bulls magic

Co jest celem sezonu dla organizacji z Chicago? Oczywiście, rozwój młodych graczy i podjęcie decyzji o dalszym kierunku budowy ekipy. Takie mecze jak ten z Orlando, mogę trochę namieszać w wizjach niektórych kibiców, bo pokazują, że wielu młodych graczy, występujących obecnie w Wietrznym mieście ma potencjał, by grać dobrze. Z dwojga złego, lepiej, żeby tylko o to musieliśmy się martwić.

 

Byki dobrze zaczęły spotkanie przeciwko ekipie z Orlando. Markkanen trafił trójkę, a swoje dołożył Holiday i było 7-0 po dwóch minutach spotkania. Holiday był niesamowicie efektywny, bo zdobył 9 punktów z pierwszych 15 Bulls i był nie do zatrzymania dla rywali. Chociaż goście prowadzili już 15-4, to z każdą minutą pozwalali na więcej przeciwnikom i rezultat się wyrównywał.

Nadal ‘on fire’ z 12 punktami w połowie kwarty na koncie był Justin. Co ciekawe w końcówce do gry wchodzili gracze, którzy do tej pory raczej byli starterami. Mowa o Zipserze i Dunnie. Zastanawiać może, czy to szukanie lepszego ustawienia przez Hoiberga, czy jakaś nowa polityka wprowadzania graczy po kontuzji. Niemniej jednak obaj pokazali się całkiem solidnie. Chociaż razi, że młody PG Bulls zostawiony na dystansie, nie był zbyt wielkim zagrożeniem.

Na początku drugiej kwarty, w końcu pokaz swoich umiejętności dał Dunn. Prezentując, jak znakomicie potrafi wbijać się pod kosz i fakt, że całkiem nieźle ‘kradnie’ piłki. W tej części królowała obrona albo też słabość ofensywna obu ekip. Nie oglądaliśmy zbyt dużo punktów, ale wynik oscylował cały czas koło remisu. Fantastyczną trójkę trafił Markkanen i miał 2/2 za trzy.

Śmiesznie jak kilka razy zbierał piłkę w obronie, wyciągając swoje długie ręce nad niższych kolegów z drużyny. Mimo wszystko fajnie oglądało się to spotkanie. Oba zespoły grały trochę asekuracyjnie w obronie i szybko. Dzięki temu nie było za dużo przerw w grze. Byki wyjątkowo nie szukały też aż tak często rzutów za trzy, ale obecność Nwaby czy Dunna gwarantowała więcej prób minięcia przeciwnika i wjazdów w ‘pomalowane’.

Po połowie meczu magiczni gospodarze prowadzili 45-44.

Nie jestem wielkim fanem gry Granta, ale tylko przez nieskuteczność partnerów kilka jego podań nie znalazło się w highlightach z meczu. Problemy z trafianiem kolegów postanowił naprawiać sam i w efekcie zdobył 5 punktów w minutę w pierwszych minutach drugiej odsłony. Odwrotną orientację obrał Lauri, który pokazał, że poza punktowaniem, potrafi też fajnie podawać do kolegów pod koszem.

Energię do gry wnosił Nwaba. Szczególnie widać było pracę młodych Byczków w obronie. Magic bardzo musieli się starać, by punktować. Chicago zdobyli, dzięki obronie, 10 punktową przewagę. Trenowali też ustawienie, gdzie na czwórce pojawiał się Zipser. W ostatniej minucie jeszcze widowiskową dobitkę w pełnym biegu zrobił RoLo.

Ten gracze nie przestaje zaskakiwać w tym sezonie. Bulls prowadzili 73-60 przed ostatnią częścią.

Z energią „rezerwowi” Bulls wyskoczyli na przeciwników od początku ostatniej części. Nwaba może być takim nowym motorem napędowym przebudowanej ekipy. Znów zaliczył efektowny blok. Tym razem wpadało Valentine’owi i po 150 sekundach Bulls prowadzili 20 oczkami. Fajnie fakt bycia odpuszczanym na dystansie, wykorzystał Dunn, który dwukrotnie trafił z dystansu. Pod koniec meczu, przy dość bezpiecznej przewadze gości, oglądać mogliśmy wymianę ciosów i sporo prób rzutów z dalekiego półdystansu i zza łuku. Nawet Pondexter przymierzył sobie z rogu. W końcówce dwie minuty, by się pokazać, dostał też Felder. Chicago odnieśli prawdopodobnie jedno z najwyższych zwycięstw w tym sezonie.

 

Plusy:

- Sporo dali zmiennicy. Zipser, Valentine i Dunn mieli dwucyfrowe zdobycze.

- Skuteczne wolne - 11/12 Bulls.

- Zdrowy rozkład rzutów i super skuteczność za trzy - 14/29 zza łuku Byków.

- Konkretnie wygrana zbiórka - 48 do 38.

- Gra zespołowa - każdy kto pojawił się na parkiecie, wniósł coś do gry.

Minusy:

- Wygrana nie zbliża Bulls do większych szans na pierwsze miejsce w drafcie.

- Dunn wciąż nie jest tym, co od niego oczekujemy - sporo strat i brak stabilności w rzutach.

Podsumowanie meczu:

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież