Zaloguj

Zaloguj

otto

Po takim spotkaniu Chicago i indywidualnych wyczynach Otto Portera Jr grzechem byłoby nie wstawić highlightów i chociażby plusów. Ławka Byków dalej wygląda jak grupka z GLeague, natomiast podstawowi gracze są w każdym kolejnym meczu o niebo lepsi, właśnie dzięki nowemu SF.

Przebieg całego spotkania był dość wyrównany, co należy podkreślić to fakt, że Chicago wygrało wszystkie 4 kwarty, punktem lub paroma, ale jednak. W szeregach całego zespołu pojawia się powtarzalność oraz systematyka, podopieczni Boylena stają się regularni co mnie osobiście po 2 szalonych sezonach pod tym względem bardzo cieszy:

Plusy:

Otto Porter Jr – rekord kariery w postaci 37 punktów, do tego genialne 16/20 z gry, 10 zbiórek, 1 blok. Widzieliśmy dziś momentami jaka jest różnica pomiędzy Otto, a choćby Justinem Holidayem który biegał dziś po drugiej stronie parkietu.

Lauri Markkanen – kolejne double-double w postaci 21 punktów i 10 zbiórek, do których dołożył 6 asyst. Wiem, że to dopiero parę spotkań, ale mnie widok jak współgra duet Porter Jr/Markkanen po prostu jara!

Robin Lopez – 25 punktów i postrach w pomalowanym. Memphis ma gigantyczną dziurę pod koszem po wymianie Marca Gasola, nie zmienia tego nawet widok dobrze grającego Joakima Noah.

Zach LaVine – 15 punktów, 7 asyst, 6 zbiórek i mało forsowania gry indywidualnie pod siebie. Zach tak operujący piłką może być alternatywą na rozegraniu, ja bym przynajmniej tak to widział.

Minusy:

Pozostali gracze – umówmy się, wspomniana wyżej 4 rzuciła dziś 98 ze 122 punktów drużyny. Ryan Arcidiacono wyglądał sympatycznie kiedy Byki grały fatalnie. Jakość zespołu poszła do góry, Ryan dalej stoi w tym samym sympatycznym miejscu, to niestety nie jest chyba gracz jakiego możemy mieć w rotacji. Podobnie reszta graczy dających minuty z ławki, mam nadzieję, że w przyszłym roku z towarzystwa które mamy w rotacji teraz pozostanie jedynie Wayne Selden + nieśmiertelny Cristiano Felicio ze swoim przepięknym kontraktem.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież