Zaloguj

Zaloguj

ct spt bulls ryan arcidiacono intangibles 20180121

Po nokaucie jaki Chicago dostało od Szerszeni, w spotkaniu back-to-back w Atlancie Byki prowadzone przez Zacha LaVine'a i Ryana Arcidiacono (to nie pomyłka) wymęczyły zwycięstwo numer 2 w sezonie. Wygrana zawsze cieszy, bardzo za to martwi styl jaki reprezentuje drużyna na parkiecie, a raczej totalny brak tego stylu. Nie ma co się oszukiwać, po pierwszych kilkunastu dniach sezonu, mecz Bulls-Hawks to był pod kątem sportowym mecz dwóch najsłabszych ekip Wschodu.

Początek meczu był bardzo dobry, Zach LaVine w duecie z Wendellem (w końcu był aktywny w ataku) punktowali rywali

i Chicago po paru minutach objęło prowadzenie 10-2. były to niestety dobre, złego początki bo z każdą kolejną minutą Byki gasły. Kolejne spotkanie wizualnie wyglądało to tak, jakby koncepcji drużynie Freda Hoiberga starczyło na kilka minut gry. 

Drugą połowę Chicago zaczęło mając na koncie 3 punkty mniej od gospodarzy, mozolnie i dość nieporadnie Bulls ruszyli w pościg. Punktował Zach LaVine, który naprawdę wygląda fantastycznie na parkiecie

Swoje wielkie minuty w 4 kwarcie miał Ryan Arcidiacono, który posadził w 2 połowie na ławce Payne'a i zrewanżował się bardzo slidną grą po obu stronach parkietu.

Nie ma co się oszukiwać, poziom tego spotkania był bardzo kiepski, niech świadczy o tym fakt, że Atlanta w pierwszej kwarcie miała więcej strat (8), niż celnych rzutów z gry (7)...a mimo to prowadzili po tej kwarcie z Chicago.
W nocy z poniedziałku na wtorek Bulls grają z Golden State Warriors i mam tutaj poważne obawy, że spotkanie to będzie przypominać mecz z Grudnia poprzedniego roku, kiedy Byki przegrały spotkanie niemal 50 punktami...
 
Plusy:
- Zach Lavine - dynamit w nogach, czasem zbyt forsował grę pod siebie i popełnił mase strat (9), ale bez niego ofensywa Byków nie istnieje. Dziś 27 punktów, 11 zbiórek
- Ryan Arcidiacono - 13 punktów, 7 asyst, 3/6 z obwodu i świetna postawa w 4 kwarcie. Śmiało można napisać, że Ryan usadził dziś Trae Younga.
- Wendell Carter Jr. - 10 punktów, 10 zbiórek i w końcu większa pewność siebie w ofensywie, najlepszy mecz w sezonie.
Minusy:
- Justin Holiday - skończył z 12 punktami i 5 przechwytami, bronią go nieco te cyfry, co nie zmienia faktu że przez 3 kwarty był kula u nogi
- Jabari Parker - podobna historia jak z Justinem. 18 punktów, 7 zbiórek, 2 bloki nie zmienią tego, że na parkiecie momentami wygląda jak kluseczek wart 20mln.$ - dzieło sztuki normalnie...
- Przez całe spotkanie byłem pewny, że w kolejnym meczu Bulls przegrywaja zbiórkę. Nie mam pojęcia jak to możliwe, ze deske wygraliśmy 52-45, zastawienie u nas nie istnieje.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież