Zaloguj
Menu główne

jjmj

Mecz Charlotte Hornets - Chicago Bulls w United Center, 2 stycznia 2017. Jimmy Butler rzucił Szerszeniom 52 punkty. To było one man show, na miarę tego, które przed kilkudziesięcioma laty potrafił tworzyć jedynie ten Pan po prawej stronie. 

I to w jakich okolicznościach! W cieniu wyłączania Rajona Rondo z drużyny oraz bez pomocy na parkiecie ze strony Dwyane Wade'a, który nie mógł z powodu pojawienia się opuchlizny na kolanie.

Zaczął od dwudziestu punktów, siedmiu zbiórek i pięciu asyst w pierwszej połowie, a w drugiej części spotkania dołożył kolejne 32 oczka, 5 razy zebrał i raz asystował. Skończyło się na drugim wyniku w karierze (jeden punkt więcej miał w styczniu 2016 przeciwko Sixers), który jednocześnie ustanowił Butlera drugim zawodnikiem Bulls, który przekroczył 50 punktów w United Center. Pisać kto był pierwszy chyba nie muszę.

Jimmy Butler stał się również ósmym zawodnikiem w tym sezonie, który przekroczył pięćdziesiątkę - tóż obok Hardena, Thomasa, Cousinsa, Walla, Thompsona, Westbrooka oraz Davisa. Ostatni raz do takiego wyspu indywidualności doszło tylko w sezonie 1989-90.

Co na to Jimmy? "Po prostu grałem w koszykówkę. Nie wiedziałem ile mam punktów."

I to właściwie tyle jeśli chodzi o mecz. Obok najjaśniejszej gwiazdy wczorajszego wieczoru pokazał się świetnie Denzel Valentine, który przez trafienie pierwszy trzech trójek ustawił swój życiowy rekord, ale niestety nie skończył meczu razem z kolegami - po layupie na 2 minuty końcem meczu źle wylądował, doznał urazu kostki i już nie wrócił. Ponadto Jerian Grant zaliczył dobre zawody zmieniając MCW, zdobył 9 punktów i 6 asyst. A sam Michael zagrał solidnie i mimo braku rozegrania pomógł na tablicach (9 zbiórek) i rzucił 10 punktów.

Po drugiej stronie parkietu powstrzymać Butlera chciał Walker, którego jednak 34 punkty i 11 zbiórek nie zostaną przez nikogo zapamiętane.

O ile pierwsza kwarta była raczej zacięta i prowadzenie jednej czy drugiej drużyny szybko topniało, to w drugiej części kontrolę przejeło Charlotte. Na szczęście w samej końcówce spotkania, na cztery minuty do końca Bulls wyrównali 100:100. W ostatnich minutach błędy Szerszeni wykorzystały Byki, na co impulsywnie zaregował coach Steve Clifford, którego faul techniczny pozwolił dokończyć gospodarzom dzieła. Ostatecznie skończyło się na 111-118 i Bulls do Cleveland jadą z podniesioną głową.

BOXSCORE

 

PLUSY:

+ Jimmy Butler - nie można nic już dodać. Wspaniałe osiągniecię. Z Cavaliers liczymy na przekrocznie sześćdziesiątki.

+ Mimo braku Wade'a i Rondo, Bulls pokazali, że są w stanie zagrać mecz na poziomie.

+ Dobre wejście wcześniej mało widocznych rezerwowych - Valentine'a i Granta.

 

MINUSY:

- Wciąż kulejący dystans Mirotica - 2/7 za 3.

- Kontzuje - przed wypadł meczem Wade, w trakcie Valentine, który dobrze się spisywał.

 

OCENY ZAWODNIKÓW:

Jimmy Butler   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.89 (47 Votes)
Robin Lopez   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.21 (26 Votes)
Taj Gibson   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.58 (26 Votes)
Nikola Mirotic   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.56 (27 Votes)
Doug McDermott   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.64 (28 Votes)
Michael Carter-Williams   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.86 (29 Votes)
Cristiano Felicio   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.63 (26 Votes)
Jerian Grant

  1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.94 (27 Votes)

Denzel Valentine   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.17 (32 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież

FacebookTwitterRSS