bulls knicks

Pojedynek Europejskich ‘nowych Dirków’ zapowiadał się arcyciekawie, a wracający do drużyny Mirotic mógł jeszcze w tej zabawie namieszać. Chicago zaliczają serię zwycięstw, po dobrym spotkaniu, tym razem nie zdążyli się podłożyć i mamy piąte zwycięstwo w sezonie.

 

To jednak pozostali zawodnicy Byków wyróżniali się na początku spotkania. Lopez trafiał swoje charakterystyczne haki, Dunn kipiał pewnością siebie, a Holiday ‘zgasił’ oburącz wchodzącego pod kosz Lee. Publika ożywiła się natomiast, gdy Lauri zablokował, próbującego jump shota Porzingisa,

A potem sam trafił layup od tablicy,

by w kolejnej (dość przypadkowej) akcji zaaplikować rywalom trójkę.

Chicago znów dobrze wyglądali na początku spotkania, bo po 7 minutach gry prowadzili 19-6.

Pozytywnie swój pierwszy występ w United Center w tym sezonie rozpoczął Threekola, trafiając za trzy. Reakcja publiczności pokazała, ze w Chicago wciąż kibice są z nim, nie to, co u nas. W końcówce kwarty Knicks troszkę rozstrzelali się zza łuku (m.in. McDermott), ale i gospodarze nie stracili dobrego flow. Po ładnej dla oka kwarcie – ekipa z Wind City prowadziła 27-18. Dunn miał 5 punktów, 4 zbiórki i 3 asysty.

 

Bardzo podobało mi się to, że Chicago naprawdę starali się w obronie i wsparci dobrą formą strzelecką Niko (2 trójki w pierwsze cztery minuty kwarty) prowadzili nawet 10 punktami w pierwszych momentach drugiej odsłony. Co ciekawe, dwaj chicagowscy fighterzy występowali na boisku razem przez większość czasu. A akcją kwarty trzeba uznać, to co zrobił Nwaba:


Po stronie Knicks nad wyraz dobrze prezentował się ex-Byk – Doug McDermott, wygląda, że w końcu chłopak znalazł miejsce dla siebie. Trochę za dużo rzutów oddawał Markkanen, przez co Chicago traciło dość sporo posiadań, bo ewidentnie ‘nie siedziało’ mu z dystansu (mimo to miał 5/10 FG). Dobra gra w końcówce kwarty gości, pozwoliła im zmniejszyć straty i po 24 minutach gry było 49 do 44 dla Chicago.

 

Prawdziwe ‘blocking party’ urządził sobie tego wieczoru RoLo i od ‘czapy’ na Kanterze zaczął drugą połowę. Proste straty miejscowych pozwoliły przeciwnikom nakręcić swoją grę i zbliżyć się wynikiem. Po stronie Knicks liderował nie kto inny, tylko Porzingis, w Chicago rolę generała przyjął Dunn, a wspierał go tyrający po obu stronach parkietu Nwaba.
Ciekawe jest oglądania razem Portis ai Miroticia na boisku, mam wrażenie, że obaj panowie, nie wiedzą do końca, jak powinni się wobec siebie zachowywać. Trzeba jednak przyznać, że jeżeli są niechętnie wobec siebie, to nie widać tego na boisku i często wymieniali się piłką.
Po trójce Ntilikina w końcówce to goście przejęli prowadzenie i ostatecznie przed decydującą częścią prowadzili 70-68. Trzecią odsłonę wygrali bowiem aż 26-19.

 

Świetne zawody tej nocy rozgrywał Grant, który jako rezerwowy PG wygląda znacznie lepiej, niż gdy coach daj mu szansę od początku. Ciekawe, że Stacey King porównał Nwabe, to niegdyś startowego SG-ka Bulls – Ronnie Brewera.

Moim zdaniem to spory komplement dla tego młodego gracza, bo Brewer był swego czasu jednym z czołowych obrońców obwodowych całej ligi. Na początku tej kwarty, błyszczał duet Portis-Miroptic obsługiwany podaniami od Granta.

Niko dołożył dwie trójki z rzędu w środkowej części kwarty, co wyprowadziło Bulls na prowadzenie.

Gdy spróbował trzeciej z ósmego metra – nieskutecznie – od razu został zdjęty z parkietu. Wtedy małe show zrobił Nwaba. Trzy szybkie trafienia spod kosza (dwie kontry) i Byki miały 8 oczek zapasu.

Mając w pamięci mecz z Pacers, obawiałem się, co Byki zachowały na końcówkę. Wydawało się, że tym razem zapomną o tankowaniu i na 150 sekund przed końcem, po pięknym przechwycie Dunna i wsadzie Nwaby było 100 do 92. A na dwie minuty do końca Bulls prowadzili dwucyfrową różnicą. Wtedy nieoceniona była pomoc sędziów dla Knicks. Ofens RoLo, faul RoLo, brak faulu McDermotta. Tymczasem Lee trafiał wszystko i przy 20 sekundach do końca było tylko 102 do 100. Niko stracił piłkę i po trafieniu Łotysza był remis po 102. Knicks zrobili w ciągu ostatnich dwóch minut meczu run 10-0! Bulls chcieli jednak serii, a Dunn chce być liderem drużyny. Faulowany przez Lee przy layupie nie zmarnował wolnych na 3 sekundy przed końcem. Trzeba oddać, że Porzingis minimalnie przestrzelił trójkę na wygraną. "Dwa z rzędu!" krzyczał Stacey i my powinniśmy razem z nim😊.

 

Threekola

 

Plusy:

- Ławka - Portis, Mirotic i Nwaba mieli 'dwucyfrówki', a Grant rozdał 9 asyst w 18 minut gry.
- Dunn gra ostatnio świetnie. Grozi rzutem, jestem mistrzem przechwytów i naprawdę angażuje się w obronie. Miał 17 punktów, 9 asyst, 7 zbiórek i 3 przechwyty. Robi wrażenie.
- Powrót Miroticia do UC. Jestem pewnie w mniejszości, ale cały czas wierzę w tego gracza. 19 punktów (5/8 za trzy).
- Całkiem dobry mecz Chicago jako drużyny, pokazuje to tylko, że być może przedwcześnie założono tankowanie w tym sezonie.
- Joakim Noah był na liście aktywnych graczy przed tym meczem.


Minusy:
- Trochę obok meczu przeszedł Denzel - 0 punktów.
- Holiday też jakby w cieniu energetycznego Nwaby.
- Dekoncentracja w końcówce i strata 10 punktowej przewagi.- Felicio poza rotacją. Jeden z wyższych kontraktów w drużynie, nawet nie dostaje szans, by zagrać.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież