Zaloguj

Zaloguj

bulls grizzlies

Ciężko prognozować czy w ostatecznym rozrachunku Bulls przedłużą sezon, czy czeka nas jeszcze tylko 14 spotkań. Nie mniej jednak zawsze warto docenić dobrą grę i tak też odbieram to starcie z Grizzlies. Po prostu przeciwnikom wpadła jedna trójka więcej, która w kluczowym momencie przechyliła szalę zwycięstwa na ich stronę.

Odkąd wrócił do pierwszej piątki, Rondo imponuje mi niesamowitą ruchliwością i zaangażowaniem w każdej minucie, w której przebywa na boisku. Taką samą postawę prezentował od początku starcia z ekipą z Memphis. W zasadzie postawa całej drużyny Byków przypominała bardziej tę z ostatniego meczu z Hornets niż z pięciu wcześniejszych porażek, gdy wręcz sabotowali mecze. Szybko weszli też (moim zdaniem najlepsi) rezerwowi: Mirotic, Valentine i Felicio. Jednak druga połowa kwarty była ciężka do oglądania, bo drużyny prezentowały brzydką, toporną koszykówkę z mnóstwem fauli. Większość punktów wpadała z linii wolnych. Dodatkowo ostatnie 90 sekund obyło się bez żadnych zdobyczy ofensywnych(ładny blok Niko na Randolphie) i po kwarcie otwarcia był remis – po 24.

W drugiej kwarcie do składu dołączył Michael Carter-Williams (Payne ma kontuzję) i od początku się wyróżniał. Zrobił efektowny blok z pomocy i zdobył kilka punktów. Hoiberg miał w zwyczaju trzymać go ostatnio poza rotacją. Jeszcze Portis pokazał się z dobrej strony, kiedy zaraz po powrocie na parkiet dwukrotnie trafił. Wynik przez cały czas był na styku i obie ekipy przeplatały udane akcje, czasami koszmarnymi błędami w obronie. Trójki Conleya i spółki tuż przed zakończenie pierwszej połowy pozwoliły gościom minimalnie wyjść na prowadzenie i po całkiem dobrej połowie w wykonaniu Bulls przegrywali oni 50-54. 9 punktów, 5 asyst i 3 zbiórki miał RR.

ZNOWU Bulls zaczęli źle drugie 24 minuty. Nie minęły trzy minuty gry w drugiej połowie, a ekipa Grizzlies prowadziła dwucyfrowo. Wśród Byków w tym okresie najlepiej prezentował się RoLo. Na pewno warto wspomnieć, że znowu Rondo trafił trójkę z rogu i wydaje się, że akcje z rozciągnięciem i jego rzutami z zerowego kąta już na dobre weszły do playbooka Bulls. Przed sezonem nikt by w takie coś nie uwierzył. Kilka pojedynczych przebłysków nie było w stanie dać Bykom serii i długo rywale utrzymywali dystans. W samej końcówce tej odsłony piątka Rondo-Butler-Valentine-Miroticv-Felicio pokazała na szczęście kunszt. Gdy Miśki prowadziły 10 punktami, to ustawienie Byków zrobiło run 7-0 i wciąż byliśmy w grze. Przed czwartą kwartą było tylko 74 do 71 dla gości.

Ostatnia część rozpoczęła się pod znakiem twardej walki w obronie i wielu wątpliwych gwizdków na korzyść przyjezdnych. Podobało mi się bardzo, z jaką zażartością i agresją grał w obronie przeciwko niewiarygodnie silnemu Randolphowi – Cristiano Felicio. W siódmej minucie był (po trójce Threekoli) remis - po 80. Niko trafiał jak na zawołanie (trzy trójki w 4 kwarcie) i na 5 minut do końca, zakończenie było sprawą otwartą. To niestety nie była noc Butlera- ten pudłował seryjnie w kluczowych momentach i jedynie trójki Niko, Valentine’a i Rondo trzymały Bulls w meczu. Jednak po drugiej stronie z dystansu trafiał Marc Gasol i jego rzuty uciszyły United Center. Gospodarze jeszcze próbowali, ale zabrakło amunicji, by odpowiedzieć na trójkę centra rywali. Ostatecznie przegrali, ale wstydu nie przynieśli.

 

Plusy:

- Podobało mi się rotowanie składem. Moim zdaniem Bulls grali wykorzystując najlepsze co mają.

- Niko. Drugi dobry mecz w jego wykonaniu. I nie chodzi tylko o to, że trafia zza łuku, ale w obronie był naprawdę solidny i przypominał w tym spotkaniu tego prospekta z jego pierwszego sezonu w lidze.

- Valentine - 11 punktów (3/7 za trzy), 7 zbiórek, 3 asysty - jak dostaje swoje szanse - to udowadnia swoją wartość. W czwartej kwarcie pokazał, że ma żelazną psychikę. Jak będzie dobrze pracował i się rozwijał, to ma szansę wejść na poziom All-Star. Mentalnie i psychicznie to taki typ gracza.

- Rondo - gra świetnie - tak jak chcemy. 17 punktów, 8 asyst, 6 zbiórek.

Minusy:

- Butler, Wade - razem mieli 7/27 z gry, nie szło im i zabrakło ich w ważnych momentach. Dodatkowo Wade nabawił się urazu łokci i ma mieć dzisiaj prześwietlenie.

- W zasadzie to szkoda niewykorzystanej szansy, bo jakby liderzy zagrali na swoim poziomie, to przy takiej formie jak mają teraz Niko i Denzel nie powinno być problemu z wygraną.

- Podobno zawodnicy udają, że nie słyszą, co krzyczy Hoiberg. Ciężko mi w to uwierzyć, ale może to jest sposób, żeby w końcu wygrywać i wyrzucić nieporadnego coacha z fotela.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież