Zaloguj

Zaloguj

bulls knicks

Chicago Bulls uczcili tej nocy pożegnanie Joakima Noaha. Było pełno byłych graczy Byków na trybunach, kilka momentów wzruszeń. Był też emocje do samego końca. Bulls mieli piłkę w rękach, by ostatecznie to spotkania wygrać. Nie udało się. Trafili jednak na równorzędną ekipę i grając słabe spotkanie walczyli do końca. Cóż, nie zawsze jest niedziela...

 Q1

Bulls spotkanie zaczęli od trójek LaVine’a i Vucevicia,

ale Knicks odpowiedzieli im runem 15-0 i coach Donovan w piątej minucie spotkania musiał brać pierwszą przerwę na żądanie. Nie wiem, co trener mówi swoim zawodnikom na tych czasach, ale po timeoucie na boisko wybiegli odmienieni Bulls i w 2 minuty zdobyli 8 punktów bez odpowiedzi rywali. W 9 minucie na parkiecie pojawił się Derrick Rose i kibice w United Center przywitali swojego dawnego bohatera skandowaniem ‘MVP’.

Oklaskami nagrodzono też jego celny floater. Derrick jest jednym z nielicznych graczy, którzy mogą liczyć na takie względy. To jego ekipa prowadziła 27-25 po 12 minutach gry. Dla Byków 7 punktów i 3 zbiórki w pierwszej kwarcie zebrał Vucevic, wspierali go DeRezon z 6 i LaVine 5 punktami na koncie.

Wśród przyjezdnych dwie celne trójki (na dwie próby) zaliczył Kemba Walker. 

Q2

Goście lepiej też zaczęli drugą odsłonę, prowadzeni przez Rose’a wspartego przez Gibsona wyszli na kilka punktów przewagi. I choć Chicago miewali przebłyski w defensywie, gdzie potrafi skutecznie zatrzymać Nowojorczyków, to nie potrafili tej przewagi zniwelować.

Mimo niedyspozycji Randle’a (2 punkty w połowie meczu), Knicks opierali swój atak na Walkerze i Rj Barret’ie. Dało im to 4 punkty przewagi w połowie meczu (55-51).

Przyjezdni z Nowego Jorku trafili 7/17 z dystansu, Bulls trochę mniej, ale w drugiej kwarcie swój tryb All Stara odpalił Zach, który w połowie spotkania miał już 17 punktów (6/8 FG).

Bulls nie zaliczyli żadnej ofensywnej zbiórki w pierwszej połowie spotkania.

 

 Q3

9 punktów dla swojej ekipy zdobył na początku drugiej połowy Kemba Walker i Knicks wyszli na dwucyfrową przewagę. W Chicago punktował w dużej mierze Vooch, ale problemem była znikoma ilość udanych akcji defensywnych całej ekipy i nieskuteczność DeRozana. To w połączeniu z ciągłymi faulami Byków w obronie utrudniało pogoń. W międzyczasie pojawiła się informacja, że z powodu urazu nadgarstka do gry nie wróci Patrick Williams.

W ósmej minucie drugiej połowy na boisko wbiegł Ayo Dosunmu, równocześnie na parkiecie pojawił się, jego idol, Derrick Rose. Tym samym do gry dołączyli dwaj zawodnicy rodem z Wietrznego miasta. Finalnie Bulls nie znaleźli w tej kwarcie sposobu na rywali i przed ostatnią przegrywali 73-82.

Byki notowały zaledwie 41% skuteczność z gry przy ponad 50% Knicks.

 Q4

Pogoń nie nastąpiła także przez pierwszą połowę ostatniej kwarty. Drużyny cały czas dzielił dystans przynajmniej 10 punktów.

Podobnie było w każdej kolejnej minucie, Na 120 sekund przed końcem, gdy kolejne emocje z rzutów wolnych urozmaicały te związane z innymi rzutami wolnymi, Knicks prowadzili 104-93.

Ale Byki były właśnie w trakcie swojego runu 10-0. Po trójce Nikoli nagle wynik zatrzymał się na różnicy jednego posiadania. Po tym jak Alex Caruso wykonał świetną pracę obronie na Walkerze, Bulls mieli 15 sekund i 3 punkty straty.

Zdecydowali się na nieoczywiste rozwiązanie i Zach minął Taja Gibsona i wsadził do kosza.

10 sekund piłka i timeout dla Knicks. 

Chicago prawie zaliczyli przechwyt, ale noga podjechała DeRozanowi przy próbie ratowanie piłki i nastąpił na linie. https://publish.twitter.com/?query=https%3A%2F%2Ftwitter.com%2Fiamvega1982%2Fstatus%2F1453912191271424011&widget=Tweet Szybki faul na Randle’u. Ten pudłuje dwa wolne i Byki przegrywają 103-104, mają piłkę na 5 sekund przed końcem. DeRozan dochodzi do rzutu, nie podaje do wolnego Voocha i zalicza airball.

 

Plusy:

  • LaVine w drugiej kwarcie - zdobył wówczas 12 punktów. Potem, zamiast grać to cały czas dyskutował z sędziami i nie trafiał.
  • Caruso - jemu zawsze się chce i zawsze walczy - 2 przechwyty.
  • Ofensywa Vucevica - 22 punkty (8/13 FG) - w ataku był świetny. W obronie klasycznie zbiórka nie ta, co zwykle (8 zbiórek).
  • Mało strat Bulls - 7 i żadnej w ostatniej kwarcie.
  • Kapitalny run w końcówce meczu.

Minusy:

  1. Patrick Williams - nie był widoczny na boisku, a jak spróbował być, to okupił to kontuzją, która skończyła mu mecz.
  2. DeRozan - brał na siebie sporo rzutów i wiele ich nie trafiał. Bezsensownie faulował w obronie. No i dwa razy pechowo się poślizgnął, gdzie mógł jeszcze wszystko naprawić. 
  3. Zbiórki - masakrycznie przegrana deska przez Bulls: 37-49. Próżno było oczekiwać ponowień, jak zebrała się w całym meczu tylko 5 zbiórek w ataku.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież