Zaloguj

Zaloguj

hutch

Można w końcu odetchnąć, czwarty mecz przeciwko Najlepszej drużynie w lidze za Chicago czyli teraz powinno być tylko z górki…

Czwarte spotkanie Chicago z Milwaukee miało identyczny przebieg jak trzy poprzednie, wyrównany basket przez pierwsze 24 minuty i delikatna demonstracja siły w drugiej połowie. Nie ma co się doszukiwać drugiego dna, Milwaukee to na dziś zespół poza zasięgiem nie tylko Bulls, ale i całej ligi.

Taki mały fun fact, który delikatnie obrazuje jaki kolektyw tworzy drużyna Mike’a Budenholzera – w spotkaniu z Chicago na parkiet wybiegło 12 zawodników, 11 z nich zaliczyło co najmniej 1 asystę, 9 zawodników skończyło mecz z co najmniej 2 kluczowymi podaniami, wrażenia nie robią tutaj nawet 23 straty jakie wymusili na graczach z Milwaukee nasi ulubieńcy.

Plusy:

Zach LaVine – 24 punkty, 3 przechwyty, ale to po prostu za mało, żeby nawiązać walkę z topowymi drużynami

Kris Dunn – 15 punktów, 3 przechwyty, 3/5 zza łuku

Thaddeus Young – ten tekst powstał tylko po to, żeby zobaczyć naszego weterana po stronie plusów…14 punktów, 4/8 zza łuku

Minusy:

Lauri Markkanen - …jeśli w sieci pojawiają się porównania, że Lauri zamiast drugim Dirkiem, skończy jak drugi Bargnani to zaczyna dziać się źle…9 punktów, z czego 8 w pierwszej połowie, magiczne 0/7 zza łuku, jest źle, LAURI obudź się!

Coby, Tomas itd… - kiedy rzut siedzi, każdy Nasz zawodnik wydaje się być w miarę efektywny, kiedy piłka do kosza nie wpada ciężko znaleźć atuty i mocne strony poszczególnych graczy. W przypadku naszych obwodowych graczy nie jest to ani szybkość, ani defensywa

Srodkowi - cięzko wygrać mecz NBA, w którym 30 minut na pozycji nr 5 spędza duet Kornet/Felicio...

 

Skrót meczu

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież