Zaloguj

Zaloguj

bulls heat

Drugi mecz LaVine okazuje się jeszcze lepszy niż poprzedni. Byki ogrywają Miami Heat, będące ostatnio na fali. Markkanen musi zacząć być brany do nagrody ROTY, a my nadal nie wiem, co stanie się z Nikolą Miroticiem. Czarnogórzec znów był najlepszym rezerwowym Byków.

 

Nie musieliśmy czekać długo na emocje, bo LaVine potrzebował niespełna 90 sekund, by trafić dwukrotnie i rozgrzać publikę w United Center.

Po jego punktach Byki osiągnęły nawet wyraźną przewagę, ale Miami szybko odrobili straty. Dragic nieźle zaczął spotkanie. I w połowie kwarty był remis po 15. Wtedy pojawiła się lepsza obrona. Heat zostali zatrzymani przez 4 minuty bez punktów, a w ekipie Chicago bardzo podobała mi się gra Valentine’a, który wsparty punktami kolegów dał gospodarzom zapas kilku punktów.

Niestety ten zapas został nonszalancko roztrwoniony i tylko trójka Justina Bie…Holidaya Sprawiła, że Bulls prowadzili 29-25 po 12 minutach.

 

Dobrze z ławki wszedł Portis, który w przeciwieństwie do Nikoli trafiał swoje rzuty. Pudła Niko wykorzystywali goście, zmniejszając dystans do jednego posiadania. Byki mogły liczyć na LaVine’a, którego występ zapewne znów będzie wspominany powszechnie w prasie. Miami udało się nawet po serii trójek – Josh Richardson (3/5 zza łuku) wyjść na prowadzenie w piątej minucie. Najwyższą przewagę osiągnęli na 2 minuty przed końcem połowy meczu, gdy na tablicy widniało 46-41 dla przyjezdnych. Wtedy piłkę przejął Lauri i się zaczęło. Miami zdobyli jeszcze tylko 2 punkty do końca kwarty, Bulls 14. Ozdobą końcówki kwarty były zagrania Pary LaVine-Lopez, które center Byków kończył w charakterystycznym dla siebie stylu. A swój świetny występ podkreślił akcją 3+1 w ostatnich sekundach Zach, co dało Bulls prowadzenie 55-48 w połowie spotkania, a grającemu drugi mecz LaVine’owi 13 punkt – najwięcej spośród wszystkich grających.

 

Chicago kontynuowali dobrą grę na początku drugiej połowy i LaVine zachwycał kolejnymi zagraniami. W połowie trzeciej kwarty wyprowadził on Byków na 13 punktowe prowadzenie. Po czym musiał zejść, bo zostało mu do dogrania ledwie 120 sekund do jego limitowanych 20 minut w meczu. Trochę pozazdrościł mu formy Holiday i trafił swoją szóstą trójkę (6/8 zza łuku), a Byki zrobili run 12-0. Na ostatnie 3 minuty tej odsłony pojawili się Portis, Grant i Mirotic. Wrócił też na chwilę LaVine. Wszyscy oni zagrali słabo, pozwolili Miami na run 7-0. I tak przed ostatnią częścią Byki prowadziły 84-72, a Holiday jako siódmy zawodnik w historii Bulls trafił 7 trójek w meczu.

 

Rezerwowi nie dawali zbytnio jakości w pierwszych minutach ostatniej odsłony, a obrona kompletnie nie funkcjonowała. Dopiero dwie trójki z rzędu Nikoli dodały zespołowi animuszu.

Grant i Valentine kompletnie nie funkcjonowali i raczej tylko przestali swoje minuty na parkiecie. Heat, w odwrotności do wcześniejszych wydarzeń, tym razem dostali sporo wsparcia od sędziów. A dziennikarz Nick Friedell gwizdek ‘bez kontaktu’, gdy Grant nawet nie dotknął Olynyka przy wsadzie, okrzyknął najgorszym gwizdkiem roku. Ciężko się nie zgodzić. Nie było w ich decyzjach najmniejszej konsekwencji – jedynie chaos. Zaowocowało to, razem z pochopnymi decyzjami rzutowymi niektórych Bulls, odrobieniem ponad 10 oczek przez Heat i na 3 minuty do końca było tylko 105-100 dla gospodarzy. Lauri jednak to rookie z psychiką weterana i w kluczowym momencie (gdy zegar akcji odliczał dziesiąte sekundy) trafił za trzy i w zasadzie pozamiatał.

Holiday zapomniał, że jest kapitanem tankowania i też coś trafił. Byki utrzymali prowadzenie i po raz kolejny pokazują, że potencjał mają minimum na awans do tegorocznych play-offs.

Plusy:
- Oczekiwanie były spore i raczej nie oczekiwałem, że LaVine będzie, aż tak efektywny zaraz po debiucie. W drugim meczu jako Byk zdobył 18 punktów, miał 5 asyst i 5 zbiórek oraz 2 przechwyty na 58% skuteczności. To wszystko zrobił w 19 minut.
- Lauri Markkanen – 17 punktów, 9 zbiórek. Cały czas jestem ciekaw, jak wysoki jest jego sufit możliwości i co on będzie prezentował w przyszłości.


- Czwarta kwarta (podkreślam, że plus jest tylko za ten fragment meczu) Nikoli Miroticia. Rzucił 18 punktów w samej tej ćwiartce i uciszył nawet hejtującego go przez trzy i pół kwarty DŁ-a.
- Justin ‘7 trójek’ Holiday – Zdobył 25 punktów, w tym 7/11 za trzy.


- Tylko 9 strat ekipy z Wietrznego Miasta.


Minusy:
- Grant – znów słabo, coś nie służy mu powrót LaVine’a.
- Słaba druga kwarta Byków.
- Chicago znów pozwolili, by przeciwnicy dogonili ich w czwartej kwarcie.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież