Zaloguj

Zaloguj

kings fox

Do gry wrócił Zach jednak pomimo jego 27 punktów nie udało nam się pokonać gospodarzy. Zapraszam na krótką relację z meczu.

W pierwszej kwarcie pozwoliliśmy odskoczyć przeciwnikom na ponad 10 punktów.  W drugiej odsłonie niefrasobliwie pozwoliliśmy na run 16 do 2. Bardzo słaba skuteczność przekładała się na ponad dwudziestopunktową stratę.  Druga połowa wyglądała za to znacznie lepiej. Gdy zbliżaliśmy się do Kings na mniej niż 10 punktów dostawaliśmy zaraz w twarz celną trójką. Nie zniechęciło nas to jednak. W czwartej kwarcie do walki poderwał nas DeMar a po celnej trójce Whita traciliśmy do rywali już tylko jeden punkt.  Zabrakło nam jednak w końcówce egzekucji, zabrakło trochę obrony. Przegrywamy choć nieznacznie. Przegrywamy mecz, który spokojnie można było wygrać gdyby nie jakaś dziwna niemoc w pierwszej połowie.

Plusy:

- udana pogoń i zniwelowanie ponad dwudziestopunktowej przewagi

- solidnie Zach, DeMar i Vuc

Minusy:

- którzy mogli jednak zagrać na troszkę lepszej skuteczności

- pierwsza połowa, w której mam wrażenie trochę zlekceważyliśmy przeciwnika

- na usta cały czas cisnęło się „kto kryje Foxa?”

- brak dociśnięcia w końcówce – ten mecz można było wygrać

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież