Zaloguj

Zaloguj

dunnwalker

Trzecie spotkanie Preseason za nami, Chicago ma po nim bilans 1-2 w grach kontrolnych i z każdą kolejną rozegraną kwartą możemy zacząć odpowiadać sobie na coraz więcej pytań.

Były dziś fragmenty przyzwoite, były dobre, były też oczywiście fatalne. Bardzo cieszy ustabilizowana forma Bobby’ego, cieszy również postawa LaVine’a. który wyrósł na wyraźnego lidera podczas nieobecności Markkanena. Co do samego Lauriego widać teraz ile jakości na pozycji PF daje Fin, bo będąc szczerym nie widzę w roli silnego skrzydłowego Jabari Parkera.

Patrząc na Charlotte Hornets bardzo widoczny jest „brak” Dwighta Howarda. Podobna historia jak w Chicago z Lopezem w tej chwili. Dwight spowalniał Szerszeniom grę, nie pasował zbytnio systemowo do dynamicznego Kemby, do Marvina Williamsa który chętnie wymienia się pozycjami z Cody Zellerem. Hornets byli dziś lepsi zespołowo, a osobiście zazdroszczę im, że jako backup dla Walkera mają w rotacji Tonego Parkera. Pomiędzy weteranem-mistrzem NBA, a sympatycznym Cameronem Payne’m są lata świetlne różnicy jeśli chodzi o jakość, spokój i doświadczenie, ktore dają drużynie.

Plusy:

Zach LaVine – 26 punktów, 4 zbiórki, 4/6 zza łuku. Wizualnie LaVine zostawił po sobie bardzo dobre wrażenie.

Bobby Portis – 17 punktów, 8 zbiórek, 4/4 z linii osobistych i 60% z gry. Jeden z poważnych kandydatów (serio) do nagrody dla najlepszego gracza z ławki.

Antonio Blakeney – 15 punktów, 2 zbiórki, 2 asysty, a zespół z nim na parkiecie był o 8 punktów lepszy od Hornets

Chandler Hutchison – 7 punktów, 8 zbiórek, momentami bardzo dobry defense. Widać po nim, że czuje się coraz pewniej na parkiecie. Boli, ale to zarzut do obu panów, że nie za bardzo rozumie się z Cameronem Paynem.

Minusy:

Kris Dunn – niestety, ale od Dunna będziemy i musimy wymagac coraz więcej. Patrząc na jego stats line, to dorobek 8 punktów, 3 zbiórek, 3 asyst i 4 przechwytów nie jest zły, natomiast widać, że zespół ma problemy kiedy Kris jest bierny w ofensywie.

Robin Lopez – dożyliśmy czasów, w których po części i nasz ulubieniec będzie co wieczór jednym z najsłabszych na parkiecie. Too slow, too slow, too slow…

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież