Zaloguj

Zaloguj

zach adams 1

Niestety niesamowity powrót do meczu nie wystarczył byśmy odnieśli kolejne zwycięstwo.

Ciężki był to dla nas mecz i trzeba przyznać, że ciężko się go oglądało. Przez większość tego spotkania męczyliśmy się okropnie nie do końca mogąc wbić się we właściwy rytm. Co udało nam się troszkę podgonić wynik przeciwnicy znów oddalali się od nas nawet na 17 punktów. Nie radził sobie niestety Vucevic za przeciwnika mając bardzo dobrze grającego Adamsa. 21 zbiórek tego zawodnika nie wzięło się z nikąd Zniszczył na tablicach naszego centra. W całym meczy przegraliśmy zbiórki 41 do 61. W ataku szalał za to Ja Morant, któremu pozwoliliśmy uzbierać 46 punktów. I gdy wydawało się, że cały mecz można już spisać na straty w czwartej kwarcie nasze byki uskuteczniły run 14 do 0. W tym momencie wychodziło wszystko. Udało nam się tracić tylko 1 punkt do przeciwnika, niestety ten totalny brak zbiórki…  Cały nasz wysiłek okazał się być za mały na dobrze dysponowane misie. W ostatniej akcji mieliśmy jeszcze szansę by wyrównać wynik nie udało nam się jednak nawet oddać rzutu za 3, o co mam trochę do zawodników pretensji.  Nie pomogło 3 punktów DeRozana oraz 28 Zacha. W tym meczu nie mili oni z wiele wsparcia od kolegów. Ważne trójki trafiał co prawda Coby,  12 punktów dołożył Green. Szkoda, bo choć patrząc na naszą grę to nie powinniśmy, jednak mogliśmy ten mecz wygrać.

Plusy:

- pościg w czwartej kwarcie to było coś niesamowitego

- kolejny mecz bliżej do naszego święta

Minusy:

- nie istnieliśmy na tablicach

- słaby występ Ayo

- ostatnia akcja – no ja się pytam co to miało być??

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież