Zaloguj

Zaloguj

lavinehornets

Mówi się, że sukces ma wielu ojców. Dzisiejszej nocy w United Center to powiedzenie też się sprawdziło.

Prawdę mówiąc sceptycznie podchodziłem do tego meczu. Kriss Dunn wypadł na 4-6 tygodni jak już pewnie wiecie, luka na PG, a najlepszym zawodnikiem przeciwnej drużyny jest Kemba Walker, który często sam wygrywa mecze dla Szerszeni. No, ale nic trzeba wierzyć, prawda ? Wiara czyni cuda, stalowe nerwy, to też adekwatne do tego meczu powiedzonka, ale przejdźmy w końcu do konkretów!

Zaczynamy pierwszą kwartę, punktowo nie tak źle jak na początek 7-6 dla Bulls, ale 3 straty w 5 minut, Panowie tak się nie robi. Po pierwszych 6 minutach meczu wygrywamy 15-9. Na nasze nieszczęście Zach nie mógł się wstrzelić, wchodził pod kosz, ale piłka nie mogła wylądować w obręczy, oddawał rzuty z trudnych pozycji. Wielkim zaskoczeniem było zobaczenie Felicio na boisku, naprawdę moje oczy chciały wyskoczyć z orbit, gdy zobaczyłem, że to on zmienia Cartera Jr, a nie RoLo. Może Hoiberg chce go wykorzystać jakoś w tym sezonie, jak myślicie? Hornets zaczęli odrabiać, grali naprawdę miły dla oka basket pokroju Spurs, piłka świetnie krążyła, ale też nie mogli się zbytnio wstrzelić na nasze szczęście, ponieważ często oddawali rzuty za 3, które nie wpadały, ale mieli dużo miejsca na ich oddawanie – Bulls nie odrobili lekcji z poprzedniej porażki. Mimo wszystko schodzimy do szatni z trzy punktową stratą.

Druga kwarta już wyraźnie lepsza dla gospodarzy. W tym miejscu, trzeba naprawdę pochwalić ławkę, która utrzymywała nas cały czas w grze. Pozwolę sobie wyróżnić Chandlera Hutchisona, który spędził na parkiecie 13 minut, zdobył 8 punktów na skuteczności 80% (4/5 FG) i widać było u niego, że nie chce zmarnować swojej szansy na parkiecie, moim zdaniem wykorzystał ją świetnie! Jednak, żeby nie było tak kolorowo po runie 9-0 Młodzi z Chicago znowu osiedli na laurach i atak dosłownie przestał funkcjonować. Zero ścięć, stanie tylko na jednej pozycji i czekanie na piłkę, żeby rzucić lub zagrać izolację. Na 4;30 przed końcem połowy Kemba i trener Hornets dostali po faulu technicznym. Po Lavine'ie było widać frustrację w ataku, która przerodziła się w faul ofensywny. Mimo prostych akcji, w porównaniu do ball movementu Hornets piłka nie mogła znaleźć drogi do kosza i na przerwę schodziliśmy z jednopunktowym prowadzeniem (54-53).

Przerwa dobrze zrobiła Bykom, wyszli na trzecią kwartę zmotywowani, powoli zwiększając swoje prowadzenie. Zacieśnili też obronę i nie pozwalali przeciwnikom na łatwe punkty zmuszając ich do rzutów z gorszych pozycji. Nie sądziłem, że kiedykolwiek jako kibic Chicago Bulls powiem lub napiszę to co teraz, ale Payne jak dobrze Cię mieć w drużynie! Gość naprawdę nie był jakoś zbyt produktywny w pierwszej połowie spotkania (0/2 FG), ale w drugiej? Gość siekał trójki jak oszalały! Skończył mecz z dorobkiem 7 celnych rzutów na 11 prób z dystansu. Kiedy Bulls mieli bezpieczne prowadzenie pod koniec 3 kwarty, które wystarczyło utrzymać Hornets wrzucili drugi bieg, a Byki osiedli na laurach. Co doprowadziło do nerwowej czwartej kwarty.

Szerszenie doprowadzili do wyrównania wyniku, przez co ostatnia odsłona tego meczu to równa wymiana ciosów. W tym miejscu zwracam honor Lavine'owi, wziął na siebie cieżar gry od 3 kwarty i zbierał swoje punkty wymuszając faule na przeciwnikach. Na 7 sekund przed końcem spotkania Zach nie trafił jump shot'a po step back'u, Hornets zebrali i time out. Nasz SG wymusił stratę przeciwnika, zostało 5 sekund do końca. Zaczynamy z boku, Parker do Lavine'a, szybkie wejście pod kosz, nietrafiony lay up, ale wymuszony faul. Na linii bezbłędnie, obydwie próby lądują w koszu.

Szerszenie jeszcze próbowali, ale 0,5 sekundy nie wystarczyło im, żeby wyrwać Bykom zwycięstwo i w ten sposób mamy swoją pierwszą wygraną w tym sezonie!

Plusy:

- Zach Lavine – we wszystkich 4 meczach bieżącego sezonu nasz lider, mimo trudności w pierwszej odsłonie spotkania nie poddał się i poprowadził Byki do zwycięstwa z linijką 32 punkty, 4 zbiórki, 5 asyst, 11/12 z linii osobistych

- Cameron Payne – doczekałeś się! 21 punktów (7/11 za 3!), 5 zbiórek, 4 asysty, blok i przechwy

- Ławka rezerwowych – 42 punkty, oby tylko lepiej!

Minusy:

- Reszta S5 nie grała dziś zadowalająco.

- Obrona linii za 3 punkty, naprawdę powinniśmy się cieszyć, że Hornets pudłowali na potęgę i mieli tylko 28,6% celnych prób zza łuku.

- Brak pomysłu na grę w pewnych momentach, pasywność w ataku kiedy obejmujemy prowadzenie.

- 14 strat na 21 asyst? Do poprawy!

Teraz czekać na powrót reszty naszego BIG 3 i wierzyć w nasz rozwój!

Miłego czwartku wszystkim.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież