Zaloguj

Zaloguj

 lavine pistons

Debiut LaVine w Bulls to niewątpliwie najważniejsze wydarzenie tego meczu. Gdzieś w cieniu tego - kapitalnze zawody zagrali Markkanen i Dunn, a Mirotic i Portis licytowali się, kto więcej wniesie z ławki. Jeszcze na dalszym planie jest wygrana z Pistons, którzy nie potrafili powstrzymać gospodarzy przed 17 trafieniami zza łuku.

 

Trójką powitał United Center Zach LaVine. Tymczasem w swoje kilka minut na boisku Lauri znów ustanowił jakiś rekord rookie, bo zaczął spotkanie od 3/3 za trzy. W drugiej połowie kwarty m.in. trójki Holidaya przeciągnęły szalę na stronę Chicago. Bulls grali przy tym piorunująco szybko. Ułamek sekundy po zebraniu piłki, ta była już przetransportowywana pod drugi kosz. Lopez szalał tymczsem pod obręczą, robiąc sobie z Drummonda maskotkę i zaczął spotkanie od 6/6 z gry, gdy w końcu, przy niezadowoleniu kibiców, pierwszy raz rzucił odrobinę za lekko. To on jednak był najlepiej punktujący z Byków – miał 12 oczek. Po stronie goście 14 punktów uzbierał Bradley. Bulls prowadzili 36-31.

LaVine zaczął na boisku drugą kwartę. Portis zaś zaczął swój występ w od trzech kolejnych trafionych floaterów. Duet podkoszowych Niko-Bobby trafił wszystkie punkty Byków w pierwsze pięć minut drugiej odsłony. W tym okresie Chicago mieli kilka punktów zapasu, lecz powrót na parkiet pierwszych starterów dał run 12-2 dla gości. Fatalnie bronili Valentine i momentami Holiday, a Portis pogubił się, gdy naprzeciwko niego stanął Drummond. Mimo otwartych pozycji swoje próby zza łuku zmarnował, nieźle grający, Dunn. Chicago po rzucie Bradleya w ostatnich sekundach połowy, stracili przewagę i było 61 do 60 dla Detroit.

Także drugą połowę trójką zaczął LaVine. Potem w końcu przełamał się, tak nieskuteczny wcześniej, Kriss Dunn.

Kris Dunn Finally Hits A 3 pic.twitter.com/uG2PGC4KDu

— Gustavo Vega (@iamvega1982) 14 stycznia 2018

Trzeci Był Lauri. Po 4 minutach był remis po 69, a gospodarze wszystkie 9 punktów zdobyli z dystansu. Wtedy Chicago włączyli trzeci bieg i znów, ciesząc oko kibica, uruchomili kosmicznie szybkie przejście obrona-atak zrobili run 11-0. Fakt, że Pistons w tym czasie pogubili się w swojej grze ofensywnej. W końcówce 3Q Chicago do nich dołączyli. I choć zaczęli naprawdę dobrze, to trzecią odsłonę wygrali jedynie 27-23. Warto wspomnieć, że LaVine miał 3 celne trójki na koncie (3/4).

Byki słabo zaczęły czwartą kwartę i Pistons wyszli na prowadzenie. Dopiero trójka Portisa w trzeciej minucie tej części otwarła punktowanie gospodarzy.

Bobby Portis 3 pic.twitter.com/deWhCVPxML

— Gustavo Vega (@iamvega1982) 14 stycznia 2018

To on i Nikola siali postrach za łukiem, bo w pierwszej połowie kwarty, ich autorstwa były 4 trójki ekipy z Wietrznego Miasta.

Threekola pic.twitter.com/gZFhxZrc3M

— Gustavo Vega (@iamvega1982) 14 stycznia 2018

Pozwoliło to miejscowym na osiągnięcie granicy 100 punktów. Niestety swoje Bobby tracił pod koszem, gdy Andre Drummond trzykrotnie zebrał sobie znad niego piłkę, a licznik punktów drugiej szansy po stronie gości osiągnął wynik 30 (przy 4 Bulls). Na minutę przed końcem, po ofiarnej walce Nwaby o piłkę i sprawdzeniu powtórki przez sędziów, Lauri trafił z półdystansu i Bulls prowadzili 106-105. Chociaż Holiday oddał przeciwnikom piłkę w ostatnich sekundach, to ci nie trafili dwukrotnie layupów i zwycięstwo zostało w Chicago.

 

Plusy:
- Dla mnie MVP meczu Kriss Dunn. 18 punktów, 8 asyst, 8 zbiórek, 3 przechwyty i 3 bloki. Tym razem trafiał w kluczowych momentach i nawet za trzy przymierzył.
- Powrót LaVine. Zach rozpoczął swoją przygodę od celnej trójki. Ostatecznie w swoje limitowane 19 minut dostarczył 14 punktów (3/4 za trzy) i sporo lekkości w grze. Z optymizmem czekam na jego kolejne występy.
- Pojedynek punktowy Mirotic-Portis. Może nie rozmawiają i może się nie lubią, ale razem na parkiecie wyglądają całkiem solidnie. Tym razem zdobyli wspólnie 31 punktów, 9 zbiórek, trafiając 12/23 FG.
- RoLo – pierwsza kwarta to jego popis. Chicago potrzebują go do krycia taki monstrum jak Drummond. Lopez dodatkowo zrobił sobie z niego płotkę do przestawiania pod koszem i w pierwszej kwarcie można było mieć wątpliwości, który z nich nazywany jest graczem formatu All Star.

Robin Lopez Loses It & Goes To Niko For 3 pic.twitter.com/joVZnhroqb

— Gustavo Vega (@iamvega1982) 14 stycznia 2018

Minusy:
- Grant był jakiś wyciszony i zahukany, skończył bez punktów, chociaż w swoim stylu rozdał 7 asyst.
- Powrót na ławkę okazał się ciężki dla Denzela. Podobnie jak Grant był mocno wyciszony.
- Bardzo mało rzutów wolnych – 6/9 i tutaj obwinię sędziów za nieodgwizdanie dwóch ewidentnych fauli na Nikoli w czwartej kwarcie.
- Znów zabrakło celnej trójki, żeby wyrównać rekord organizacji. Chicago w ostatnie 5 minut meczu przestali trafiać z dystansu.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież