Zaloguj

Zaloguj

oDaD3jYV 400x400

W noc duchów udało nam się postraszyć ekipę Nuggets i naprawdę było blisko by pokonać jednych z kandydatów do playoffs na zachodzie. Ekipa Bryłek przed tym meczem notowała bilans 5-1 i zajmowała drugie miejsce w konferencji zachodniej. To było jedno z tych spotkań, w którym osłabiona kontuzjami ekipa Byków pokazała, że jest w stanie nawiązać walkę z silniejszym przeciwnikiem, a w wyobraźni już mogliśmy gdybać co by było, jeśli Markkanen, Dunn i Portis byli zdrowi na to spotkanie.

W wyjściowym składzie mieliśmy jedną zmianę. Za Chandlera Hutchinsona trener Fred Hoiberg postanowił dać szansę od pierwszych minut Jabariemu Parkerowi. Miał on według coacha lepiej poradzić sobie z dobrze zbudowanym Paulem Millsapem.

Początek meczu toczony był w duecie Wendell-Carter Jr. vs. Gary Harris. Jeden i drugi na zmianę dostawał piłkę. Skuteczniejszy był jednak obwodowy gości, który wykorzystywał stawiane zasłony i szybko zdobył 5 oczek. Z kolei nasz podkoszowy trafił z półdystansu i dwukrotnie zdążył zmierzyć się w ciągu dwóch minut pod koszem z Nikolą Jokiciem, jednak bezskutecznie.

Niestety w swoim debiucie w S5 na parkiecie długo nie zagościł Parker. W przeciągu kilkunastu sekund zebrał dwa faule i po 3 minutach meczu musiał zastąpić go nie kto inny jak Hutchinson. Fakt faktem, że Millsap był od niego zdecydowanie mobilniejszy. Karma wraca Fred :D

Dobra obrona Wendella na Jokiciu, nie pozwoliła się rozpędzić w Q1 rosłemu Serbowi. Carter Jr. był w pogotowiu, musiał wychodzić wyżej do swojego rywala by uniemożliwić mu rzut trzypunktowy lub z dalekiego półdystansu. Nikola nie miał odpowiedzi na jego grę, sam w przeciągu pierwszych dwunastu minut zdobył 3 punkty na 25% skuteczności. Wendell natomiast był aktywny również w ataku. Potrafił wygrać akcję w post z Millsapem, czy wbić się odważnie między obrońców i zapunktować. 8 punktów 4-10 4 zbiórki w tym 3 w ataku, takiego centra chcieliśmy mieć !

Dobrze funkcjonowaliśmy z dystansu. W Q1 trafiliśmy 4 z 8 prób, w tym po jednej Hutchinson i Blakeney, którzy w końcówce kwarty zbliżyli nas do 4 punktów różnicy.

Nasi zmiennicy drugą kwartę rozpoczęli mniej skupieni w obronie. Bryłki szybko odskoczyły na 9 oczek. Dobrą grą wyróżniał się u przejezdnych Mason Plumlee, który dwukrotnie zablokował naszych graczy w ataku. Jabari próbował rozgrywać, ale szło mu to bardzo mizernie. Całe szczęście, że możemy liczyć na młodzież. Blakeney to chłopak, który ma przed sobą bardzo dobrą przyszłość. Trafił szybkie dwie trójki, widać było, że gra sprawia mu przyjemność. Obraz gry poprawił się nieco, gdy Hoiberg ściągnął Parkera i zastąpił Hutchinsonem a na parkiet w połowie Q2 powrócili czterej pozostali starterzy. Poprawił się ruch piłki, Lavine próbował przyspieszyć nieco grę, a w ataku nadal mało skuteczny był Jokic. To jak najbardziej dobra postawa defensywy( 7 strat Nuggets) i przede wszystkim Cartera Jr. 2 faule sprawiły, że Serb zszedł w końcówce 1 połowy, mając na koncie zaledwie 5 oczek. Dobrze ostatnie minuty rozegrał Zach i Byki do szatni schodziły przegrywając 51 do 48.

Trzecia kwarta to dobrze wyglądający ball-movement w wykonaniu Byków i cały czas świetnie funkcjonująca skuteczność za 3 punkty. Dorzucili 5 trójek z 8 prób i po 3 kwartach mieli w tej kwestii świetny wskaźnik – 52%. Dzielenie się piłką w ataku połączone z dobrą egzekucją rzutową doprowadziło w końcu do powrotu na prowadzenie. Tymczasem Jokic toczył nadal swój własny pojedynek z Carterem Jr. Upychał go jak mógł w pomalowane, ale niewiele umiał zdziałać. Na ten moment to Wendell był królem pod koszem.

7 zmian prowadzenia, 6 remisów to była bardzo wyrównana kwarta. W końcu zespołowa gra Byków – 9 asyst, przy 11 w całej 1 połowie. Do tego transition basketball duetu Lavine-Archibald. I ten Zach!

Ostatnia odsłona to początkowo festiwal nerwowości. Obydwie drużyny rzucały chwilami jakby na siłę, na szybko. Nie wszystkie akcje były przygotowane. Spokój w naszej drużynie wprowadzili w końcu Zach i Wendell. Zdobyli w Q4 13 z 20 punktów dla drużyny. Miło oglądało się ich wspólne dwójkowe zagrania, wspólne asystowanie sobie, które doprowadziło do runu 9-0(wszystkie punkty naszego duetu). Na 5 minut do końca Byki prowadziły 6 oczkami i wydawało się, że złapią wiatr w żagle i pójdą po swoje. Niestety nie udało się. Bryłki wyrównały na minutę do końca i nikomu nie udało się przechylić szali zwycięstwa.

Jak do tej pory Jokic nie miał swojego meczu, tak w overtime dopiero się przebudził, zdobywając aż 8 punktów z 10 całej drużyny. Tym razem był tą bestią, której nikt nie chce by się obudziła. Wendell nie zdążył dwukrotnie na dystans, Nikola trafił dwie próby. I choć była nadzieja po trójce Holidaya na 107-106 dla Bulls i choć Wendell zablokował wjazd Malika Beasleya a sekundy płynęły na naszą korzyść to to co wydarzyło, się w ostatnich 3 sekundach zapadnie na kilka dni w głowach kibiców i samych graczy… A było tak blisko !

Plusy:

- Wendell Carter Jr. 25 pkt 8 zb 5 ast – drugi mecz, w którym rookie poprawia swój career high, cóż to był za mecz w jego wykonaniu, w ataku i obronie grał jak doświadczony. To w jaki sposób przez 48 minut regulaminowej gry unieszkodliwił Jokicia było wielką sztuką. Serb momentami był bezradny. Carter Jr. siadł na niego fenomenalnie i nie dał mu trafiać. Oby więcej takich spotkań naszego debiutanta.

- Kolejny dobry mecz Zacha Lavine’a – 28 pkt 5 zb 7 ast. Zach pokazuje, że wysoki kontrakt mu się należał. Jest świetny gdy przejmuje piłkę, nakręca tempo gry, rozgrywa do kolegów. Szkoda tylko, że zabrakło mu zimnej krwi by trafiać w dogrywce.

- Justin Holiday – 5 trójek, bardzo dobrze rozegrany mecz, gdybyśmy dotrwali do końca to właśnie on byłby bohaterem końcówki

- Antonio Blakeney – młody dostał w tym roku swój pierwszy kontrakt i pokazuje, że warto było na niego postawić, cieszy się grą, jest szybki i zabójczo skuteczny. Dziś 4/4 3-pt.

- Trójki: 16-34, 47% to świetna skuteczność dla drużyny, której ostatnimi czasy dystans nie zawsze szedł idealnie. Sporo mogliśmy nadrobić tej nocy dzięki trójkom.

- Obrona – zatrzymaliśmy Denver z dystansu (7-26, 27%), ogółem nasza defensywa sprawiała dziś wrażenie solidnej.

Minusy:

- Przegrana gra na deskach (43-56), Nuggets ponowili o 7 akcji więcej od nas.

- Niewidoczny Jabari Parker. Wyszedł w S5 by szybko zejść po 2 faulach. Mało skuteczny, 30% skuteczności, 0% z dystansu, nie miał wielu pomysłów na grę, 5 punktów i czy jeszcze się dziwi czemu wychodzi z ławki ?

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież