Zaloguj

Zaloguj

derozan pacers

Coby White zastąpił w pierwszej piątce Caruso a my po bardzo słabym meczu przegrywamy z Pacers.

Na otwarcie wpuszczamy 3, mamy  jednak DeMara i LaVina. Po chwili na tablicy wyników pojawia się informacja, ze przegrywamy już 15 do 5. Niestety gracze z Indiany Trafiają wszystko a u nas niemoc strzelecka dopadła każdego.  Bradleyowi udało się nie spudłować wsadu a na boisku pojawili się Dosumnu i Jones. Niestety dalej pudłujemy bez opamiętania. 25 do 9 i nie wygląda to dobrze. Wreszcie punkty z wolnych Jonesa i celny rzut Demara dają nam nikłą i widzianą tylko przez mega optymistów nadzieję.  31 do 16 na koniec kwarty i jak najszybciej trzeba o niej zapomnieć. Kolejną odsłonę rozpoczął DeMar, trafił też White i tracimy do gości już tylko 11 punktów. Ciężko nam bronić Sabonisa niemniej powoli gonimy przeciwników, którym to trójki siedzą dziś niemiłosiernie. Po zejściu DeMara znów mamy 16 punktów straty. Śpiący jak na razie LaVine traci piłkę. Wyglądamy po prostu słabo, nie wiem czy to zmęczenie czy co innego, ale wszystko przychodzi nam z ogromnym bólem. Gramy jak by powietrze dla nas było dużo bardziej gęste a parkiet zmieniał się nam pod stopami w grząski piasek. Ciągnie nas trochę Zach. 21 w plecy do przerwy dobrze oddaje to co się dzieje na boisku.

Drugą połowę zaczynamy wsadem Zacha. Jeśli to jednak LaVine ma bronić Sabonisa to stwierdzam, że lepiej będzie pójść dziś spać…

… Przyznam się w tej relacji szczerze, że nawet z kronikarskiego obowiązku nie miałem dziś sił by obejrzeć resztę. I tak, takie mecze będą się zdarzać, oby to się jednak działo nie za często. W końcu droga do tytułu zawsze jest wyboista i długa, usłana pułapkami, takimi jak choć by dzisiejsza dyspozycja graczy Pacers i nasza niemoc.

Plusy:

- lepiej by takie mecze zdarzały się na tym etapie sezonu niż w finale

- mniej minut dla naszych gwiazd – odpoczynek przyda się na pewno

Minusy:

- 59 do 38 przegrywamy tablicę

- 36,5 % z gry oraz 21,4 za 3

- 0 punktów Lonzo

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież