goran dragic

Już od pierwszych akcji spotkania widać było, że o korzystny wynik w starciu z Heat będzie bardzo ciężko. Nieskuteczni gracze Byków, raz po raz byli karceni celnymi trójkami gospodarzy. Po trzech kolejnych autorstwa Dragicia, Whiteside’a! i White’a było 6:20 w siódmej minucie meczu.

Prowadzenie tego wieczora zmieniło się tylko raz, po runie 10-4 na początku trzeciej kwarty Bulls objeli na moment prowadzenie 61-55, ale to było wszystko na co było dziś stać Chicago. Podopieczni Freda Hoiberga szarpali, walczyli, ale tak jak pisaliśmy w zapowiedzi przed sezonem, kiedy młodzieży z Chicago nie siedzi, nawet mimo ogromnych chęci ciężko będzie wyrwać zwycięstwo talentem, a już na pewno nie doświadczeniem.

40% z gry, 25% z obwodu i marne 63% z linii rzutów osobistych to zdecydowanie zbyt kiepskie cyfry żeby myśleć o zwycięstwie.

Plusy:

Lauri Markkanen – 25 punktów, 9/18 z gry, 8 zbiórek, 2 przechwyty, Zespół z nim na parkiecie był +7 w stosunku do Miami – młody Fin bardzo szybko staje się pełnoprawnym liderem zespołu

Robin Lopez – 22 punkty, 10/17 z gry, duża dawka pozytywnej energii po celnej trójce Whiteside’a. Lopez w ataku jest coraz lepszy, zabrakło mi dziś delikatnie twardszej walki w pomalowanym.

Kris Dunn – 11 punktów, 7 zbiórek, 5 asyst, 2 bloki. Malutka rysa w statystykach to 5/15 z gry, ale Kris, a szczególnie jego poster dunk mogą się podobać!

David Nwaba – jego praca w defense to złoto. Dodane 11 zbiórek, 2 bloki i przechwyt też cieszą. W ofensywie mało aktywny podobnie jak Jimmy Butler na początku swojej przygody w Chicago.

Jerian Grant – 7 punktów, 8 asyst, 2/3 z obwodu, to solidne cyfry. Widać, że chłonął wiedzę od Rondo, dla mnie osobiście jest za grzeczny i cichy na podstawowego playmakera.

Zbiórki – wygraliśmy walkę na desce w stosunku 54-48, na atakowanej tablicy 7-3. Mimo, że staramy się grać szybko i odchodzić od pomalowanego to w tym aspekcie koszykówki dalej jesteśmy solidnym zespołem.

Minusy:

Valentine, Felicio, Zipser – Panowie po wejściu na parkiet byli momentami jak po ostrej imprezie na wybrzeżu. Brak obrony, brak komunikacji, brak walki. Zespół z nimi na parkiecie był kolejno minus 11,13 i 10 punktów do rywali. Mam czasami wrażenie, że Felicio pokazał sufit swojego talentu i możliwości, podobnie Paul Zipser.

Justin Holiday – 3/15 z gry i od trzeciej kwarty spuszczona głowa. Brak mu instynktu killera, a w ostatnich spotkaniach brak też regularności i jakości.

Obwód – 7/28 w rzutach z dystansu to cos przykrego. Zawsze wychodziłem z założenia, że jak nie idzie trzeba próbować czegoś innego. Najlepsze rozwiązania to zawsze te skuteczne.

Brak minut dla Feldera – jeśli nie szło całej drużynie na obwodzie, a usilnie chcieliśmy bawić się w gonienie wyniku właśnie takimi rzutami, Hoiberg powinien dać minuty Kay’owi Felderowi.

Kolejne spotkanie Byków w nocy z piątku na sobotę z rewelacją sezonu – Orlando Magic

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież