Zaloguj

Zaloguj

bulls jazz 4

Nowy rok otworzyliśmy punktami Wendella. Mocno przycisnęliśmy i po 3 minutach gry prowadziliśmy 9 do 2, niestety tylko po to by za chwilę na tablicy zaistnieć mógł wynik remisowy. Dalej ciągnęliśmy kwartę punkt za punkt z momentami dobrą grą Markannena, który zaczyna zdaje się powoli wracać do formy, przyzwoitą grą Zacha i ciekawym wsparciem od reszty ekipy.

25 do 22 po w miarę niezłej pierwszej kwarcie dawało nadzieję. Obraz gry w drugiej kwarcie przypominał ten z pierwszej odsłony. Niestety momentami dobre chwile w obronie przeplataliśmy tragicznymi, jak choć by sytuacja z połowy kwarty gdzie Lauri i Zach wyskoczyli do tak hołubionego przez naszego „trenera” podwojenia na linii rzutów za trzy tylko po to by patrzeć, jak w tym momencie piłka trafia w ręce zupełnie nie krytego przeciwnika, który miał dla siebie cały narożnik boiska. Swoje zaczął grać Lavine, trójkę dołożył Markannen a ja miałem może bardzo subiektywne ale jednak wrażenie, że oglądam mecz przedsezonowy. Zach trójką ustawił wynik na 51 do 47 do przerwy.

Parę szybkich akcji i po dwóch minutach trzeciej kwarty prowadziliśmy już 58 do 47. W tym momencie o czas poprosił obecny na sali trener, który używszy znanych trenerom sztuczek zmotywował zespół na tyle by wynik na tablicy zmienili na 59 do 58 oczywiście na swoją korzyść. Dziurawa obrona i niemoc w ataku pozwoliły gościom odskoczyć na kilka punktów. Ostatnią odsłonę gry zaczynaliśmy z 6 punktami straty. Po dwóch minutach przegrywaliśmy już11 punktami i nic nie zapowiadało, by w tym meczu miały jeszcze pojawić się jakieś emocje. Jednak dobra gra w ataku i trochę szczęścia i na półtorej minuty przed końcem remisowaliśmy po 96. I to tyle dobrego, końcówka to standardowe „podajmy do Zacha, niech coś zagra”, które tym razem nie przyniosło efektu. Szansę miał jeszcze Lauri ale nie trafił nawet w obręcz. Przegrywamy z Utah 102 do 98 po wyrównanym meczu.

Plusy:

- Zach – facet gra na stałym, równym poziomie, aż żal mi serce ściska, że tak małą pomoc otrzymuje od kolegów

- Wendell  – 18 punktów , 13 zbiórek, 4 asysty – momentami był jedynym, który walczy na tablicach

 - Lauri  – coś się rusza więc malutki plusik i dla niego

Minusy:

- Brak odczuwalnego wsparcia z ławki

- Brak trenera

A kto nie widział może spojrzeć tutaj:

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież