Zaloguj

Zaloguj

bulls suns

Bulls w przetrzebionym składzie z całą pewnością nie byli faworytem pojedynku z ubiegłorocznym finalistą NBA - Phoenix Suns. Ich szansę zwiększał jednak powrót do gry Zacha LaVine’a. To jednak za mało, kiedy zapomina się o defensywie.

 Q1

Goście z Arizony rozpoczęli od pięciu celnych trafień. Coach Donovoan pierwszy raz brał czas, gdy Byki przegrywały aż 13-4. Chicago 10 punktową zdobycz przekroczyli dopiero w siódmej minucie kwarty, gdy przeciwnicy mieli na swoim koncie dwukrotnie więcej punktów. W ekipie z Wietrznego miasta skuteczności nie mógł znaleźć Zach, a Vucevicia można było nie zauważyć na parkiecie. W pierwszej kwarcie nie oddał rzutu z gry i obok zaledwie 2 zbiórek zaliczył jedną stratę. 

Przebudzenie Zacha i w końcu celna trójka pozwoliły miejscowym na run 12-2 (8-0), którą uwieńczył informacją o swoim powrocie na parkiet poprzez celną trójkę Coby White.

Prowadzonym przez Bookera (16 punktów w Q1 - 6/7 FG) Suns udało się jednak zrobić przewagę nad Bykami i prowadzić 36-29 po pierwszej odsłonie. W Bulls DeRozan jedynie stawał na wysokości zadania - 10 punktów. Co ciekawe ławka Bulls dała im 9 punktów w tej kwarcie, wszystkie zza łuku (łącznie 3/3 rezerwowych). White, Thomas i Brown Jr zaliczyli po jednym takim trafieniu.

 

Q2

Drugą kwartę goście zaczęli runem 14-1 (ze sporą pomocą sędziów), a Bulls w ataku kompletnie nie mieli pomysłu na grę. Phoenix prowadzili już 16 punktami i wszystko im wychodził. Najlepiej to widać, gdy nawet McGee trafia za trzy. Przewaga gości sięgnęła wówczas 19 punktów. Poza punktami goście dominowali na deskach - prowadzili w połowie kwarty 20-8 (6-1 w zbiórkach ofensywnych) w tej statystyce. Prowadzili też najwyższą różnicą 21 punktów. 

Dobrze prezentował się jedynie Zach LaVine. Zdobył on 11 punktów w tej kwarcie. Nie powstrzymało to zbytnio Słońc, które połowę zakończyły z prowadzeniem 67-49. 22 punkty na 80% skuteczności zdobył Booker. Poza tym była kolosalna różnica w skuteczności Byki na 56% przyjezdnych, odpowiedzieli ledwo 41% celnością z gry. Do tego oddali deską 25-18. Bulls nie zaliczyli ani jednej asysty w drugiej kwarcie!

 

Q3

Po pierwszej połowie ciężko było być optymistą przed kolejnymi etapami meczu. Druga połowa nie zaczęła się dobrze w wykonaniu Byków. Po 5 minutach przegrywali znów ponad 20 punktami. Apogeum osiągnięto w połowie kwarty, gdy Phoenix prowadzili 88-61. Wyglądało na to, że czeka nas blow out na Bulls. Zach LaVine raczej się z tym nie zgadzał. Razem z DeMarem dostarczyli 23 punkty w tej odsłonie, trafiając łącznie 7/12 FG. Pozwolił to jedynie trochę zmniejszyć stratę, bo bez Balla i Caruso obrona Byków to sito i goście nadal zdobywali łatwo punkty. Przed ostatnią odsłoną zachowali oni 19 oczek przewagi. Sun trafiali 58%, Bulls niecałe 42%. Vooch przechodził po raz kolejny obok ważnego meczu - 3/11 FG, 7 punktów, 8 zbiórek.

 

Q4

Mimo fatalnej sytuacji punkowej Chicago podkręcili atak i punktowali w kolejnych siedmiu posiadaniach. DeRozan włączył tryb All Stara i w połowie 4 kwarty miał już 38 punktów na swoim koncie, czym rozruszał publikę w United Center.

Zmniejszył też stratę do rywali do 10 punktów. I choć DeRozan grał świetnie, to Chicago niespecjalnie mieli pomysł jak powstrzymać rywali przed zdobywaniem punktów.

Na 3 minuty przed końcem Słońca prowadziły 17 punktami. Na 90 sekund do końca przewaga była dwucyfrowa (127-113) i Phoenix wyglądali na nie zagrożonych zmierzających do pewnej wygranej. W ekipie z Wietrznego miasta biegali już rezerwowi. I stało się coś niespodziewanego - Malcolm Hill trafił 2 razy z dystansu i Bulls zrobili run 11-0.  Ostatnie punkty zdobył jeszcze równo z syreną i ustawił wynik na 124-127.

 

Plusy:

  • Występ DeRozana i LaVine’a - łącznie dostarczyli 70 ze 124 punktów drużyny (25/47 FG), 11 zbiórek, 12 asyst. 
  • Rzuty wolne 90% - trafione aż 28 z 31 prób - 10/10 FT Zacha.
  • Fajny występ Malcolma Hilla - 8 punktów (3/3 FG, 2/2 za trzy) w 101 sekund na parkiecie. 
  • Wygrana ławki Byków 35 do 32

Minusy:

  • Słaby występ Ayo Donsunmu - tylko 1/7 z gry, 4 faule i bilans -20. 
  • Słabe trzy kwarty Byków. Każda przegrana, przez cały mecz nie byli w stanie zmniejszyć różnicy do Phoenix. 
  • Brak obrony - 54% z gry rywali, 127 rzuconych punktów.
  • Tylko 18 asyst przy 43 trafieniach z gry Chicago.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież