ct spt bulls bobby portis nikola mirotic 20171107

Osłabiony brakiem Rudy'ego Goberta zespół z Utah był zdecydowanie za mocny dla Byków, którzy nieco ponad 20 godzin wczesniej skończyli mecz w Los Angeles.

Ekipa z Salt Lake City od dobrych paru lat, podobnie jak Memphis Grizzlies słynie z twardej gry i mocnej defensywy. Nie inaczej było dzisiaj, Chicago Bulls zostali zatrzymani na 37% z gry, 23% z obwodu, rywale wymusili na podopiecznych Freda Hoiberga 16 strat, gubiąc samemu piłkę tylko 7-krotnie. O ile wczoraj można było sobie tłumaczyć ( ja tak interpretuje porażkę z Lakers ), że Bulls zatankowali wygrany mecz, o tyle dzis Chicago było zdecydowanie słabsze w każdym aspekcie gry. Słabiej bronilismy, słabiej rzucalismy, wolniej biegalismy, przegralismy - kropka.

Pary i pomysłu na to spotkanie starczyło jedynie na pierwsze 12 minut. Aktywny w początkowej fazie Holiday ( 2 trójki w pierwsze 6 minut ), skuteczny Robin Lopez i męczący wjazdami pod kosz Dunn nie pozwolili gospodarzom zbudować przewagi.

Tak było w pierwszej kwarcie, w kolejnych Utah prowadzeni przez debiutanta Mitchella i Favorsa systematycznie i łatwo budowali sobie coraz większą przewagę. Dużą rolę odegrały tu rzuty trzypunktowe. Jazzmani trafili 14 z 35 rzutów na obwodzie, gracze z Chicago jedyne 5 z 21.

Plusy:

Kris Dunn - bardzo boli mnie 1 asysta, choć na dobrą sprawę gdyby chociaż połowę swoich rzutów trafil Lauri i Denzel, a Felicio nie marnował rzutów spod kosza to martwilibysmy sie pewnie, że Dunn otarł się o Triple-Double. 14 punktów, 9 zbiórek, 2 przechwyty. Dobrze się go ogląda

Bobby Portis - 14 punktów, 8 zbiórek, 1 blok z ławki. Kolejny solidny ( indywidualnie ) występ.

Robin Lopez - jak co mecz gra swoją koszykówkę. 15 punktów, 6/10 z gry, 4 zbiórki

Minusy:

Markannen-Valentine - obaj panowie zaliczyli nasłabsze występy w tym sezonie. 2/13 z gry, 0/7 z obwodu, Denzela mogłyby bronić jeszcze 3 asysty i jakby nie patrzeć coraz lepsza gra z piłką na koźle, ale od strzelców w pierwszej kolejnosci wymagajmy dostarczania punktów. Lauri był totalnie niewidoczny, to drugi raz w sezonie kiedy w spotkaniu back-to-back gasnie. Może to efekt braku przyzwyczajenia do takiego wysiłku? Tak czy inaczej Panowie muszą się wyspać, w nocy z piątku na sobotę Bulls grają z aktualnymi Mistrzami NBA i na zwycięstwo nie ma co liczyć, trzeba grać swoje i isć na wymianę ognia!

Łapcie też obszerny skrót spotkania, chyba zrobię z tego rutynę i takie video będziemy wstawiać do każdej relacji :)

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież