Zaloguj

Zaloguj

bulls nets 2

Bulls zdobywają Nowy Jork. Po tym jak pokonali Knick, nie pozwolili wygrać w ich hali także ekipie Nets. Byki pozbawieni kilku role playerów (White, Green) i formy Vucevica mogli liczyć na swój duet strzelców, wspomagany przez Lonzo Balla. Chicago utrzymują drugie miejsce w konferencji wschodniej.

 Q1

Od 9-0 spotkanie z Bulls zaczęli Nets i ekipa z Chicago szybko musiała przeorganizować szyki, bo na spotkanie wyszli nieco zdekoncentrowani. Odpowiedzią na niecelność z dystansu okazała się mocna strona Byków, czyli rzuty z półdystansu. A niemoc z dystansu przełamał dwoma trójkami, wychodzący w tym spotkaniu jako starter, Alex Caruso. Przez większość kwarty Nets utrzymywali kilkupunktową przewagę, głównie dzięki 50% skuteczności za trzy i zdominowaniu deski (15 do 8). Po 12 minutach prowadzili oni 34-28. Obie ekipy zaprezentowały zbilansowaną i zrównoważoną grę, a Wszyscy starterzy (z obu drużyn) zdobyli w rozpoczynającej odsłonie punkty. Po 8 zaliczyli Zach LaVine dla gości, i  DeAndre' Bembry dla ekipy z Nowego Jorku. 

Q2

Pięknym blokiem zza pleców poczęstował Hardena na początku drugiej kwarty Derrick Jones jr. 

Chicago więcej zaangażowało się w grę defensywną i w połowie drugiej kwarty doprowadzili do wyrównania. Nets poczuli wiatr z Wind City, bo w odpowiedzi popełnili nawet błąd połowy. 

Bykom nawet udało się wyjść na prowadzenie po tej akcji LaVine’a. 

W Nets uruchomili protokół Durant i to głównie za sprawą jego rzutów, miejscowi prowadzili w połowie spotkania 56-52. Niemal połowy punktów dostarczył Bykom duet Zach-DeMar (25). Chicago rzucała o prawie 6% skuteczniej, co pozwoliło im utrzymywać się blisko remisu, mimo że gracze Brooklynu aż dziesięciokrotnie zbierali piłkę pod koszem Chicago. 


Q3

Nets spróbowali odskoczyć na początku drugiej połowy i mieli nawet 11 punktów przewagi w połowie trzeciej kwarty. Chicago nie wyglądali źle w obronie, ale brakowało im trochę pomysłu na bardziej zespołowy atak. Po to w jerseyu z logiem Byka biega Zach LaVine. Wziął on piłkę w swoje ręce i zaczął wbijać się pod kosz i rzucać. W sumie zdobył 13 punktów w samej trzeciej kwarcie. Poza nim, w tej części, więcej niż 2 punkty dołożył tylko Ayo Donsumnu. Goście wygrali trzecią odsłonę jednym punktem, zmniejszając dystans do rywali, przed ostatnią do trzech oczek.

Q4

W końcówce trzeciej i na początku czwartej kwarty kilka minut dostał na parkiecie Tony  Bradley i jego centymetry trochę się przydały przy walce o zbiórkę, ale blokiem meczu popisał się Ayo. 

Świetna postawa rezerwowych zaowocowała, że pod nieobecność Duranta to Bulls wyszli na prowadzenie i w połowie kwarty Steve Nash musiał brać timeout, bo jego ekipa przegrywała różnicą 6 punktów. 

Rolę zdobywcy punktów wziął na siebie w tamtym momencie DeMar DeRozan (zanotował 13 punktów w czwartej kwarcie). 

Mimo jego postawy, po trójce Duranta w ostatniej minucie, Nets tracili tylko 2 punkty. Wtedy DeRozan postanowił jednak nie rzucać i podał piłkę do zostawionego kompletnie (trafiającego 42% zza łuku w tym sezonie) Lonzo Balla. A ten najdobitniej jak to możliwe udowodnił, że poprawił się w tym elemencie i trafił na 16 sekund przed końcem, zamykając mecz.

Brooklyn jeszcze walczyli, ale Ayo trafił jednego wolnego, a miejscowi kompletnie pogubili się w swojej ostatniej akcji.



Plusy:

    • Duet DeRozan - LaVine trzęsie konferencją wschodnią i sprawia, że na ten moment nie można jednoznacznie wskazać ekipy, która byłaby ‘nie do przejścia’ w przypadku starcia w play offs.
  • Ayo Dosunmu. Gra po kilkanaście minut na parkiecie, ale za każdym razem jest na nim widoczny. Zagrał z olbrzymią pewnością siebie i z każdym meczem wydaje się lepszy. Miał najwyższy współczynnik plus/minus (+16) z wszystkich graczy. Drugi w tej statystyce gracz Bulls miał tylko 7 (Brown Jr.)
  • Lonzo Ball - nie zawsze trzeba być najlepszym strzelcem, by okazać się kluczowym zawodnikiem. Trójka Ball w ostatniej minucie przesądziła o wygranej, a poza nią zrobił wiele dobrego na boisku - miał 9 zbiórek, 7 asyst, 3 bloki i 2 przechwyty.

Minusy:

  • Tylko 8 minut Caruso i zejście z powodu odnowienia urazu.
  • Vucevic - kula u nogi drużyny. Dawał sobie zbierać piłki znad głowy, nie był skuteczny (5/13 FG) i nie angażował się w obronie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież