Bobby

Po świetnej drugiej połowie spotkania Bulls przegrali wyjazdowe starcie z Toronto Raptors 114-119. Po tym meczu bardzo niezadowolony może być szczególnie Nikola Mirotic, Najlepszym graczem po stronie gości był dziś bezdyskusyjnie Bobby Portis, który skończył mecz z linijką 21 punktów, 13 zbiórek, 4 asyst w czasie 24 minut jakie spędził na parkiecie

Chuicago rozpoczęło spotkanie w ustawieniu Grant/Holiday/Zipser/Markannen/Lopez. Pierwsza kwarta była dość wyrównana, widoczna była minimalna przewaga i domnacja gospodarzy jednak Bulls głównia przez dobrze dysponowanego Lopeza i dwie trójki Lauriego nie pozwalali odskoczyć gospodarzom zbyt daleko z wynikiem. Już w połowie kwarty na parkiet wszedł Bobby zastępując Fina. 

Przebieg spotkania w drugiej kwarcie był podobny aż do wyniku 41-49. Od tego stanu Toronto zrobiło run punktowy 16-4 budując do przerwy 20-sto punktowe prowadzenie. W tym fragmencie spotkania poza rażącą nieskutecznością, bardzo bolały dziecinne straty ( m.in. błąd 24 sekund, czy kopnięcie piłki przez Granta )

W drugiej połowie dłuższymi fragmentami można było odniść wrażenie, że na parkiecie w Toronto biegają zupełnie inni gracze. Dyamika, tempo akcji, pomysł na grę, wszystko było na wyższym poziomie. Na 9 minut przed końcowym gwizdkiem przy wyniku 86-102 sygnał do pościgu dał Bobby, który w końcowych minutach rzucił 12 punktów ( w tym 2 trójki ). Bardzo skuteczni na linii rzutów osobistych byli Markannen, Holiday i Dunn i dzieki temu Byki po runie 27-10 doprowadzili do jedynie trzech punktów straty na 40 sekund przed końcem.

W dwóch ostatnich akcjach Raptors, DeMar DeRozan był niestety skuteczny zarówno na półdystansie jak i linii rzutów osobistych i ostatecznie po świetnej drugiej połówce wygranej przez Bulls 69-54 to zespół z Toronto mógł cieszyć sie z 6 wygranej w sezonie

Plusy:

Bobby Portis - 24 minuty z ławki, 8/13 z gry, 3/5 z obwodu, bardzo aktywny, bardzo głodny gry jest Bobby, zespół z nim na parkiecie był też +10 

Robin Lopez - ciężko nie doceniać 21 punktów i 10/11 z gry w wykonaniu Lopeza. Mnie osobiście bardzo boli, że Robin wychodzi coraz dalej spod kosza i porzuca walkę na deskach. Marne 3 zbiórki i 0 bloków to nie powód do zachwytu.

Denzel Valentine - forma rośnie, drugi kolejny mecz na przyzwoitym poziomie. 6/13 z gry, 4 asysty, 2 przechwyty, blok, bardzo produktywny w drugiej części spotkania, brawo!

Lauri Markannen - 12 punktów, 4 zbiórki, bardzo martwi mnie jedynie, że długimi momentami Fin znika na parkiecie. Nie rzuca, nie szuka piłki, nie szuka go piłka. 7 oddanych rzutów z gry w czasie 30 minut gry to wynik fatalny. 

Minusy:

Zipser-Grant - Starterzy kończący spotkanie z wynikiem 2/12 z gry nie mogą dostać pochwały. Fajnie że Jerian rozwija się jako playmaker ( 5 asyst ), fajnie że rozwija sie jako obrońca ( 3 przechwyty ), ale fatalnie, że w drużynie która opiera całą swoją ofensywę na wszechstronności graczy i zagrożeniu na obwodzie mamy 2 owieczki, które kolejny już mecz kończą praktycznie bez punktów z gry.

2 kwarta - kolejny juz raz Byki pozwalają na długi punktowy run przeciwników, waląc przy tym głową w mur. To bolączka młodej ekipy, ale nie ma dla mnie wytłumaczenia, że nawet nie próbujemy innych ( skutecznych ) rozwiązań na parkiecie kiedy rywale nas punktują w KAŻDEJ akcji!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież