bulls bucks

Ostatnie 10 spotkań sezonu 2017/2018 przed nami. Jeszcze Byki 10 razy spróbują przegrać, a my będziemy mogli czekać, by ten koszmarny sezon się skończył i szukać pozytywów na przyszłość. Ostatniej nocy Chicago przegrali z Bucks, którzy grali bez Antetokounmpo.

Wychodzący w pierwszej piątce Payne zaczął z dużym animuszem. Pierwsze minuty wręcz zdominował na parkiecie: trafiał, zbierał po obu stronach, wymuszał faule. Zdobył 8 punktów z pierwszych 13 (13-4) Bulls. Mając przewagę talentu na parkiecie, Milwaukee gonili jednak wynik. Dopóki gospodarze prezentowali dobrą skuteczność – goście nie byli w stanie zmniejszyć straty. Byki za to dodały do dorobku run 12-3 i po pierwszej ćwiartce prowadzili 32-24.

Na ławce Bulls z zabandażowaną ręką siedział Blakeney, który najwidoczniej doznał jakiegoś urazu. Na parkiecie Vonleh, Nwaba i Grant realizowali plan oddawania przeciwnikowi całej przewagi. Udało się to już w trzeciej minucie drugiej kwarty. Coach Hoiberg wtedy wpuścił 'starterów' i rywale wyglądali naprawdę kiepsko bez Giannisa, na tle grających bez psychicznych obciążeń Bulls. Nie wiem, czy to kwestia sympatii sędziów, czy umiejętności chłopaków, ale Byki zdecydowanie więcej razy lądowali na linii rzutów wolnych i to trzymało ich w grze. W połowie spotkania było po 61.

 

Znów Payne błysnął w trzeciej kwarcie, gdy popisał się kilkoma nieszablonowymi podaniami, pokazując, że pewnie nie jest aż tak słabym graczem, jak wydawało się to po poprzednim sezonie. Bucks wykreowali w trakcie spotkania naturalne zastępstwo na pozycji lidera i Jabari Parker prezentował publice z jego rodzinnego miasta swoje talenty. Wynik był cały czas na styku. Podobało mi się, to jak pewności nabiera Felicio, który nigdy nie będzie wirtuozem koszykówki, ale być może sprawi, że ktoś zainteresuje się jego kontraktem. Coś w nogę zrobił sobie Payne i w trzeciej kwarcie na boisko wbiegł Arcidiacono. ‘Popisał’ się cegłą w obręcz. W końcówce Kozły wykorzystały m.in. Snella i wyszły na prowadzenie 90-82.

Nie wiem, czy specjalnie, czy tak im słabo szło, ale Byki zagrali fatalnie przez pierwsze minuty decydującej kwarty. Gubili piłki, pozwalali na zbiórki ofensywne przeciwnikom, podejmowali próby ryzykownych zagrań. Dwucyfrowa przewaga Bucks nieoczekiwanie jednak zmniejszyła się, gdy Payne przymierzył zza łuku. Był to ostatni zryw Byków, bo poprzez celne trójki i dominację na deskach Bucks utrzymali przewagę do końca i planowo pokonali ‘tankujących’ Chicago.

Plusy:

- Denzel Valentine jest liderem tej tankującej ekipy. Trafia nieprawdopodobne trójki i wyrabia sobie brand niecodziennymi floaterami. 20 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty i blok.

- Cristiano Felicio i jego double double (11-11). Przede wszystkim walczy na parkiecie, może ktoś skusi się na jego kontrakt.

- Pozytywnie zaskakuje Payne. Ma całkiem niezłą trójkę (2/4) i kilka podań było wręcz niesamowitych.

- Tank mode jest włączony i Bulls muszą przegrywać (niestety), ten mecz zbliża ich do walki o wyższą lokatę w drafcie.

Minusy:

- Lauri coś przygasł i chyba nie zniósł dobrze trudów sezonu. Wierzę, że popracuje ciężko w offseason i będzie lepiej przygotowany na przyszły.

- Tank mode jest włączony i Bulls muszą przegrywać (niestety).

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież