Zaloguj

Zaloguj

lavine2

Drugi mecz w sezonie zasadniczym zagraliśmy przeciwko Detroit Pistons w United Center. Wyszliśmy piątką Payne-Lavine-Holiday-Portis-Carter Jr. Domowa atmosfera mimo porażki służyła młodym Bykom.

Pierwszą kwartę zaczęliśmy leniwie. Przegrany Tip Off, a potem post up Griffina na Portisie, ale następnie szybka akcja dwójkowa pick&roll Payne – Carter Jr, piękne! Rzut za 3 punkty Griffina
i layup Bullocka, mamy stan 7:2 dla Tłoków. Jednakże nasz skrzydłowy Holiday nie pozostał dłużny
i stał się motorem napędowym do odrabiania start. Dobra gra w obronie i spychanie przeciwników na trudne pozycje rzutowe oraz mądry atak zaowocował runem 10-0 dla Chicago, a zeszłoroczny COTY wziął czas. Musiał chyba dobrze nagadać chłopakom, bo wyszli bardzo zmotywowani na parkiet i Pistons trafili 2 szybkie trójki. Payne’a po faulu zmienił Ryan Arcidiacono, którego gra jako generała Bulls szła znakomicie w pierwszej ćwiartce – zanotował aż 4 kończące podania w tej kwarcie. Hoiberg wziął czas i na parkiecie mogliśmy zobaczyć Jabariego i RoLo. Na 4:32 przed końcem pierwszej kwarty przegrywaliśmy 21-13. Co ciekawe na 3:26 przed końcem to Chicago miało więcej punktów
w pomalowanym 16-8, pewnie Detroit bało się czap od Cartera Jr! Wejście Lopeza i jego pojedynek
z Zazą w polu trzech sekund wyszedł nam na plus, Gruzin nie był wgl efektywny, a Robin ogrywał go. Chłopaki znowu musieli wrzucić 2 bieg i odrobić straty co poskutkowało dwu punktowym prowadzeniem po pierwszej kwarcie i do szatni schodziliśmy z wynikiem 27-25 dla Bulls.

Na drugą kwartę wyszliśmy w ustawieniu Arcidiacono-Blakeney-Lavine-Parker-Lopez. Najlepszym określeniem pierwszych minut tej kwarty będzie festiwal strzelecki ze strony Tłoków. Bulls nie mogli dobrze przykryć za linią 3 punktów co spowodowało śmiałość ze strony przeciwnika i wpakowali nam 4 trójki z czego jedna 3+1 po próbie obrony Lavine. Nie mogliśmy sobie poradzić w obronie, Detroit kryło mocno i szybko zmieniali po każdej zasłonie przez co Bulls totalnie nie mieli pomysłu na grę. RoLo zmienił Cartera Jr, żeby dać trochę twardych zasłon i pewności w pomalowanym, a po ofensywnym faulu na Griffinie, Jabari został zmieniony przez Portisa i znowu na boisko wszedł Carter Jr za Lopeza, jakby Hoiberg panikował i nie wiedział kogo chce na boisku. Portis tak bardzo chciał zdobyć punkty, że aż zaliczył ofensywny goaltending. Można powiedzieć, że od tego się zaczęło, trener Bulls wziął czas przy stanie 48-38 dla Detroit. Na boisko wrócili Payne, Holiday, Lavine, Portis, Lopez. Chłopakom dobrze zrobił czas na żądanie, gdyż po niespełna 2 minutach mieliśmy wynik 50-45 dla przeciwnika, jednak gra w obronie i przejście do ataku wyglądały coraz płynniej, a głównym prekursorem odrabiania strat był nasz atleta Zach. Tym razem Dwane Casey zażądał czasu, a zaraz po jego zakończeniu Holiday pięknie przechwycił piłkę co skończyło się punktami na rzecz Bulls. Niestety co by za dobrze nie było po prawie 21 minutach meczu skuteczność za 3 wynosiła 1/7 dla gospodarzy i 9/21 dla gości. 1,5 minuty przed końcem na boisko wrócił Arcidiacono za Payne. Prawdę mówiąc lubię spokojną grę tego gościa, chociaż sam nie zdobywał dzisiaj punktów to pięknie obsługiwał kolegów podaniami, chociażby na 1:37 przed końcem czasu świetnie podał do Holidaya, który w dzisiejszym spotkaniu był na gazie i trafił za 3 punkty. Dzięki temu schodziliśmy z wynikiem 60-58 dla Tłoków po 2 kwarcie spotkania.

Trzecia kwarta i powrót starterów na boisko, 2 punkty straty. Szybka wymiana ciosów między drużynami i kto wychodzi na prowadzenie? Młodzież Bulls pokazała, że odpoczęła i nie chce dać za wygraną i po niecałych 4 minutach trener Detroit został zmuszony wziąć czas. Wynik 70-66 dla Bulls i nie wiem jak często będę miał okazję to pisać, ale podobał mi się w tym fragmencie gry Payne i jego ciąg na kosz. Zdobył 8 z 12 punktów podczas tego runu, ale show wymiany tych ciosów skradł moim zdaniem nasz 7 pick tego draftu. Blok na Griffinie może wpisać sobie w CV! Po przerwie spowodowanej czasem na żądanie w szeregi obu drużyn wkradła się niemoc strzelecka i przez niecałe 3 minuty byliśmy świadkami jednego punktu zdobytego przez Lavine z linii rzutów osobistych. Lavine po 23 minutach meczu na swoim koncie uzbierał 22 punkty na całkiem niezłej skuteczności.
Mamy 4:30 do końca 3 kwarty i prowadzimy 73-68. Jednakże Griffin był dziś w gazie i nie zamierzał odpuścić, rzucił kolejną trójkę. Następnie błąd 3 sekund popełniony przez Chicago czy rzucane na siłę przez Payne trójki, które nie mogły trafić do celu. Hoiberg wprowadza zmiany schodzą Lavine i Carter Jr, a wchodzą Blakeney i Lopez. Zmiana zbyt wiele nie wnosi, Tłoki mieli run 6:0, wynik 74-73 dla przyjezdnych i o czas prosi trener Bulls na 3:10 minuty przed końcem 3 kwarty. Na boisko wchodzi Arcidiacon. Nagle bum! Rzut za 3 Jabariego przecina siatkę, mamy remis 76-76. Pistons próbują odjechać, ale Holiday utrzymuje nas w grze i tym razem jego rzut za 3 punkty prowadzi do wyniku po 81 na 1:20 przed końcem kwarty. Zaza Pachulia wykonuje offensywny goaltending, 31:4 przed końcem przegrywamy 2 punktami, ale Arcidiacono na 5 sekund przed końcem trafia za 3 punkty i na ostatnią kwartę schodzimy przegrywając 85-84.

Zaczynamy 4 kwartę, skład Arcidiacono, Lavine, Blakeney, Parker, Lopez. Piękny przechwyt Blakeneya, podanie do Arcidiacono on oddaje Lavine i bum mamy piękny dunk! Przegrana próba wymiany ciosów, 94-88 i time out ze strony trenera Hoiberga. Na boisko wrócili Portis i Payne. Chłopaki zacieśnili obronę i przeciwnik popełnia błąd 24 sekund. Wywalczone punkty Portisa, świetny Lavine i tylko 2 punktowa starta. Jednakże Pistons nie odpuszczają i kolejna celna trójka z ich strony. Blakeney nie chciał pozostać dłużny, zdobył 2 punkty, a przy okazji faulowany był Lopez, który wylądował na linii rzutów osobistych trafiając celnie przyznany mu rzut. Mamy wynik 97-95 dla Pistons i 6:40 do końca meczu. Kolejna trójka ze strony Tłoków. Lavine zatańczył między obrońcami, ale Lopez faulował w ataku, akcja bez punktów. Wchodzi Carter Jr. 5:30 przed końcem Portis ląduje na linii rzutów wolnych, obydwie próby bezbłędne. Zbliżamy się już na 3 punktową stratę, ale Griffin kolejny raz przecina siatkę rzutem za trzy. Hoiberg zmienia Cartera Jr i w jego miejsce pojawia się Jabari Parker. Wjazd Lavine, punkty Portisa, trafiona 3 Parkera i przegrywamy już tylko jednym punktem. Casey prosi o czas na 3:12 przed końcem spotkania. Po niespełna minucie Pistons notują run 5:0 i Fred Hoiberg zmuszony jest do wzięcia przerwy na żądanie. Szybka wymiana ciosów i Payne faulowany przy próbie rzutu za 3 punkty. Na linii nieomylny, wykorzystał wszystkie próby. Następnie znów Payne trafia na linie rzutów wolnych po piątym przewinieniu Drummonda przy walce o zbiórkę
i bum znów wykorzystane wszystkie próby! Griffin nie zostaje dłużny, trafia kolejną trójkę. Przy wyniku 116-111 dla Detroit Justin Holiday wędruje na linię rzutów osobistych, trafia 2/2. Mamy minutę do końca spotkania. Griffin rzuca niecelnie hakiem, Parker zbiera, a Lavine rzuca trójkę na remis, mamy wynik po 116 i 24,6 sekund do końca. Time out Detroit. Ish Smith znajduję lukę między obrońcami Chicago i trafia lay up. Czas dla Bulls, Lavine przy piłce, niestety przy próbie rzutu Griffin wybija mu ją z rąk i w ten sposób przegrywamy zacięty mecz z Detroit Pistons 118-116.

Plusy:

  • Zach Lavine - 36 minut na parkiecie 33 punkty na skuteczności 57.1%, dołożył do tego 3 asysty i 3 zbiórki, z linii osobistych 7/9, niestety zabrakło skuteczności za 3 punkty.
  • Duet Holiday + Payne 19 i 17 punktów na przyzwoitej skuteczności 75%! I 50%
  • Ryan Arcidiacono – miał trudności z trafieniem do kosza, ale jednak 7 asyst zasługuje na wyróżnienie
  • Wendell Carter Jr – ten blok na Griffinie!
  • Ogólna skuteczność drużyny – 50,6% to całkiem przyzwoity wynik

Minusy:

  • Skuteczność rzutów za 3 – dużo rzutów niepotrzebnie na siłę co poskutkowało 33,3% celnymi próbami do 45% Pistons
  • Obrona – dzisiaj dość słabo, ciężkie match upy szczególnie dla graczy podkoszowych, słabo broniona linia rzutów za 3 punkty
  • Zostaliśmy zdominowani na swojej tablicy (5:18 zbiórek w ataku)
  • Zbytni luz kiedy osiągaliśmy prowadzenie
  • Bobby Portis – mimo 14 zbiórek i 5 asyst, nie radził sobie dziś w ataku co poskutkowało 6 punktami na 16,7% skuteczności

                             

              

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież