Zaloguj

Zaloguj

derozan raptors

DeRozan wraca na stare śmieci po to by poprowadzić Byki do niełatwego zwycięstwa. Zapraszam na krótką relację z tego starcia.

Gospodarze zdobyli pierwsze pięć punktów i od razu pokazali, że w tym meczu łatwo nie będzie. Obrona Toronto wydaje się być w NBA czymś wyjątkowym i z tym czymś musieli się dziś mierzyć nasi ulubieńcy. DeRozan i Ball popisali się trójkami i przejęliśmy prowadzenie. I tak właśnie wyglądała pierwsza kwarta. Niewielkie prowadzenie Byków za moment zmieniało się w niewielką stratę. Twardej i zespołowej obronie Toronto stawialiśmy naprzeciw naprawdę dobrą tegoroczną obronę Byków. Dobrze prezentował się mocno zmotywowany DeMar,  jak zwykle ławka wniosła sporą jakość do gry. Druga odsłona nie zapowiadała większych zmian. Udało nam się zdobyć lekką przewagę po rzutach Balla i Caruso za 3. W ataku zaczął coś trafiać Vuc. Raptors utrzymywali się jednak blisko. W połowie tej odsłony prowadziliśmy jednym punktem a ja zastanawiałem się, jak to jest możliwe, że prowadzimy przy tak dobrej obronie gospodarzy. Chwila lepszej gry i Byki odskoczyły na 9 punktów. Akcja dwa plus jeden Caruso oraz rzut LaVIna pozwoliły nam schodzić na przerwę z dziesięciopunktową przewagą. Trzecia odsłona meczu to powolne powiększanie przewagi. Trafiał Lonzo, trafiał Zach, trafiał DeRozan. Ładnie broniliśmy i nasza przewaga wzrosła do 18 punktów. Gracze z Toronto, mimo, że pozbawieni gwiazd w koszykówkę grać naprawdę potrafią. Silna obrona i mocne, szybkie wejścia w ataku pozwoliły im trochę dogonić Byki i przed ostatnią kwartą przegrywać już tylko 91 – do 80. Czwarta kwarta to ciężka walka o każdy punkt. Gospodarze sukcesywnie zmniejszali swoją stratę dając zgromadzonym w hali kibicom nadzieję. Na 4 minuty i 40 sekund przed końcem meczu strata ta wynosiła już tylko dwa punkty. Byki wyraźnie pogubiły się przy silnej obronie. Dobrze jednak, że mecz postanowił przejąć DeMar, który pokazał jak potrafi błyszczeć. Na dwie i pół minuty przed końcem wróciliśmy na bezpieczną wydawało by się dziesięciopunktową przewagę. Chwila nieuwagi i lepszej gry Raptors i na 16 sekund do końca spotkania prowadziliśmy czterema punktami próbując wprowadzić piłkę do gry. Lonzo wprowadzając ją po czasie podał  prosto do przeciwnika otwierając mu drogę na kosz. Jednego z dwóch wolnych trafił Vuc i udało nam się wygrać to ciężkie spotkanie.

Plusy:

- DeMar- niesamowity mecz niesamowicie zmotywowanego niesamowitego zawodnika

- Lonzo – niesamowity obrońca i niesamowity podający niesamowicie rzucający za trzy

- ławka – panowie wnoszą niesamowitą energię

- wygrana końcówka

- zwycięstwo przy tak mocnej obronie

Minusy:

- Za łatwo tracimy przewagę

- 20 zbiórek mniej niż przeciwnik – jak my to zdołaliśmy wygrać?

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież