Zaloguj
Menu główne

playoffs 640 2013

Mamy to! Po rocznej przerwie playoffy wracają do Windy City! Wygrało Chicago, wygrała też Indiana co znaczy, że w pierwszej rundzie 2017 Playoffs mamy serię Chicago Bulls - Boston Celtics!

Bulls po raz pierwszy od dawna rozpoczęli spotkanie teoretycznie najmocniejszym ustawieniem. Do składu po 3 meczach absencji wrócił Rondo, niestety bardzo szybko złapał 2 faule i nie pograł za długo w pierwszym fragmencie spotkania. Bulls zaczęli niemrawo, w ataku było dużo chaosu i niepotrzebnego pospiechu. Punktowali Butler, Wade, jeszcze przed zmianą celną trójkę dał Rondo, po paru minutach gry było po 11. Od tego momentu Butler, Lopez i Zipser, który zmienił Wade’a dali koncert. Na parkiecie mieliśmy istne Zipsanity!

Byki skończyły kwartę runem 16-2, ekipa z Windy City na tle rezerwowych Nets wyglądała po prostu za dobrze.

Druga kwarta zaczęła się tak, jak kończyła pierwsza. Bulls w miarę dobrze bronili i zastawiali deskę, swoje na atakowanej stronie dawał Wade, następnie Zipser. Było trochę nonszalancji i niepotrzebnych strat, ale Bulls starali się cały czas kontrolować wynik i nie pozwalali rozkręcić się młodzieży z Brooklynu. Jak profesor wyglądał na parkiecie Rondo.

Akurat tutaj trzeba też pochwalić Hoiberga, który dwukrotnie po runach 5-0 gości wziął time-outy, po których punktowali właśnie jego gracze.

Po pierwszej połowie mieliśmy wynik 50-32 ( Butler 14 punktów, Zipser 10 )

W tym momencie wyniki dwóch pozostałych interesujących nas spotkań były następujące;

Atlanta 43 – 50 Indiana, Washington 50 – 56 Miami

Rachunek prosty, po pierwszych połowach w PO były Indiana na miejscu 7 i Bulls na miejscu 8

W trzeciej ćwiartce obraz gry się nie zmienił, było wręcz coraz nudniej. Był nawet krótki fragment w którym co chwila na linii rzutów osobistych stawał Goodwin i McDaniels przez co mecz toczył się w spacerowym tempie. Bulls grali swoje, kolejne trójki dorzucili Rondo, Mirotic i Zipser,

swoje punkty dodawał Butler. Kwarta bez historii, wygrana jak dwie poprzednie przez gospodarzy. Bulls przed czwartą kwartą byli na 19-sto punktowym prowadzeniu, ale ciężko o inny wynik w sytuacji kiedy Nets w tym momencie spotkania byli 2/23 z obwodu.

Początek ostatniej kwarty wziął w swoje ręce Jimmy Butler. 5 kolejnych punktów, 2 asysty, wymuszona strata, udział przy punktach Zipsera, po których przewaga wzrosła do 26 punktów.

W końcowych minutach rezerwowi Bulls nie mieli dla rywali litości. Na obwodzie straszyli Valentine, Morrow i Portis, wszystko zbierał Laveurgne i ostatecznie przewaga gospodarzy wzrosła do 39 punktów, piękna końcówka sezonu. +47 z Magic i +39 z Nets to nawet mając na uwadze fakt, że dla rywali to były mecze o nic, miła odmiana w porównaniu do wcześniejszych spotkań z drużynami z dołu ligi.

Playoffy wracają do Chicago! trzeba się cieszyć i walczyć!

Plusy:

Jimmy Butler – 25 punktów, 6 zbiórek, 4 asysty, 4 przechwyty

Paul Zipser – 21 punktów co jest rekordem jego rookiee sezonu, 5/7 z obwodu

Bobby Portis – 12 punktów, 10 zbiórek w 25 minut z ławki – o to chodzi!

Rajon Rondo – 10 punktów, 5 zbiórek, 6 asyst, 2/2 z obwodu w 20 minut. Bardzo dobry powrót

Trójka! – 14/30 drużyny to rewelacyjny wynik!

Zbiórki – dominacja na desce 62 do 48, w tym 14 zbiórek na atakowanej tablicy

Minusy:

Dajmy spokój Nikoli ;) 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookTwitterRSS