Zaloguj

Zaloguj

bulls wizards

On to zrobił! Gdy Bulls mieli trzy sekundy do końca i stratę dwóch oczek to nie potrafiłem wykrzesać z siebie takiej dawki optymizmu, że możemy tutaj przeżyć deja vu z wczorajszej nocy, mimo że realizator nie omieszkał o tym przypomnieć podczas timeoutu. DeMar nie miał takich obiekcji i seria wygranych Chciago trwa. Bilans Byków to 24-10.

W porównaniu to dnia poprzedniego w pierwszej piątce Byków zabrakło, zmagającego się z problemami z przywodzicielem Javonte Greena. 

Q1

Bulls zaczęli spotkanie od trójek, a po stronie Wizards szalał pod koszem stary znajomy - Daniel Gafford (5 punktów w pierwszej kwarcie). Przy stanie po 9, Bulls wszystkie punkty zdobyli zza łuku. Nie stracił skuteczności White.

Gospodarze jednak lepiej zaczęli mecz w obronie i dzięki skutecznej egzekucji odskoczyli na 7 punktów w 8 minucie kwarty. Zach by to zmniejszyć zrobił akcję 3+1,

ale problemem wciąż była obrona i straty w ataku.

Jedna dobra akcja defensywna w kwarcie to trochę mało, żeby prowadzić na tym poziomie w NBA.

Kwarta skończyła się wynikiem 32-25 dla miejscowych. Zach miał 15 punktów (4/5 za trzy). Aż 6 z 8 trafień Byków stanowiły rzuty trzypunktowe. Byki zanotowali też 6 strat w pierwszej części przy dwóch przeciwnika.

Q2

Na początku drugiej odsłony Tyler Cook upadł niebezpiecznie na parkiet po starciu z Gaffordem, a sędziowie nie wpadli na pomysł, żeby przerwać grę i czekaliśmy aż Wizards wykorzystali leżącego przeciwnika na parkiecie, aby zdobyć punkty i by Cook opuścił go na wózku. Nie wyglądało to dobrze. 

Jednocześnie Chicago nie grali kompletnie nic w obronie, pozwalając Wizards na pełną swobodę w ataku. Łącznie z wjazdem niczym autostradą pod kosz ich najgroźniejszego strzelca. Przewaga Waszyngtona szybko przekroczyła i utrzymywała się na dwucyfrowym poziomie. 

W połowie kwarty Czarodzieje trochę wyciągnęli rękę do Byków, bo udało się im popełnić błąd obecności sześciu zawodników jednej drużyny na parkiecie. Bulls zamienili to na run 8-0. 

Ale potem pozwolili Kuzmie i Bealowi na rzuty z wolnych pozycji i na niewiele się to zdało. Wizards schodzili do szatni z prowadzeniem 64-52. Miejscowi trafiali 57% rzutów, goście tylko 42%.

Kuzma miał 16, a Beal 13 punktów. W ekipie z Wietrznego miasta genialnie grał Zach LaVine, który w połowie spotkania miał 23 punkty, w tym 5/7 za trzy.

Dodatkowo po weryfikacji nie zaliczono mu rzutu równo z syreną:

Q3

Od szybkich 8 punktów przy 2 przeciwnika Byki zaczęły drugą połowę i coach Wes Unseld zmuszony był brać czas po niespełna 90 sekundach gry. Byki przedłużyły jeszcze run do 8-0 i przewaga gospodarzy stopniała do jednego posiadania. 

Vucevic mimo dobrej postawy w ataku, nie radził sobie na własnej desce z Gaffordem, który zaliczał zbiórki ofensywne i trafiał wszystko spod kosza. W połowie kwarty miał 17 punktów i 8/8 z gry. W samej trzeciej kwarcie zdobył 10 punktów i miał 4 ofensywne zbiórki. 

Jego walka oraz wsparcie od zawodników z drugiego planu pozwoliły Wiz odbudować przewagę jeszcze w tej części. 

Ale i Bykom starczyło czasu i poprawa obrony sprawiła, że wynik był sprawą otwartą przed czwartą kwartą, bo Wizards prowadzili jedynie 88-86. Indywidualne wyróżnienie dla Ayo za dwie znakomite akcje defensywne na Bealu w końcówce trzeciej kwarty. Whtie i DeRozan dostarczyli po 8 punktów w tej odsłonie. O wygraniu kwarty 34-24 zdecydowała przede wszystkim skuteczność z dystansu Bulls, którzy trafili 5/8 za trzy przy 0/6 rywali.

Q4

Waszyngton zaczął lepiej i po akcjach, kończonych layupami zwiększyli swoją przewagę do 8 punktów. Najgorszy był fakt, że miejscowi punktowali po stosunkowo prostych akcjach, gdzie zawodziła obrona Byków. Szansą była niecelność miejscowych z dystansu, gdyż do kosza wpadała im mniej niż jedna próba na cztery.

Mimo straty goście zrobili run 9-1 w dwie minuty i sprawili, że na 4 minuty przed końcem Wizard prowadzili 107-105 i wszystko mogło się zdarzyć.

Gospodarze po akcjach Gilla i Caldwella-Pope'a odskoczyli na 5 punktów na 2 minuty do końca.

Wtedy Bulls zrobili akcję za 5 punktów. DeRozan trafił z faulem. Spudłował wolny i z faulem zebrał i dobił Vooch. On trafił wolny (akcja 2 + 2 + 1).

Na 90 sekund do końca to jednak Wizards prowadzili 116-115 po kontrowersyjnym faulu White’a na szarżującym Bealu. Fleming wziął challenge, ale sędziowie podtrzymali swoją decyzję. Z drugiej strony faulowany był DeRozan i po jego wolnych to Byki prowadziły 117-116.

Wtedy jednak koszmar z tego mecz - Kyle Kuzma rzucił za trzy na 10 sekund do końca meczu i wydawało się, że Byki ze stolicy nie wrócą z tarczą. Bo przecież niemożliwe, żeby trafić dwa buzzer beatery dzień po dniu.

NBA kiedyś reklamowało się hasłem - 'where amazing happens' i to się wydarzyło - najlepiej to zobaczyć.

DeMar jest wielki!

Plusy:

  • DeMar DeRezan - podobno przed ostatnim rzutem powiedział do Kuzmy: “Hold my beer”. Zdobył 28 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst. Zrobił rzecz, której nikomu wcześniej się nie udało, kończąc dwa spotkanie game winnerami w meczach dzień po dniu.
  • Zach LaVine - on ciągnął grę przez 3 kwarty, ale oddał też ważne rzuty w czwartej. Zdobył 35 punktów na 50% skuteczności i trafił 7 trójek (na 12 prób). Dodał do tego 5 zbiórek i 3 asysty.
  • Nikola Vucevic - szczególnie w drugiej połowie spotkania robił swoje w ataku. Tradycyjnie uzbierał double double (22-12) trafił 60% rzutów, ale najważniejsze, że jedyną zbiórkę ataku zaliczył w najważniejszym momencie, gdy dobijał niecelny wolny DeRozana.
  • Coby White - cichy bohater meczu. Miał zryw w czwartej kwarcie, ale przez całe spotkanie pokazywał się z udanymi zagraniami. Ukończył z 20 punktami i 5 asystami a obok tego harował w obronie (w drugiej połowie) i pod swoim koszem również pomógł w wygranej. 

Minusy:

  • Ławka - co? Rezerwowi trafili 2/9 z gry i poza obroną Dosunmu nie pomogli zbyt wiele.
  • Straty - aż 15 Byków. Widać trochę brak Lonzo, który dba o lepszą dystrybucję podań. Na szczęście na kolejny mecz powinien wrócić.
  • Brak obrony w pomalowanym - Wizards zdobyli tak 72 punktów (36/51 FG), Bulls tylko 30 na 50%.
  • Kompletny brak kontr Byków - przez cały mecz mieli jedną kontrę, której nie skończyli.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież