Zaloguj

Zaloguj

bulls vs wilki

Zapraszam na krótkie podsumowanie dzisiejszego meczu.

Bez dwójki naszych podkoszowych, za to z Kornetem i Felicio – wydawało by się, że to nie może się udać, że KAT wykona swoją pracę i polecą dziś głowy. Nic bardziej mylnego. Byki wyszły na mecz zmotywowane jak nie Byki. Dobrze w mecz wszedł praktycznie każdy z naszych zawodników. Punktował Lauri, swoje robił Zach, szalał Kornet. W połowie drugiej kwarty nasze prowadzenie sięgało nawet 19 punktów. Jednak na przerwę schodziliśmy prowadząc już tylko 59 do 52. W trzeciej kwarcie po raz było widać, że brakuje nam sił. Proste błędy w obronie pozwalały wilkom zdobywać łatwe punkty. W połowie kwarty, po celnej trójce goście wyszli na prowadzenie. Od tego czasu graliśmy punkt za punkt. Widać było wyraźnie różnicę klas pomiędzy Katem a próbującym bronić go Felkiem. Nieźle też daliśmy się rozbujać Andrzejowi. Na półtorej minuty przed końcem na tablicy wyników mieliśmy remis i trójeczkę trafił Zach ustawiając nam mecz. Wygrywamy wynikiem 117 do 110. Zwycięstwo to cieszy, zwłaszcza w kontekście walki o 8 miejsce.

Plusy:

- LaVine – facet jest w tym sezonie niesamowity

- Lauri – 21 punktów, oby było już tylko lepiej.

- Kornet i Felek – też się dziwię, że są w plusach ale dziś nie wypada ich pominąć

- Wygrywamy na tablicach

- White i Hutchison - bez błysku ale poprawnie

Minusy:

- Trwonimy wypracowaną przewagę

- Brak sił w trzeciej kwarcie

Dodam jeszcze od siebie takie wtrącenie, może nasz wspaniały „trener” i jego ideologia ciężkich treningów odbija nam się czkawką właśnie w trzeciej kwarcie meczu, gdzie zespół wyraźnie łape zadyszkę?

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież