Zaloguj

Zaloguj

McDermott Felicio 022016

Takich zwycięstw nam brakowało w tym sezonie. Przeciwnik nie z topu, wyjazdowe spotkanie nie grane w trybie dzień po dniu, praktycznie pełen skład bez urazów. Bulls po wyrównanym spotkaniu wracają wraz z wygraną do Chicago, na kolejną w tym sezonie konfrontację z Atlantą Hawks.

Praktycznie pełne 48 minut gry toczyło się na pograniczu jesli nie remisu, to maksymalnie 6 punktów przewagi dla jednej ze stron. Gospodarze wygrali pierwszą kwartę 22 do 20, w trzech kolejnych byli jednak już nieznacznie gorsi od Byków. Najlepsze spotkanie pod kątem pracy w defensywie w tym sezonie rozegrał Dwyane Wade. W ostatnim czasie można było mieć wrażenie, że Wade odpuszcza w defensywie, nie angażuje się w 100%. Dzis skończył spotkanie z naprawdę imponujacą linijką i ja odniosłem wrażenie, że na parkiecie był w czasie 33 minut, które zagrał - po prostu wszędzie. Małą historią dnia, jest również fakt, że w pierwszej piątce w miejsce nieobecnego Micahela Carter-Williamsa zagrał Jerian Grant. To jasny sygnał, że Rajon Rondo w Chicago nie jest i nie będzie już graczem wyjsciowego ustawienia.

Plusy:

Dwayne Wade - 21 punktów, 7 zbiórek, 7 przechwytów - wteran i lider jakiego Bulls potrzebują

Jimmy Butler - 20 punktów, 8 zbiórek, 4 asysty, 3 przechwyty, 0 strat - Jimmy poza faktem, że staje się twarzą organizacji, rozwija się na jeszcze bardziej wszechstronnego gracza

Cristiano Felicio - 12 punktów, 10 zbiórek w czasie 20 minut gry. 

Doug McDermott - jakby nieobecny, a jednak w końcu dał o sobie znać w ataku. 12 punktów, 4/6 zza łuku! 

Minusy:

Taj Gibson - po fantastycznym początku sezonu, Taj nieco zwolnił tempo. Dzis wyglądał wyjątkowo ospale, nie radził sobie w wielu akcjach na bronionej stronie parkietu.

Rajon Rondo - dzis mamy symboliczne swięto. Rondo ma już serię ponad 500 minut bez oddanego rzutu osobistego...

Kolejne spotkanie już dzis w nocy, ponownie z Atlantą Hawks

 

Marcin Więckowski

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież