Zaloguj

Zaloguj

 bulls hawks

Bulls wrócili do United Center, a jako komentator powrócił (z choroby) Stacey King. Z jego głosem mecze ogląda się zawsze inaczej. Tymczasem Chicago wygrali bardzo podobnie jak 2 dni wcześniej z Hawks i przedłużyli serię do 5 kolejnych wygranych.

Q1

 Spotkanie rozpoczęło się bardzo równo: drużyny zdobywały punkty na zmianę. Chicago lepiej trafiali, bo rozpoczęli od 7/9 z gry. W połowie pierwszej części prowadzili 19-15, a chwilę później efektownym wsadem popisał się Javonte Green.

W tej wyrównanej części Bulls postawili na grę zespołową i aż 6 zawodników (w tym wszyscy starterzy) zdobyli po minimum 4 punkty. Wszyscy wspólnie trafiali na imponującej celności -16/22. Jednocześnie Hawks dotrzymywali im kroku, bo zdobyli 36 punktów (Byki 38) na 50% skuteczności z gry. Gospodarze z Wietrznego Miasta rządzili za to w trumnie, bo zaliczyli doskonałe 12 na 12 w rzutach z pomalowanego.

Q2

Przepięknym pick & rollem popisali się na początku kwarty White i Cook,

a dzięki dobrej postawie defensywnej Byki odskoczyły na kilka oczek. 

Hawks odpowiadali dalekimi próbami rzutów Younga, tudzież wjazdami pod kosz, gdzie obrońcy Bulls łapali faule. 

Utrzymywało ich to na powierzchni, ale powrót starterów po stronie Chicago pozwolił to im odskoczyć w drugiej połowie tej kwarty. Dzięki trafieniu średnio 2 z 3 prób w tej części gospodarze zdominowali tę część 36-17. Kompletnie rozbijali ataki rywali spod obręczy, gdzie ograniczyli ich odo celności na poziomie 3/10, a łącznie zatrzymali ich na 28% skuteczności trafień. 

W połowie spotkanie Byki osiągnęli aż 21 punktowe prowadzenie (74-53).

Q3

Trzecią odsłonę Byki zaczęły z animuszem i wywindowali swoją przewagę do 27 punktów w czwartej minucie. Vucevic udowadniał, że odzyskał swoją formę, Green robił te wszystkie niewidoczne rzeczy, za które go uwielbiam i Atlanta nie była w stanie znacząco wpłynąć na wynik. Po 8 punktów Nikoli i DeRozana wsparte sześciopunktową zdobyczą LaVine pozwoliły Chicago znów złamać barierę 30 oczek w kolejnej kwarcie i prowadzić 104-87 po 36 minutach spotkaniach. Notowali przy tym 63% celność swoich prób.

Q4

Bulls musieli tylko utrzymać bezpieczną przewagę na początku czwartej kwarty, by spokojnie dowieźć wynik do końca. Zastępujący Donovana coach Chris Fleming dość szybko wprowadził w tym celu starterów, którzy dbali aby różnica między drużynami nie spadła znacząco poniżej 20 punktów. Zadbali też, by zabawić publikę.

Kiedy wynik się znacząco nie zmniejszał, szansę na pokazanie swoich umiejętności otrzymali rezerwowi i ostatniej 3 minuty to ich czas i m.in. pierwsze punkty McClunga w NBA.

Nie wiele zabrakło, żeby Derrick Jones zaliczył poster sezonu. 

Byki zaliczają kolejną wygraną i notują bilans 22-10.

 

Plusy:

    • Nikola Vucevic - cieszy fakt, że wraca na właściwe tory i nie jest ciężarem w unicie Bulls. Jako pierwszy zawodnik Byków od 2015 (Pau Gasol) zrobił 15+ w punktach i zbiórkach.
    • Coby White - czyżby on też zaczynał grać lepiej? W tym spotkaniu była bardzo widoczny i jako startowy PG zdobył 17 punktów i rozdał aż 12 asyst. 
    • LaVine - nie musiał robić nic więcej niż robi z reguły - ale rzucił 25 punktów na kosmicznej skuteczności (10/13 FG i 5/7 za trzy), dodał do tego 5 asyst i zadowolił się 35 minutami spędzonymi na parkiecie. All Star.
    • Tyler Cook - niespodziewam się po nim cudów, ale w tym meczu pokazał dwa potężne dunki i w sposób wzorowy wywiązywał się ze swoich obowiązków
    • Ayo Donsumnu - cieszy oko rozwój tego chłopaka i rosnąca pewność siebie. Szybko biega do kontr, pracuje w obronie, potrafi rzucić z dystansu. Myślę, że możemy z dużymi nadziejami spoglądać w jego stronę w przyszłości. Jego linijka - 14 punktów (6/7 FG), 2 zbiórki, asysta i 2 bloki w niespełna 20 minut na boisku. 

Minusy:

  • Trochę za dużo strat zdarzało się liderom Bulls. 
  • Minus na siłę, ale jednak przeciętna obrona Byków, w sumie w obu starciach z Atlantą. 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież