Zaloguj

Zaloguj

lauri markkanen

Po tym jak przespali start po przerwie, Byki nabierają tempa i drugi raz z rzędu przejeżdżają się po przeciwniku i chociaż rywal odrobił w drugiej kwarcie kilkunastopunktowe straty, na nic mu się to zdało. Historyczny występ LaVine pogrzebał ich nadzieje i sprawił, że ostatni kwarta tego spotkania to była formalność.

Wręcz epicko Bulls zaczęli to spotkania, a LaVine potrzebował 150 sekund, by w swoim dorobku mieć 8 punktów. Po 4 na 5 zza łuku Byków wyszli oni nawet na 10-punktowe prowadzenie, które Lauri okrasił takim posterem. 

Zach natomiast szybko udowodnił, że poprzedni mecz to był tylko wypadek przy pracy i w 8 minut praktycznie powtórzył poprzedni dorobek, gdyż miał już 14 punktów (4/4 za trzy). 

Dobrze na parkiet z ławki wszedł też Wendell Carter, który robił, co chciał w pomalowanym Thunder. W ataku ta kwarta była wręcz kwintesencją, co Bulls, wychodząc w tym ustawieniu, mogą osiągnąć. Sato i Young obsługiwali młodszych partnerów passami, Zach i Lauri kończyli z góry, dodatkowo bombardując z dystansu.

Gospodarze z Wietrznego miasta kończyli pierwszą kwartę z prowadzeniem 42-28. 

Runem 12-3 weszli w drugą kwartę goście i coach Donovan szybko musiał wyprostować taktykę swojej drużyny. Potem rywale jeszcze wydłużyli swój run o kolejne 10 punktów. Ta tragiczna seria sprawiła, że to OKC wyszło na prowadzenie 50-49 w połowie kwarty. Najlepiej jednak odpowiedział na to Thad Young:

Dopiero wejście starterów uspokoiło poczynania Byków i prowadzeni przez niezawodnego Younga (run 17-4), Chicago do szatni po pierwszej połowie schodzili z prowadzeniem 71-63.

Dość wyrównana gra na początku drugiej połowy, była jedynie preludium do włączenia pełnych obrotów przez LaVine, który (zapewne pamiętając, że Bulls grają back-to-back) postanowił zakończyć rywalizację w trzeciej kwarcie.

Mimo heroicznej walki Mosesa Browna na deskach jego ekipa przegrała trzecią odsłonę 31-16. W samej trzeciej części Zach zdobył 20 punktów z 31 całej ekipy.

Mając ponad 20 punktów przewagi Bulls raczej spokojnie podchodzili do ostatniej odsłony tego meczu. Kwartę rozpoczęli starterzy, ale w miarę jak oczywistym okazywało się, że Oklahoma nie powtórzy serii z drugiej kwarty, zaczęli oni opuszczać parkiet. Pierwszy zszedł Zach, co oznaczało, że nie będzie już śrubował swojego, i tak imponującego, dorobku punktowego w tym spotkaniu. Ostatnie 3 minuty do klasyczny garbage time i odpoczynek dla liderów.

Plusy:

    • Zach LaVine - to był niemal perfekcyjny mecz w jego wykonaniu. 40 punktów w 32 minuty to drugi najlepszy wynik w historii Chicago Bulls, gorszy tylko od sami wiecie kogo. 
  • Wendell Carter jr z ławki to zupełnie inny gracz, który momentami wręcz dominuje na boisku. Przesunięcie do na ławkę to jeden z lepszych ruchów Donovana. 
  • Nie mogę się nachwalić formy Thad Younga, ale znów dzielił i rządził na parkiecie - 17 punktów (8/11 FG), 9 zbiórek, 6 asyst i 2 przechwyty. 
  • Po powrocie Lauri każdej nocy wygląda co najmniej solidnie.

Minusy:

  • Słabo zagrał Patrick Williams kompletnie niewidoczny (1/9 FG), mimo że w poprzednim meczu  zaliczył rekord punktowy kariery. 
  • Po takim meczu to już czepianie się na siłę, ale 1/10 za trzy z ławki to trochę słabo.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież