Zaloguj

Zaloguj

bulls pistons 2

Chicago już w spotkaniach numer 2 i 3 musieli zaliczyć pierwszy day-to-day. Na szczęście zostawali we własnej hali a na tym etapie sezonu zmęczenie nie jest odczuwalne i gracze Bulls nie dali odczuć, że dzień wcześniej rozprawili się z Pelicans. Po tym jak odpalili tryb defensywny, łatwo uciekli rywalom i bez zbędnych problemów zaczynają sezon w najlepszy możliwy sposób od bilansu 3-0.

Q1

Rywale przyjechali do United Center mocno zmobilizowani i zaczęli mecz od prowadzenia 9-0. Co zmusiło trenera Donovana do wzięcia szybkiego timeoutu. Po nim, ostatecznie dopiero szósty rzut Byków wpadł jako pierwszy do kosza, a jego autorem był Vucevic. W sumie ciekawe, co powiedział coach, bo Byki odpowiedziały Pistons runem 8-0. 

Po tych pościgach wynik się wyrównał. Dość szybko z parkietu zszedł mocno niewyraźny Patrick Williams i na boisku pojawił się m.in. jeden z moich ulubionych walczaków, Javonte Green. Trafił on dwie trójki w tej kwarcie. Jednak to wejście Alexa Caruso na 3 minuty przed końcem rozgrzało publikę. Byki końcówkę kwarty rozegrały z unitem złożonym z DeRozana (11 punktów) i rezerwowych.

Po 12 minutach prowadzili 31-28.


Q2

Williams, wrócił jeszcze w pierwszej kwarcie na parkiet i w drugiej jako pierwszy punktował dla Byków. Gospodarze grali small ballem i Patrick pełnił w nim rolę centra.

Szybko, bo w połowie drugiej kwarty wbiegł na parkiet Ayo Donsunmu. Rookie może pochwalić się pięknym przechwytem i ogromnym wsparciem, jakie otrzymuje od miejscowych kibiców. W końcu jest z Chicago i w Wietrznym mieście dbają o swoich.

Tymczasem Zach LaVine swoje pierwsze punkty w tym meczu zdobył dopiero w swojej 12 minucie na parkiecie (w 19 minucie meczu).

Z tyłu guardzi Bulls udowodnili, że nie tylko wysocy gracze mogą bronić skutecznie obręczy.

Pod koniec kwarty nakręcone defensywą Chicago wrzuciło drugi bieg i zbudowało przewagę, do szatni schodząc z prowadzeniem 54-43. Z problemami grał LaVine, który trafił tylko 2 z 10 prób.

 

 Q3

W końcu w drugiej połowie zza łuku trafił Zach, a Vooch zaczął być widocznych na deskach. Chicago już przegrywali w zbiórkach o ponad 10 z Detroit, jasno obnażając brak warunków fizycznych pod koszem. Na szczęście wzięli się w trzeciej części do roboty pod tym względem.

Trafiając drugi raz za trzy Zach zrównał się w ilości trójek dla organizacji z samym Michaelem Jordanem. Tymczasem Pistons kompletnie zgubili skuteczność i Bulls zaczęli prowadzić ponad 20 punktami.

Dominację Byków w tej części pięknie monster dunkiem zobrazował DeMar DeRozan.

Miejscowi wygrali trzecią kwartę 25-11 i po trójce Williamsa równo z syreną prowadzili 79-54 przed ostatnią odsłoną.

 Q4

Bulls mocno zaczęli ostatnią kwartę i ich przewaga przekroczyła 30 punktów. Rozkojarzyło to gospodarzy i Detroit zaliczyli spektakularny run 17-0, mimo obecności starterów Chicago. W międzyczasie Vucevic został ukarany przewinieniem niesportowym za przypadkowy łokieć w ataku. Chicago jednak uspokoili sytuację i na 2 minuty do końca posiadali jeszcze 17 punktowy zapas, a Nikola poprawił sobie statystykę bloków. Ostatecznie przez chwilową zadyszkę Byki wygrały 'tylko' 97-82.

 

Plusy:

  • Tylko 1 strata Bulls w pierwszej połowie.
  • Obrona w drugiej kwarcie, Byki w połowie spotkania zaliczali już 9 przechwytów i 7 bloków. 
  • Defensywa Lonzo - Ball to genialny obrońca. Ma niesamowity timing, świetnie przewiduje posunięcia przeciwnika, łata luki na obwodzie. Nie ma praktycznie czystych pozycji na dystansie przeciwko Chicago, gdy jest na parkiecie. Z Detroit uzbierał aż 3 przechwyty i 4 bloki.
  • Caruso i Green - moi bohaterowie z ławki. Takiego wsparcia Byki potrzebują. Panowie trafili razem 4/4 za trzy.  Zdobyli 22 punkty z 25 ławki, dodając świetną grę w defensywie. Alex - 12 punktów (¾ FG), 5 przechwytów (!!!), 4 asysty. Javonte 10 punktów (3/3 FG), 4 zbiórki i asysta.
  • Ayo Donsunmu - można z dużym optymizmem podchodzić do naszego rookie. Gra bez kompleksów, jest niezłym atletom i gra w obronie.
  • Nie wiem jak oceniać występy Vucevica, bo mam sporo uwag do jego defensywy, a raczej jej braku. A jednocześnie jego obecność ma olbrzymi wpływ na ilość miejsca dla pozostałych graczy w ataku. Ponadto wykręca bardzo solidne cyfry. Miał 15 punktów, 19 zbiórek i 3 bloki. 

Minusy:

  • Nieskuteczność LaVine’a. Ukończył z 6/18, ale było to spotkanie, w którym raczej odpoczywał nie był niezbędny do wygranej.
  • Zbiórki - deska przegrana 42 do 53. Brakuje ‘mięsa’ pod koszem.
  • Aż 11 strat w drugiej połowie i niepotrzebnie rozluźnienie (0-17) w czwartej kwarcie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież