Zaloguj

Zaloguj

coby kings

Piąte zwycięstwo z rzędu stało się dziś faktem. Pokonujemy Kings we własnej hali mimo braku Zacha i reszty kontuzjowanych. 

Zaczęło się jednak od 7 do 0 dla gości.  Przez pierwsze dwie minuty nie byliśmy w stanie zdobyć punktów.  Pozbieraliśmy się jednak i wskoczyliśmy na właściwe w tym meczu tory. Od momentu kiedy w połowie kwarty wyszliśmy na prowadzenie spotkanie zrobiło się bardzo wyrównane. Szalał DeMar, trafiał Coby, znów bardzo dobrze wyglądał Vucevic. Po drugiej stronie krwi napsuli nam Sabonis (22 pkt, 12 zbiórek), oraz Fox (33 pkt, 9 asyst). Po trzech kwartach na tablicy mieliśmy 90 do 88. Czwarta odsłona to jednak w tym sezonie nasza naprawdę mocna strona. Mocna obrona, dobry atak, trójki Cobasa i oczywiście punkty króla czwartych kwart. Goście prowadzenie przez Sabonisa próbowali jeszcze w końcówce powalczyć jednak Byki do końca kontrolowały już wynik wygrywając mecz siedmioma punktami. Seri pięciu zwycięstw oraz powrót na pierwsze miejsce przed przerwą na mecz gwiazd naprawdę cieszy. Buki w tym sezonie to byki o jakich marzyliśmy przez lata. A nie da się nie zauważyć, że gramy w mocnym osłabieniu.  Liczę na to, że w tą drugą cześć sezonu wejdziemy z przytupem.

Plusy:

- Coby White – 31 punktów i 6 asyst, 6 celnych trójek

- Vucevic  – na takiego centra czekałem od początku tego sezonu

- Green - bardzo solidny w ostatnich spotkaniach

- Ayo – dynamika i boiskowe IQ u tego młodzika naprawdę zachwycają

- DeMar – kolejny mecz na poziomie MVP

Minusy:

- Przydało by się jeszcze wzmocnić obronę

- Daliśmy się trochę skopać na tablicach

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież