Zaloguj

Zaloguj

trae young

Dziś dalej bez Zacha i tym razem bez Vucevica przegrywamy z nie najsilniejszą tej nocy Atlantą.

Tym razem dość szybko parkiet odwiedza Lauri, który o dziwo wykazywał trochę agresji. Trójeczkę zalicza Cobas. Hawks trzymają się dzięki wymuszaniu fauli Capeli. Agresywnie wjechał sobie pod kosz Sato. Ciężko nam jednak Bronic Capelę, który ślicznie obsługiwany przez Trae robi co chce pod naszym koszem. Wjazd Williamsa daje jednak nadzieję na to, że ktoś w Bykach potrafi grać jak Byk. Trójkę trafia Lauri i utrzymuje nas w grze. Trzeba przyznać, że ta kwarta nie wygląda źle. Ładnie Temple i Sato i wciąż mamy remis. Po wejściu mojego „ulubieńca” Denzela notujemy 7 punktów w plecy i przegrywamy nieznacznie pierwszą kwartę. Po minucie drugiej kwarty mamy remis. Ładnie podaje Tadeusz, dobrze broni Lauri, gra bez naszych All star wygląda naprawdę fajnie. Dobra walka przynosi efekty  w postaci 5 punktowego prowadzenia. Jednak Trae znów na aleya do Capeli i mamy and one jastrzębi. Denzel trafia z czystej pozycji za 3 i utrzymujemy 5 punktowe prowadzenie mimo tego, że punktować zaczął Trae. Arczi trójka z rogu i wygląda to nienajgorzej. 2 trojki jednak z rzędu Bogdanowicza i znów tylko 2 punkty przewagi Byków. Niemniej widać, że walczymy. Kończymy połowę stilem pod koszem przeciwnika i trójką Williamsa. 9 punktów przewagi do przerwy a ja drżę już na myśl o 3 kwarcie tego spotkania.

Początek tej odsłony to szybka strata 17 punktów z rzędu i utrata prowadzenia. Czyli nic nowego panie w tym sezonie. Nasza gra w 3 kwarcie znów stała się fatalna. Oddajemy piłkę przeciwnikom za darmo, mało co bronimy. Mecz jak co dzień. 80 do 69 w plecy przy braku zarówno ataku jak i obrony. Pod koniec kwarty Atlanta przestała trafiać i udało nam się dojść na 5 punktów. 82 do 75 po słabej ale lepszej niż by mogło być kwarcie. Na początku ostatniej kwarty wydawać by się mogło że powalczymy jednak zostawianie przeciwnikowi swobodnych rzutów za 3 skutecznie pozbawia nas szansy na odrobienie strat. Nie bronimy, nie punktujemy. Kolejny sezon gramy jak gramy. Szkoda, zwłaszcza w obliczu porażki Wizards. Potrzeba nam pg, potrzeba silniejszej obrony a przede wszystkim potrzeba nam woli zwycięstwa. Mecz w plecy 108 do 97.

Plusy:

- znów chwila dobrej gry, kiedy wydawało się, że poza dwoma nieobecnymi zawodnikami mamy w składzie ludzi potrafiących grać w kosza

Minusy:

- patrz poprzedni mecz

- do tego obran trójek, a własciwie to nie obrona a raczej jej brak

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież