Zaloguj

Zaloguj

 ...

Sezon NBA częściej określany jest mianem maratonu niż sprintu, ale niezależnie od określenia, jest to pewnego rodzaju wyścig. Poniedziałkowym Media Day Bulls otworzyli sezon 2018/2019, we wtorek rozpoczęli drugi sezon przebudowy – swój własny wyścig.


To sezon, w którym Byki powinny znaleźć swoją gwiazdę.

Oczywiście, nikt nie mówi o tym sezonie w taki sposób a włodarze ekipy z Windy City starają się ostrożnie szacować cele stawiane przed młodą drużyną.

„Mówiłem już wcześniej tego lata, po drafcie i free agency, że jesteśmy zadowoleni z miejsca, w którym obecnie jesteśmy z tą przebudową”  mówił podczas NBA Media Day John Paxson. „Mówiąc to, jednocześnie rozumiemy, iż mamy przed sobą wiele pracy do wykonania. Jesteśmy podekscytowani tą grupą zawodników ale nie oczekujcie od nas, że będziemy rozmawiać o wygrywaniu i tego typu sprawach, naszym celem na ten sezon jest przekonanie się o tym jak ta grupa będzie wyglądała razem na boisku. Celem jest bycie najlepszym zespołem jakim możemy być i sposobem na to jest wspólna ciężka praca. Mamy talent, wierzę w to, i to jak będzie wyglądała gra, zdeterminuje liczbę zwycięstw na koniec sezonu, jednak nie zamierzamy skupiać się głównie na nich.”

Zawodnicy starają się znaleźć balans pomiędzy swoją naturą i potrzebą rywalizacji, a celami stawianymi przez szefów drużyny.

team_training.jpg

„Myślę, że oczekiwania względem nas są takie by podchodzić do tego z dnia na dzień i rywalizować.”  powiedział Zach Lavine. „Uważam, że będziemy radzić sobie dobrze ponieważ jesteśmy bardzo podekscytowani i głodni sukcesów. Słyszymy co mówi się na zewnątrz, o kolejnym sezonie jedynie z 27 wygranymi. Używamy tego jako paliwa. Zamierzamy ruszyć z impetem już od pierwszego dnia training campu. Jesteśmy tutaj już wszyscy razem i zamierzamy czerpać z tego radość. Właśnie dlatego uważam, że każdy z nas jest gotowy dać z siebie maxa, wszyscy są zdrowi (wiemy już, że niestety nie – Lauri). To oczywiste, wychodzimy na parkiet by wygrywać. To jest to co robimy. To jedyny sposób by stawać się lepszym i to jest to w jaki sposób konkurujesz, w taki sposób rozwija się jako zespół. Jako gracze, wychodzimy na każdy mecz by rywalizować i wygrywać. Nie mam konkretnych oczekiwań co do tego sezonu. Oczywiście, chcemy wejść do playoffs, chcemy walczyć o mistrzostwa. Tak więc to jest właśnie to co zaczynamy robić, zaczynając od jutra (pierwszego dnia training camp). Chcemy budować mistrzowskie nawyki.”

Lauri Markkanen zapytany o to, czy zespół jest w stanie odnieść więcej zwycięstw niż w ubiegłym sezonie (27 wygranych), młody Fin odpowiedział krótko „Mamy nadzieję”.

Wśród fanów Chicago panuje zgoda co do tej kwestii, stawiajcie pieniądze na over 27 wins, koniec żartów na temat Bulls, tankowania i dna tabeli.

Mamy zespół, który może i powinien walczyć o spot premiowany grą w playoffs na Wschodzie, i to już w tym sezonie. Nie jest to obietnica, którą składają gracze, jednak nie są to również nierealne oczekiwania stawiane im przez fanów.

Wróćmy na chwilę do stanu w jakim znajdował się zespół na starcie presezonu 2017/2018 – Kris Dunn znajdował się w rotacji za Jerianem Grantem, LaVine był 3 miesiące przed pierwszym meczem dla Byków, Jabari Parker próbował wrócić po drugiej operacji zerwanych więzadeł, Lauri powoli wchodził w sezon po tym jak grał bardzo dużo dla reprezentacji Finlandii a Wendel Carter Jr. zastanawiał się skąd do cholery w jego drużynie wziął się Marvin Bagley Jr. i co dalej z jego rolą jako głównego nazwiska Duke w nadchodzącym sezonie.

Przebudowa wokół młodych, utalentowanych zawodników niczego nie gwarantuje. Bulls będą prawdopodobnie najmłodszą drużyną w NBA. Niekoniecznie jest to coś dobrego, przynajmniej nie w tym momencie. To czego potrzebuje ta drużyna to czas aby się rozwijać i wspólnie dojrzeć. Jednak w rozwoju każdego zespołu ważne jest, by mieć swoją gwiazdę.

Możliwe, że najbardziej intrygującym elementem tego sezonu w Chicago będzie fakt, iż w zespole znajduje się pięciu młodych graczy, z których każdy może stać się gwiazdą. Każdy z nich był/jest uważany za spory talent wchodząc do NBA. Ale nie każdy z nich zostanie lub będzie mógł tą gwiazdą zostać. Należy mieć nadzieje, że przynajmniej jeden z nich rozwinie się do tego stopnia, a własne Big Three to już sfera marzeń, które jednak mogą się spełnić. Powodem, dla którego ciężko oczekiwać takiego obrotu spraw jest dominujący w NBA schemat – rozwiń lub pozyskaj gwiazdę i zbuduj drużynę wokół tego gracza/graczy.

Oczywiście, każdy powie, że dobrze mieć kilku topowych graczy z których każdy jest w stanie wykonać ten ostatni rzut lub przeprowadzić fantastyczną akcję, jednak prawda jest taka, że zespoły potrzebują tego wielkiego talentu lub dwóch nie po to aby oddawać te decydujące rzuty, lecz po to by każdy w zespole miał swoje rzuty i swoje miejsce. To samo tyczy się gry w obronie.

„Wielkie drużyny posiadają pewną hierarchię.” mówił Paxson. „Odnośnie naszych liderów, to coś co samo się wykreuje. W ubiegłym sezonie nie widzieliśmy zbyt wielu spotkań całej, zdrowej grupy. To młoda grupa, teraz mają już pewne doświadczenie w lidze, co jest dobrą rzeczą. Wiem, że będziemy próbowali grać szybko.”

To by wszystko funkcjonowało jak należy będzie oczywiście w głównej mierze w rękach Freda Hoiberga.

„Nie ma wielu zespołów lidze, które posiadają tylko jednego gościa od tego by oddawał decydujące rzuty.” Zauważył coach Hoiberg. „W zeszłym sezonie podczas naszej dobrej serii często Lauri był tym od ostatniego rzutu. Z czasem jako closer rozwinął się Kris Dunn. Również Zach miał mecze, w których to on był decydujący. Oczywiście Jabari także jest w stanie być kimś takim, zwłaszcza grając jako trójka kiedy jego rozmiar w większości przypadków da mu przewagę. To wszystko wyjdzie z czasem. Zrozumiemy kto posiada talent aby być tym, komu warto dać piłkę w końcówkach spotkań.”

Jednak czy ta grupa zawodników zaakceptuje takie podejście ?

„Będziemy musieli być gotowi na wiele poświęceń w tym zespole z uwagi na posiadany talent i arsenał, którym dysponujemy”  mówiłHoiberg. „Może być tak, że każdej nocy ktoś inny będzie numerem jeden i wszyscy będą musieli to zaakceptować. Chcemy się rozwijać. Chcemy kontynuować stawanie się lepszymi. Jeżeli zawodnicy będą rywalizować i uwierzą w to co robimy, wówczas mamy szansę w każdym spotkaniu.”

To właśnie to o czym mówi sztab i włodarze zespołu, pewne rzeczy wyjdą w trakcie gry i rozwoju tej grupy. To także wyścig by rozwinąć kogoś, a może i więcej niż jednego gracza do poziomu All – Star, co oczywiście jest celem każdego zespołu w przebudowie. Chicago Bulls z pewnością mają graczy, którzy mogą ten poziom osiągnąć.

dunn-ss-25SEP18.jpg

Point Guard, Kris Dunn:

„Mamy tylu rozgrywających, że nie muszę sam kreować szans dla każdego z przebywających na parkiecie. Jednak w tym samym momencie jestem rozgrywającym i ktokolwiek rozgrywa świetne spotkanie, to ja muszę mieć pewność, że otrzyma piłkę. Mamy wielu strzelców w drużynie, muszę mieć pewność, że każdy otrzyma równie dużo okazji. Bardzo dobrze rozumiemy się z Laurim, Zach to gość, z którym gra się łatwo ponieważ to świetny strzelec, Jabari nie jest samolubnym graczem, jest świetnym slasherem a Wendell to kolejny, który tak samo jak RoLo nie potrzebuje piłki cały czas. Czuje się pewniej niż rok temu. Wydaje mi się, że rok temu przygotowałem fundamenty i wykonałem ciężką pracę aby zdobyć pozycję w pierwszej piątce i zamierzam nadal pracować tak ciężko, by utrzymać swoją pozycję. Zamierzam po prostu dalej ciężko pracować, uczyć się gry i moich kolegów z zespołu i wychodzić na parkiet z pozytywnym nastawieniem. Czuje, że jestem najlepszym defensorem jakiego mamy, teraz ludzie mówią o Wendellu ale zamierzam bronić tego terytorium i nadal rywalizować. Całe lato pracowałem nad rzutem, podobnie jak nad innymi aspektami swojej gry. Każdy ma swoje słabsze strony, należy je namierzyć a następnie nad nimi pracować. Fred Hoiberg wykonał niesamowitą pracę ze mną, nad ułożeniem mojego ciała i prawidłową mechaniką oraz formą rzutu, tak więc w tym roku nie będę bał się rzucać. Kontuzje w zeszłym sezonie były szalone, nie mogłem nic na nie poradzić. Wychodzę i gram na maxa, mam nadzieję, że Bóg to zrozumie i pozwoli mi unikać podobnych urazów jak te z poprzedniego sezonu.”  mówił Dunn.

lavine-ss-25SEP18.jpg

Shooting Guard, Zach Lavine:

„Myślę, że każdy z nas będzie miał inną rolę. To wszystko zaczyna się wraz z training campem, ale co do mnie, uważam, że oczekiwania będą takie same jak rok temu – wejść w sezon jako lider tej drużyny, dawać pozytywny przykład, pracować ciężko i być tym, na którego można liczyć. Jednej nocy jeden z nas będzie miał swój mecz, innej ktoś inny, ale dobrze znamy swoje talenty i wiemy na co nas stać. Każdy z nas może grać w obronie, każdy w NBA może. Jesteśmy jednymi z najbardziej atletycznych gości w lidze. To co się liczy to determinacja i wspólna nauka. Osobiście wiem, że zawsze potrafiłem dobrze bronić przeciwnika z piłką. Nie wiem czy jesteście w stanie powiedzieć, że tak nie jest. Zawsze miałem problem z obroną swojej słabszej strony, to jest często zauważane i za to krytykowana jest moja obrona. Tak czy inaczej, ludzie zawsze będą gadać. O obronie można mówić długo i dużo, jednak my zawsze staramy się szukać pozytywów i tego jak możemy się rozwinąć. Wiemy jak eksplozywni potrafimy być po obu stronach parkietu. Jeżeli uda nam się to wszystko dopracować, będziemy przerażający dla innych ekip. Zeszłego roku wracałem po zerwaniu ACL, grałem na 60-70% swoich możliwości. Wydaje mi się, że dziś wróciłem do 100% sprawności. Zrzuciłem nieco wagi, ważę ok. 200 funtów. W zeszłym roku ważyłem ok. 212 funtów i to nie była waga z jaką grało mi się komfortowo. Czuję się dużo lżejszy, bardziej atletyczny, silny i gotowy do gry.”

parker-ss-25SEP18.jpg

Small Forward, Jabari Parker:

„Cieszę się, że zaczynam nowy rozdział w swojej karierze, zwłaszcza, że jestem w domu. To będzie wymagało czasu, jak wszystko w życiu. Jak tylko uda nam się ze sobą zgrać, wtedy zobaczymy efekty. W zależności od efektów przekonamy się, czy potrafimy grać razem czy nie. Teraz jest mi łatwiej ponieważ wcześniej byłem bardziej skupiony na sobie i swojej rehabilitacji. Przez długie okresy czasu czułem się odizolowany od drużyny (w Bucks). Teraz jest dużo lepiej, możemy pracować nad chemią w zespole. Będę mógł wpasować się do zespołu dużo szybciej niż miało to miejsce w przeszłości kiedy nie mogłem grać. Tak więc jest całkiem dobrze. Nie stawiam sobie określonych celów. Mam nadzieję stawać się lepszym każdego dnia. Wszyscy chcemy awansować do playoffs. Zamierzamy robić wszystko co w naszej mocy by wygrywać. Ja osobiście myślę w krótszej perspektywie. Skupiam się na krokach a nie linii mety.”

markkanen-ss-25SEP18.jpg

Power Forward, Lauri Markkanen:

„Starałem się spędzać na siłowni tak dużo czasu ile tylko mogłem. Wydaje mi się, że nieco przybrałem. Ważę teraz ok. 240 funtów. Wydaje mi się, że to będzie miało dobry wpływ na moją grę w ogóle, ścinając na kosz będę miał więcej siły. W zeszłym roku ważyłem ok. 223 funtów, tak więc przybrałem jakieś 17 funtów. Oczywiście, gra pod koszem w ataku i w obronie powinna na tym zyskać, mogę być bardziej agresywny. Ogólnie w każdej sytuacji nie będzie tak łatwo mnie przepchnąć, wręcz przeciwnie, to ja powinienem częściej być tym silniejszym. W zeszłym roku tego nie potrafiłem. Miałem szansę pracować nad swoim ciałem i być zdrowym, tak więc czuję się dobrze. Oczywiście, moim celem jest zostanie All – Starem. Nie wiem jednak czy i kiedy to się stanie. Na pewno stawiam taki cel przed samym sobą ale na dzień dzisiejszy nie myślę o All – Star Weekend.”

LaVine dodał: „Lauri wygląda świetnie. Jest silniejszy, rzut nadal wygląda tak dobrze jak wcześniej. To wciąż najzabawniejszy gość na świecie. Chce żeby budował w dalszym ciągu na tym co już osiągnął. Miał fantastyczny rookie season i wykorzystał wszystkie szanse, które otrzymał. Niebo jest limitem dla niego. To jeden z tych zawodników, którzy są zdolni do wielkich rzeczy. Lauri jest niesamowity.”

carter-ss-25SEP18.jpg

Center, Wendell Carter Jr.:

„Rozpoczynając training camp chce po prostu poprawiać swoje umiejętności każdego dnia, po każdym treningu chcę móc spojrzeć sobie w oczy i powiedzieć, że stałem się lepszy tego dnia. To jest to na czym się skupiam. Czuję, że jestem w bardzo dobrej sytuacji, jestem w świetnej drużynie i zrobię wszystko co trzeba by pomóc drużynie w odnoszeniu zwycięstw. To nie jest tak, że poświęcam się nie otrzymując tylu szans na zdobywanie punktów ile bym chciał, to bardziej sytuacja, w której jestem w świetnej drużynie z innymi świetnymi graczami i jestem podekscytowany samą możliwością wyjścia z nimi na boisko i wygrania kilku spotkań. Tym co uświadomiłem sobie najpierw jest fakt, że trzeba trafiać z czystych sytuacji, każdy gracz NBA musi to potrafić. Od kiedy tylko tu trafiłem starałem się nad tym pracować, a jeszcze zanim tu trafiłem, pracowałem nad swoim rzutem. Uwielbiam rywalizację, niezależnie od tego czy wchodzę z ławki, jestem 6th manem, zaczynam, czy otrzymuję 3 minuty na mecz. Czuję, że niezależnie od tego ile czasu spędzam na boisku to rywalizuję z tym samym nastawianiem i robię to co do mnie należy. Lubię wygrywać i zrobię wszystko co w mojej mocy by to osiągnąć.”

Kto waszym zdaniem jest najbliżej pierwszego powołania na mecz gwiazd ?

„Oczywiście, że każdy z nas chce to osiągnąć.” Podsumował Zach LaVine. „All-NBA, All-Star, MVP, mistrzostwa, tego typu rzeczy. Ale to się nie stanie jeżeli nie wyrobisz w sobie tych mistrzowskich nawyków. Nikt z nas jeszcze niczego nie udowodnił i wydaje mi się, że to wszystko przyjdzie wraz z wygrywaniem spotkań. Myślę zespołowo, jeżeli będziemy wygrywać i dobrze współpracować, to wszystko pomoże nam osiągnąć te najwyższe cele. Wiemy, że jesteśmy wystarczająco dobrzy by to osiągnąć. Każdy z nas ma w sobie taki potencjał.”

[źródło: nba.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież