Zaloguj

Zaloguj

Grający na Uniwersytecie Arizona Lauri Markkanen - #7 pick Draftu 2017 błyszczał w swoim pierwszym sezonie na parkietach NBA. W ubiegłym miesiącu, również z pickiem numer 7, w Drafcie 2018, Bulls dodali wysokiego gracza z uczelni Duke – Wendella Cartera Juniora, który był prawdopodobnie najlepszym z wysokich biorących udział w rozgrywkach odbywających się w Las Vegas rozgrywek NBA Summer League. Ponadto, z #22 pickiem Draftu 2018 Byki sięgnęły po Chandlera Hutchisona, skrzydłowego uczelni Boise State. To wszystko sprawia, że trudno nie patrzeć z optymizmem w przyszłość organizacji, która jeszcze do niedawna zdawała się zmierzać po równi pochyłej na samo dno tabeli Eastern Conference i Power Rankings.

ct-spt-bulls-wendell-carter-chandler-hutchison-20180625.jpg

Na drafcie w Chicago jednak nie poprzestano. Do rosteru młodych Bulls możemy dopisać kolejne nazwisko, będące wzmocnieniem frontcourtu – Jabari Parker wraca do swojego rodzinnego miasta, podpisując kontrakt wart 40 mln $ za 2 lata gry. Umowa zawiera opcję drużyny w drugim roku, co ma zabezpieczać interesy organizacji na wypadek kolejnej kontuzji byłego już gracza Milwaukee Bucks. Nie wszystkie puzzle w układance pod tytułem „Baby Bulls 3.0” są do siebie idealnie dopasowane, ale wydaje się, że deal Jabari Parkera jest korzystny dla obu stron.

20 milionów dolarów w budżecie na sezon 2018/2019 to spora kwota, zwłaszcza biorąc pod uwagę nierówny rozwój Parkera w Milwaukee i fakt, że z powodu kontuzji (dwukrotne zerwanie ACL) ominął niemal połowę możliwych do rozegrania spotkań w swoich pierwszych 4 sezonach na parkietach ligi zawodowej. Wydaje się, że nawet kiedy sprawy układały się dobrze dla Jabariego, to koniec końców przybierały negatywny obrót. Jego ostatnie „zdrowe lato” miało miejsce w 2016 roku, po którym notował średnio 20.1 pkt per game przy 56.3 true shooting percentage. Natomiast już sam sezon 2016/2017 zakończył się dla byłego gracza Duke przedwcześnie kiedy to po raz drugi na przestrzeni 28 miesięcy doszło u niego do zerwania ACL. Od tej pory Jabari nie był już tym samym zawodnikiem, nawet po ostatnim powrocie do gry.

Ale wspomniane wyżej fakty należą już do przeszłości, a przyszłość Parkera maluje się w czerwonych barwach – nowa umowa, z Chicago Bulls, zespołem z rodzinnego miasta, gwarantowana jedynie przez 1 rok. Jeżeli Jabari zawiedzie lub dozna kolejnej kontuzji, Bulls mogą pozwolić mu odejść. Jeżeli wróci na dobre tory swojej kariery, #2 pick Draftu 2014 ma szansę stać się kolejną częścią tzw. „yong core”, stanowiącego podporę przyszłych planów i ambicji organizacji z Wietrznego Miasta. Sprowadzenie Parkera na sezon 2019/2020 będzie kosztowało zespół kolejne 20 milionów dolarów ale to Front Office będzie panem sytuacji i jeżeli tylko potrzebne będzie miejsce w salary cap, wówczas zwolnienie miejsca zajmowanego przez Jabari Parkera w celu podpisania topowego Wolnego Agenta nie będzie stanowiło żadnego problemu, w przeciwieństwie chociażby do sytuacji Timberwolves z Andrew Wigginsem, który ma zapewniony kontrakt aż do końca sezonu 2022/2023 i pochłonie w tym czasie niemal 150 milionów dolarów z budżetu ekipy z Minnesoty. Reasumując, podpisanie Jabari Parkera nie powoduje żadnego długoterminowego ryzyka dla organizacji i jest to z całą pewnością sytuacja typu „low risk, high reward”.

Parker jest w domu i otrzyma szansę odbudowania swojej kariery w zespole składającym się z młodych i utalentowanych graczy. Bulls budują obecny skład w oparciu o 2 graczy będących pickami w top 7 Draftu – Parker, Carter Jr, Markkanen, Dunn, dwa picki ze środka pierwszej rundy – LaVine i Valentine, oraz dwa późne, pierwszorundowe picki w osobach Portisa i Hutchisona. Z całą pewnością skala talentu tego rosteru jest spora. Ten zespół ma potencjał i jeżeli choćby część z tych graczy „odpali”, wówczas Chicago Bulls zyskają fundament do dalszej budowy zwycięskiego zespołu.

Przejdźmy do cyferek.

per game.png

per 36.png

advanced.png

Parker wniesie do zespołu element wszechstronności w kwestii scoringu. Mierzący 6-foot-8 (ok. 208 cm) i ważący 250 pounds (ok. 114 kg) Parker jest stosunkowo szybki i zwinny na obwodzie a przy tym wystarczająco silny by kończyć akcję penetrując strefę podkoszową, umiejętnie trafiając przy pomocy obu dłoni. Post up, pick and roll, stawianie zasłon, a następnie pop czy roll to zagrania, które Jabari posiada w swoim ofensywnym arsenale. Parker rozwinął się także jako spot up shooter trafiając 38.7% rzutów za 3 punkty na przestrzeni ostatnich dwóch sezonów. Dodajmy do tego fakt, iż tego lata nasz nowy zawodnik trenuje rzut pod okiem Raya Allena co może zaowocować jeszcze lepszą skutecznością i poprawą i tak dobrej już mechaniki rzutu. Były trener Bucks, Jason Kidd niechętnie korzystał z potencjału Parkera jako strzelca dystansowego na początku jego kariery, a musimy mieć na uwadze, że ofensywa rozpisana przez Freda Hoiberga polega na oddawaniu znacznie większej ilości rzutów za 3 punkty. W ubiegłym sezonie Chicago Bulls skończyli sezon jako 11 zespół pod względem oddawanych rzutów 3 – punktowych.

W barwach Duke Jabari Parker nie był w stanie maksymalnie wykorzystać swojego talentu, będącego mieszanką sporego rozmiaru, eksplozywności i panowania nad piłką ponieważ gra na parkietach akademickich zazwyczaj opiera się na obronie strefą, do tego dochodzi jeszcze znajdująca się bliżej kosza linia rzutów za 3 punkty i mniejsza ekspozycja graczy będących shooterami. Mimo tego umiejętności zaprezentowane przez Parkera okazały się wystarczające by został wybranym z #2 pickiem Draftu 2014, tego samego, w którym z #13 pickiem wybrany został jego nowy kolega z zespołu – Zach LaVine. W zespole Bucks sprawy nie miały się dużo lepiej jeżeli chodzi o styl i taktykę zespołu z Milwaukee w zestawieniu z potencjałem i umiejętnościami Parkera. Spacing nie wyglądał lepiej niż w Duke, problemem było nawet stworzenie przestrzeni dla stającego się gwiazdą Giannisa Antetokounmpo, nie mówiąc już o stwarzaniu miejsca dla Jabari Parkera. Teraz, pod wodzą Hoiberga, biorąc pod uwagę wielość możliwości zestawienia ze sobą piątki przebywających na parkiecie zawodników, możliwe staje się to, co niemożliwe było od początku kariery Parkera w NBA – w zespole Byków po raz pierwszy Jabari będzie miał szansę w dużo większym zakresie pokazać swoje atuty, znajdując się w systemie bardziej odpowiadającym jego stylowi gry. Brzmi to bardzo optymistycznie i właśnie z takim nastawieniem do osoby Jabari Parkera fani Bulls powinni wchodzić w ten sezon. Mając na uwadze fakt, iż kontrakt jest już podpisany a ewentualne niepowodzenie nie powoduje żadnych konsekwencji dzięki zawartej w umowie opcji drużyny na 2 rok nie widzę powodów, dla których mieli byśmy nie wspierać tego chłopaka. Poza tym każdy z nas kocha to kiedy przy prezentacji pierwszej piątki w United Center speaker wypowiada słowa „Froooom Chicagoo …”, prawda ?

 

Jabari Parker nie stał się strzelcem na poziomie Melo Anthony’ego czy Paula Pierce’a jak wielu przewidywało kiedy jeszcze był topowym rekrutem w szkole średniej, jednak mimo przebycia tak poważnych urazów, które z pewnością miały wpływ na jego rozwój, można powiedzieć, że jest już całkiem solidnym strzelcem. Spekuluje się, że obecność Parkera spowoduje mniej czasu z piłką w ręce dla Lauri Markkanena, co zatrzyma progres młodego Fina. Ja jednak wolę zakładać, że Parker będzie miał pozytywny wpływ na grę i rozwój Finnishera. Wiele mówi się o tym, jak bardzo Jabari potrzebuje piłki w rękach, ale niewiele uwagi poświęca się temu na jak wiele sposobów może zostać wykorzystany na parkiecie, podobnie zresztą jak w przypadku samego Lauriego.

Ofensywa Hoiberga w ubiegłym sezonie w dużym stopniu była rozgrywana przez Markkanena i działo się to w bardzo przewidywalny sposób – pick and popy, post up’y, sytuacje spot up i wykorzystywanie go do stawiania zasłon. Ale Fred używał Lauriego również jako zawodnika z piłką w ręce przy akcjach pick and roll.

 

via GIPHY

W osobie Jabari Parkera nasz Finnisher otrzymał partnera do gry, który również poradzi sobie jako gracz z piłką przy pick and rollach, strzelec dystansowy przy odegraniu mu piłki na obwód czy slasher kończący akcje wjazdem w strefę podkoszową.

via GIPHY

Z uwagi na to jak obrony zespołów NBA nauczyły się z łatwością „switchować” na wysokich graczy rozgrywających akcję pick and roll, wymienność pozycji między Laurim i Jabarim może prowadzić do sporej ilości mismatchy gdzie ofensywa Byków uzyskiwać będzie przewagę stawiając któregoś z zawodników przeciwko wolniejszemu i mniej zwinnemu rywalowi w przypadku wyprowadzenia piłki chociażby do Zacha czy Dunna lub mniejszemu rywalowi kiedy piłkę otrzyma któryś z Wysokich.

Parker nie powinien również negatywnie wpłynąć na grę w ataku Wendella Cartera Jr. Po atakującej stronie parkietu Jabari może być tym zawodnikiem, który często będzie adresatem podań naszego rookie, który, co jest warte podkreślenia, posiada ponadprzeciętne jak na gracza występującego na jego pozycji umiejętności rozgrywania piłki. Hoiberg może wykorzystywać Cartera na wiele różnych sposobów w sytuacjach pick and roll, zarówno jako ball handlera jak i jako gracza bez piłki. Na uwadze należy też mieć możliwość wykorzystywania Wendella grając tzw. Krótki roll, a wówczas Carter będzie miał okazję zaprezentować jak rozwinięte są jego umiejętności gry tyłem do kosza lub podać piłkę do lepiej ustawionego kolegi. Parker lubi też ścinać na kosz więc łatwo można sobie wyobrazić jego fit u boku Wendella Cartera Jr.

 

Parker, Markkanen i Carter będą również tymi, notującymi dużą ilość zbiórek a następnie rozpoczynającymi przejście z obrony do ataku, akcji coast to coast również nie powinno zabraknąć ponieważ mimo sporego rozmiaru każdy z nich czuję się dobrze z piłką w rękach.

Chicago Bulls 2018/2019 to zespół idealnie wpisujący się w ramy nowoczesnej koszykówki. Dodając jednak do tego zespołu tak tradycyjnie grającego centra jak Robin Lopez, frontcourt tej ekipy jest już zatłoczony, ale moim zdaniem to właśnie „stary” styl gry RoLo może dodać mu dodatkowy wymiar. Ilość minut na tę grupę zawodników jest ograniczona a nie do końca wiadomo czy rozpatrywać Parkera jako zawodnika grającego na pozycji numer 3 czy numer 4. Wydaje się, szczególnie po przebytych urazach, że Jabari lepiej odnajdzie się w roli Power Forwarda, natomiast warto próbować wystawiać go na pozycji Small Forward w sytuacji dzielenia parkietu z Robinem Lopezem i Markkanenem, Markkanenem i Carterem lub Carterem i Portisem. Tym, który prawdopodobnie ucierpi najbardziej na przybyciu Parkera będzie właśnie Robin Lopez, którego minuty powinny się zmniejszyć (w poprzednich dwóch sezonach 27.3 minuty na mecz). Miejmy jednak na uwadze, że jest to ostatni rok kontraktu RoLo i bardzo możliwe, że Gar Forman i John Paxson postarają się pozbyć Robina przed trade deadline. Dziś, mając w składzie Wendella Cartera, którego potencjał wydaje się być ogromny, Lopez powinien zająć „tylne siedzenie” i jako weteran wesprzeć rozwój nie tylko Cartera Jr ale i reszty młodych zawodników dzielących z nim minuty na pozycjach 4 i 5.

Lopez, jak już wspomniałem, raczej nie jest częścią przyszłości tego zespołu. Pojawiają się wątpliwości również co do osoby Bobby’ego Portisa, który po następnym sezonie stanie się zastrzeżonym Wolnym Agentem. Hoiberg może stosować rotację, w której bardzo dużo minut otrzymają Markkanen i Carter, Parker natomiast będzie przesuwany na pozycję numer 4 kiedy jego rozmiar nie będzie wykorzystywany jako przewaga na pozycji numer 3. Z pewnością jednak trener będzie miał twardy orzech do zgryzienia z rozdzieleniem minut pomiędzy graczami frontcourtu.

To jak Parker zostanie wykorzystany w schematach ofensywnych jest z pewnością interesujące, ale nie można zapominać o obronie. W tym aspekcie gry również może zostać wykorzystany, wszystko zależy tutaj tylko i wyłącznie od chęci samego zawodnika, a z tymi wcale nie musi być najlepiej …

Delikatnie mówiąc – obrona nie jest mocną stroną Parkera. W defensywie Jabari porusza się powoli, nie jest skupiony i zbyt często nie znajduje się na właściwej pozycji. Najprawdopodobniej nie będzie on stanowił wartości dodatniej w obronie Chicago Bulls, która w zeszłym sezonie i tak nie była przecież powodem do dumy (28 miejsce w rankingu defensive efficiency). Można zaryzykować stwierdzenie, że na chwilę obecną przybycie Parkera raczej nie zaszkodzi tak słabemu w obronie zespołowi. Jeżeli więc jest jakiś powód, poza kontuzjami, które mogą sprawić, że Bulls nie będą chcieli zatrzymać Parkera na dłużej, to właśnie obrona może być tym powodem kiedy już dołączymy do walki o najwyższe cele. Wtedy nie będzie już miejsca na brak zaangażowania w grze obronnej.

Dla lubiących Advanced Stats: Na przestrzeni 4 sezonów jakie rozegrał w NBA Jabari Parker, jego Box Plus Minus wynosi -1.4, a Defensive Box Plus Minus -1.2. Aby mieć jakiś punkt odniesienia do zaprezentowanych liczb – Box Plus Minus Jamesa Hardena z zeszłego sezonu wyniósł ponad +10.0, a Defensive Box Plus Minus Drummonda ponad +5.0.

Jest jednak różnica między graczem jakim Parker jest obecnie a jakim może się stać. Zespół Chicago Bulls jest młody, a większość młodych ekip jest słaba w obronie. Na ten moment nie jest to więc największym zmartwieniem. Skończenie sezonu ze słabym bilansem może oznaczać większe szansę na to, że do Chicago w Drafcie 2019, w którym główną siłę stanowić będą bardzo utalentowani gracze na pozycję numer 3, trafią tacy gracze jak R.J. Barrett czy skrzydłowy North Carolina University Nassir Little. „Core” Byków z pewnością nie może zostać uznany za gotowy po wyborze Cartera i Hutchisona oraz podpisaniu Parkera. Ta ekipa potrzebuje kolejnych młodych gwiazd by w międzyczasie stworzyć warunki finansowe do sprowadzenia topowych Wolnych Agentów.

20180718parker_kk156.jpg

Poza Carterem Jr i Markkanenem, Bulls w dalszym ciągu mają młodego rozgrywającego w osobie Krisa Dunna, który zdążył już pokazać się jako świetny defensor z wciąż niewykorzystanym potencjałem w ataku. Jest to odwrotność tego co można powiedzieć o Parkerze. W dodatku będący graczem score – first Zach LaVine przez kolejne 4 lata będzie inkasował około 19.5 mln dolarów po tym jak Bulls zdecydowali się wyrównać ofertę złożoną byłemu graczowi Minnesota Timberwolves przez Sacramento Kings. Dodając do tego grona Jabari Parkera ilość posiadań Zacha i Krisa może się zmniejszyć. Jednak to co wydaje się być pewne to to, że przynajmniej jeden z tych zawodników powinien rozwinąć się w bardzo dobrego gracza na poziomie NBA. Markkanen i Carter wydają się mieć pewną pozycję, jednak i oni mają sporo do udowodnienia w lidze.

Parker jest kolejnym lottery pick’iem dodanym do będącej w przebudowie drużyny na okres jednego, dwóch, lub w przypadku spełnienia wszystkich pokładanych w nim nadziei większej ilości sezonów. To co widzimy w Chicago to konsekwentna maksymalizacja szans zmierzających do odnalezienia swojej gwiazdy lub gwiazd. Mając na uwadze trudności Chicago Bulls z przyciąganiem topowych Wolnych Agentów, to właśnie podążanie własną drogą, nadzieja na wychowanie a nie podpisanie za wielkie pieniądze zawodnika kalibru All Star, wydaje się być właściwym kierunkiem dla organizacji z Wietrznego Miasta.

Oddanie Bulera zeszłego lata oznaczało obranie nowej drogi przez Bulls, i tym za co należy się pochwała Garowi Formanowi i Johnowi Paxsonowi jest fakt konsekwentnego trzymania się tej ścieżki. Koniec marnowania czasu i pieniędzy na skończonych weteranów, którzy nie pasują ani do systemu gry preferowanego przez Coacha ani nie posiadają już wystarczających sił lub motywacji do rywalizowania w playoffs. Dziś, wszyscy w organizacji z Chicago są skupieni na przyszłości i zdają sobie sprawę z konieczności przejścia przez wszystkie przeszkody będące naturalną konsekwencją rozwoju młodych zawodników. Byki najprawdopodobniej i tak nie byłyby w tym sezonie silnym zespołem bez względu na podpisanie Jabari Parkera. Nie możemy winić naszego Front Office za próbę wyciągnięcia tego co najlepsze z 23 – letniego, pochodzącego z Chicago chłopaka, który w 2014 roku został wybrany z #2 pickiem Draftu. Jeżeli Jabari „odpali” – mogą czekać nas nawet playoffs, jeżeli nie – dobry pick w Drafcie 2019 gdzie staniemy przed szansą wyboru kolejnego utalentowanego zawodnika.

Może limity w grze obronnej Parkera i problemy zdrowotne sprawią, że nie będzie dla niego żadnej przyszłości w tym zespole. Może zaprezentuje się na tyle dobrze by stać się wartościowym elementem w wymianie. A może powrót do rodzinnego Chicago, miłość kibiców, którzy zawsze wspierają swoich hometown heroes sprawi, że kariera Jabari Parkera wróci na odpowiednie tory i stanie się zawodnikiem kalibru All Star, którym w oczach wielu miał się stać wchodząc do NBA w 2014 roku. Nikt nie jest w stanie przewidzieć tego co się wydarzy ale Chicago Bulls i Jabari Parker dostaną przynajmniej jeden sezon na to by przekonać się o tym czy są dla siebie stworzeni.

[źródło: własne, theringer.com, basketball-reference.com, youtube.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież