Zaloguj

Zaloguj

FB7E845A 4C54 4F9E AE08 6003696CE94C

W tournée po zachodnim wybrzeżu przyszedł czas na ostatnie 4 spotkanie Chicago Bulls w niedzielny wieczór z zeszłorocznym półfinalistą konferencji wschodniej 

Byki nadal bez 4 graczy odsuniętych z powodu protokołu bezpieczeństwa covid-19. Billy Donovan zdecydował się na nową wyjściową piątkę – trzecią w tym sezonie. Uraz pleców wykluczył z występu Otto Portera Jr., który przed spotkaniem miał jeszcze statusa Game Time Decision. Ostatecznie w jego miejsce na pozycję nr 4 wskoczył ostatnio dobrze spisujący się Garrett Temple.

Bulls bardzo dobrze weszli w to spotkanie. Aktywny od początku był nasz lider Zach LaVine, którego wsparł od pierwszym minut debiutant Patrick Williams. Po 4 minutach Byki prowadziły na pierwszej przerwie 12-5. 10 punktów łącznie zaliczył duet LaVine&Williams. Patrick krył dziś Kawhiego Leonarda, nie pozwalając weteranowi się wstrzelić, w ataku nabrał go nawet na pompkę. Clippers ciężko było wejść w ten mecz. My natomiast dobrze zaczęliśmy na dystansie, z półdystansu trafili szybko Williams i White. Bulls w połowie Q1 mieli już 12 punktów przewagi, prowadząc 19-7.

Clippers tak łatwo się u siebie nie poddają. Wzięli się za odrabianie strat. Po trójce trafiili Leonard i George. Run 10-1 zmniejsz ich stratę do 3 punktów. Cały czas Byki nie krylido końca na dystansie, pozostawiając losowi ewentualny skutek oddania rzutu z czystej pozycji przez gospodarzy. Clippers na szczęście nie trafiali seryjnie. Pod koniec Q1 Serge Ibaka w brzydki sposób zatrzym pod koszem Younga przy oddaniu rzutu, łapiąc go za szyję, po czym przeprosiłweterana Bulls. Sędziowie po sprawdzeniu powtórek przyznali mu faul techniczny typu 1.

Bulls zdawali się kontrolować przebieg spotkania. Optymistycznie wyglądał Daniel Gafford, który zatrzym w obronie Zubaca a w ataku kończąc akcję dunkiem, świetnie wyglądał po obydwu stronach parkietu. Run 9-0  (łącznie 13-3 na przełomie Q1 i Q2) dał prowadzenie  Bykom po 12 minutach 31-22. 

Bulls grali pierwszą połowę mądrze w defensywie, na początku Q2 zatrzymując Clippers już na 35% z gry. Za punkty u gospodarzy na początku drugiej kwarty wzięli się zmiennicy. LAC przeprowadzili run 10-0, w pewnym momencie zmniejszając przewagę do jednego oczka. Szybko jednak dwoma trójkami odpowiedział Zach, który wyglądał na pewnego siebie i nie przejmował się bliskim kryciem Beverleya.

Po pierwszej połowie gospodarze mieli skuteczność 42.2%, Byki natomiast 56.1% z gry oraz 53.3% zza łuku. Dla porównania z dystansu udało się zatrzymać Clippers na 44.4% po dwóch kwartach. Po 24 minutach wygrywaliśmy również w pomalowanym 22-14. Do przerwy prowadziliśmy 59-52. Gospodarze od stanu 2-0 nie zdołali powrócić na prowadzenie. 27 z 59 punktów miał duet LaVine&Williams. 15 oczek uzbierali weterani Temple i Young, którzy mogli się podobać. Aktywnie trafiający na półdystansie, Thad Young waleczny pod koszem. Przed drugą połową gra napawała optymizmem.

Po przerwie rozkręcili się jeszcze bardziej Kawhi Leonard i Paul George. Liderzy LAC zaczęli odrabiać straty, trójkę dorzucił Beverley. Oddać prowadzenia nie chciał za nic lider Zach LaVine, który był dziś zabójczo skuteczny na dystansie nic nie robiąc sobie z obrońców. Przez chwilę mieliśmy nawet festiwal trójek, który Zach przeprowadził sobie z Kawhi Leonardem, kiedy obydwaj na przemian trafili dwukrotnie z dystansu.

W połowie trzeciej kwarty Clippers odzyskali w końcu prowadzenie, które gonili od samego początku. Wszystko za sprawą Kawhiego, który w samej Q3 rzucił 21 punktów, trafiając 5-5 z dystansu. W pojedynku strzeleckim w szranki stanął z nim LaVine, notując 15 punktów 5-8 z dystansu. Chwilami można było mieć wrażenie, że Zach trochę na siłę forsował niektóre rzuty. Ostatecznie, gdy przejął krycie Leonarda, Kawhi nieco się uspokoił. Q3 była istną strzelaniną – 77 punktów obydwu ekip. Bulls trafili 7 z 11 rzutów z dystansu (63.6%). Jednocześnie Byki pozwoliły na skuteczność 8-12 za trzy w Q3 LAC, co ważne w całej pierwszej połowie Clippers byli 8-18 z dystansu, a teraz tylko trafień zaliczyli w samej trzeciej odsłonie. Przegraliśmy także 4-0 tę kwartę na ofensywnej desce, Clippers rzucili 7 oczek z punktów drugiej szansy. Mimo to mecz był nadal na styku.Wynik po 94 przed ostatnią kwartą. To zapowiadało jeszcze emocje w Q4.

W ostatniej kwarcie prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Strata do Clippers wynosiła raptem kilka punktów. Aktywniejszy w punktowaniu stał się Coby White, król asyst tego wieczoru, który swoimi wjazdami dawał nadzieję, że ten mecz Bulls byli w stanie wygrać. Run 7-1 wyprowadził nas na 3 minuty na ponowne prowadzenie.

https://twitter.com/chicagobulls/status/1348400833210109954

Półtorej minuty później po stracie White’a, na 1:30 do końca Clippers byli +5. Widać było różnicę w doświadczeniu drużyn. Gospodarze nie tylko zbierali na ofensywnej desce i ponawiali akcje, ale też nabierali najmłodszych Byków na parkiecie na proste faule.  W końcówce chwilami wdarła się lekka nerwowość i łatwe straty w ataku. Wydawało się, że końcówka już jest przegrana, ale w ostatniej minucie Zach LaVine wdarł się pod kosz i zagrał akcję 2+1. Chwilę później Kawhi spudłował i Zach trafił trójkę, zmniejszając straty do 1 punktu na 17 sekund przed końcem ! Po trafionych rzutach wolnych przez LAC, Bulls nie mieli już timeoutu. Piłkę w swoje ręce wziął nie kto inny jak LaVine. Udało mu się zmylić obrońcę, ale piłka zza łuku niestety nie doleciała do kosza. Na więcej zabrakło już czasu, PG dobił nas rzutami wolnymi. To kolejny bardzo wyrównany mecz, z nie do końca udaną dla Bulls końcówką meczu.

https://twitter.com/chicagobulls/status/1348411228016660480

PLUSY:

- Zach LaVine – 45 punktów 15-26, 10-16 za trzy, 7 zbiórek, 7 asyst, 5 strat. Zach ma już od dawna status franchise playera i lidera zespołu. Dzisiaj kolejny fenomenalny występ, choć końcówka nie była jak z meczu z Portland, bo 10 trójka nie dała na koniec zwycięstwa a ostatni rzut nie doleciał do kosza. Trudno się jednak przyczepić po takim występie, LaVine to świetny strzelec, który nie raz pokazał tak jak dziś, że umie seryjnie trafiać. Zabrakło w końcówce trochę więcej szczęścia, może odrobiny więcej doświadczenia. Koniec końców należy mu się duży plus bo utrzymywał nas na prowadzeniu przez większość spotkania.

https://twitter.com/chicagobulls/status/1348390286129434624

- Coby White – 9 punktów, 8 zbiórek, 13 asyst 4-11, 0-4 za trzy, 5 strat. Coby blisko triple-double, dziś skupił się na asystach,  13 asyst to nie tylko jego rekord w tym sezonie, ale również rekord kariery. Byki dzieliły się piłką, tempo gry nadal jest utrzymane a to jest zasługą między innymi White’a. Nasz drugoroczniak sporo widzi na parkiecie, świetnie porusza się z piłką.

- Patrick Williams – 17 punktów 6-9 3-5 z dystansu. Porównywany do Kawhiego Leonarda w ostatnich dniach dzisiejszego wieczoru nie przeraził się swojego rywala. Owszem Kawhi punktował, ale kilkukrotnie Williams zdołał mu nieco przeszkodzić. Nie wypadł przy nim ani blado, ani Kawhi go doszczętnie nie pobił. Williams jak zwykle świetny z półdystansu, zakończył mecz z career-high w postaci 17 punktów, jego 3 trafienia zza łuku są również rekordem kariery.

https://twitter.com/chicagobulls/status/1348379189682995203

- weterani Young i Temple – dostarczyli dziś 32 punkty, są bardzo solidni, pozyskanie Temple’a było jednak dobrym ruchem, zapewniają walkę o zbiórkę, Temple ratował dziś trafiając z dystansu, Young przepychał się pod koszem. Naprawdę trzeba docenić ich postawę.

skuteczność Bulls – mimo porażki byliśmy skuteczniejsi od Clippers – 61% z gry i 54.5% z dystansu, oby więcej takich spotkań, tylko z innym rezultatem końcowym.

rzuty wolne – dziś 15/17 z linii rzutów wolnych, ponad 88% jest bardzo dobrym rezultatem.

punkty w pomalowanym – wygraliśmy minimalnie 42-40, ale zasługuje to na choćby mały plus.

MINUSY:

ławka rezerwowych – Clippers wygrali z nami w starciu drugiego garnituru 42-26. 24 punkty są wynikiem duetu Young i Valentine. U Clippers punktowało 4 rezerwowych

straty – popełniliśmy aż 22 straty, gospodarze 10. W punktach zdobytych po stratach Clippers pokonali nas 31 do 11. Sporo widocznych strat zwłaszcza w ważnych momentach Q4.

- utrata 130 punktów – to wyrównanie rezultatu jaki rzucili nam w sylwestrową noc Washington Wizards, 129 oczek trafili Warriors, 128 Kings, 126 Bucks. Kilka spotkań, w których stracili sporo punktów mamy już w tym sezonie. Dość powiedzieć, że do przerwy Clippersom pozwoliliśmy trafić 52 punkty.

gra na tablicach – ogólna liczba zbiórek wygrana, ale na atakowanej desce Byki przegrały 12-3, w punktach drugiej szansy LAC wygrali 22-8.

obrona na dystansie – Clippers trafili 20 z 38 rzutów zza łuku, początkowo ciężko było im złapać rytm, ale gdy już się rozstrzelali w Q3 to ciężko było ich zatrzymać. Obrona obwodowa cały czas jest naszym problemem od dłuższego czasu.

https://twitter.com/chicagobulls/status/1348413380634308610

https://www.youtube.com/watch?v=wfAJ2p1GCL8

źródło: Youtube/NBA

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież