Zaloguj
Menu główne

Bobby

Z delikatnym poslizgiem, ale jednak łapcie mały skrót, statystyki, plusy oraz minusy po pierwszym spotkaniu serii Chicago - Boston. 

Najważniejszym temat jeszcze przed meczem, była niestety tragiczna wiadomosć o smierci siostry rozgrywającego Celtów. Isaiah mimo, że jeszcze na kilkadziesiąt minut przed samym spotkaniem wyglądał fatalnie, zdecydował grać. 

Pierwszy mecz fazy playoffs to zawsze wojna nerwów, badanie przeciwnika, szukanie najsłabszego ogniwa. Tym po stronie Bulls był Nikola Mirotic, ale na całe szczęscie, patrząc nawet na kilkanascie dni wstecz, Fred Hoiberg zmienił trochę zasady rotacji i nie szukał na siłę gry z Hiszpańskim skrzydłowym. Sporadycznie doceniamy coacha, ale w tym pierwszym meczu, większosć decyzji rotacyjnych i dobór ustawień był po prostu dobry. Bulls zagrali 9 zawodnikami i 8 z nich zagrało mecz na większy lub mniejszy w przypadku Granta plus. Jedynie Niko po prostu zawiódł, co przełożyło się na skromne 19 minut spędzonych na parkiecie.

Przebieg spotkania był bardzo wyrównany, a końcówkę wygrał zespół bardziej wyrafinowany, systematyczny, konsekwentny. To są te detale, których bardzo często brakowało Nam w sezonie regularnym. Wszystko rozegrało w czasie ostatnich 7 minut gry.

W czwartej kwarcie od wyniku 87-88 dla Bostonu, Bulls zaliczyli najpierw serię 8-0 w czasie 70 sekund ( punkty Butlera, trójka Granta i trzy osobiste Jimmy'ego ) by w następnych akcjach punktować rywali całą piątką. Kolejne akcje kończyli Wade, Lopez z linii osobistych, Portis po asyscie Wade'a. Możemy czepiać się Wade'a i momentami jego odpuszczania w kryciu, ale dobra końcówka tego spotkania to była też dobra końcówka Wade'a. Ostatnie 4 punkty spotkania rzucił dla Bulls oczywiscie Butler, ale w moim odczuciu, na przestrzeni pełnych 48 minut zespół pokazał, że poszczególni gracze mają do siebie zaufanie, chcą z sobą grać i są pewni swojej wartosci.

matchstats

Plusy:

Bobby Portis - Bobby już od weekendu gwiazd miał coraz lepsze momenty. Wiadomo, że duża w tym zasługa większej ilosci minut i oddaniu Taja Gibsona. Patrząc na ostatnie 10 spotkań w sezonie Portisa to jego srednie są bardzo dobre i wyglądają solidnie ( 10 punktów, 7 zbiórek, +50% z gry i +40% z obwodu ). Mecz z Bostonem pokazał, że nie robi na Portisie wrażenia fakt, że to playoffy, po to ciężko pracował nad sobą od ligi letniej, żeby te szanse wykorzystywać. 19 punktów, 9 zbiórek, 3 asysty, 2 bloki, 3/4 z obwodu, 8/10 z gry. To duży kłopot Bostonu, bo Bulls mają alternatywę dla słabszej postawy Miroticia w postaci jeszcze większego i lepszego obrońcy z równie mocnym arsenałem ofensywnym.

Jimmy Butler - co tu dużo mówić, 23 punkty w drugiej połowie, 30 w sumie. Jimmy gra na swoim poziomie i jest to poziom All-Star, smiało stwierdzam, że na dzis, Butler to TOP5 jesli chodzi o graczy na pozycjach 2/3.

Robin Lopez - fighter, zadzior i jeden z największych problemów dla Bostonu na tą serię. Lopez ma gigantyczną przewagę warunków w pomalowanym co przełożyło się 8 zbiórek ofensywnych w pierwszym meczu.

Rajon Rondo/Jerian Grant - obaj panowie maja trochę wspólnych cech, widać, że Grant w tym sezonie podchwycił trochę rzemiosła od starszego kolegi. Solidny występ rozgrywających. 10 asyst, 3 przechwyty i łącznie 3 straty to zadowalające wyniki.

Minusy:

Nikola Mirotic - stawiam w ciemno, że jeden mecz w Chicago zagra genialnie, jednak boli i to bardzo jak innego zawodnika widzimy w niemal każdym kolejnym spotkaniu

Straty - 16 strat w sumie, 5 Jimmy'ego, 3 Wade'a. W dłuższej perspektywie liczę, że nasi liderzy poza podejmowaniem ryzyka, będą też rozsądnie podejmować lepsze decyzje na parkiecie. Zwłaszcza jesli chodzi o początkowe minuty spotkań. W tym meczu Bulls zaczęli od wyniku 6-12, później 13-17, a w ósmej minucie meczu 17-23. Teraz udało się gonić, odrobić i wygrać, ale sezon pokazał, że Bulls szczególnie z kulejącym obwodem maja duże problemy w momentach, kiedy muszą wynik gonić

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookTwitterRSS