Zaloguj

Zaloguj

Chicago Bulls Portland Trail Blazers

Niespodziewana absencja Rajona Rondo - skręcenie kostki na poniedziałkowym treningu i brak McDermotta niezbyt optymistycznie nastawiały kibiców przed meczem. Dość powiedzieć, że prawie połowa ludzi w typerze stawiała na zwycięstwo Portland. Okazuje się, że mimo przedsezonowych zachwytów nad Grantem, nie wiedzieliśmy jak ten chłopak potrafi grać. To on zrobił różnicę w tym spotkaniu i wspólnie z Butlerem uciszył gwiazdy rywali.

 {vine}5TAaFWM7wJV{/vine}

Chicago szybko weszli w mecz, bo w 90 sekund zrobili run 8-0 i zmusili trenera przeciwników do wzięcia czasu. Obrona Byków na początku spotkania robiła różnicę i gospodarze potrzebowali 12 rzutów, by w końcu trafić do kosza (layup McColluma). Po 7 minutach spotkania Bulls, prowadzeni przez skutecznego Butlera (9 oczek), osiągnęli wynik 22 do 7. Lillard – lider Blazers – zaczął od 0 na 7 z gry. Jerome Grant naprawdę dobrze zastąpił w pierwszym składzie Rondo, bo widoczny był po obu stronach parkietu. Byki po 12 minutach gry prowadzili 35-14.

W drugiej kwarcie Hoiberg zrobił kilka zmian, których na czacie domagaliśmy się od dawna. Mianowicie od razu weszli Valentine i Portis -  spowodowane było to absencjami McDermotta i Rondo. Niestety akurat ta para grała słabo. Zwłaszcza Bobby zawodził, bo dawał się przepychać Davisowi pod koszem i ten robił, co chciał (3/3 FG). Rezerwowi Byków zdobyli jedynie 2 punkty przy 17 ich odpowiedników po stronie gospodarzy. Stąd dość szybko wrócili starterzy. Przede wszystkim kulała skuteczność wysokich, którzy często spod samej ‘dziury’ nie potrafili wykończyć prostych akcji. Od czego jednak Byki mają Marquette duo (Butler – Wade, jak ktoś jeszcze nie wie). Panowie brali ciężar zdobywania punktów na swoje barki i zapewnili gościom prowadzenie 56-37 w połowie spotkania. Nie bez znaczenia była obrona, która zatrzymała rywali m.in. na 2/17 za trzy.

 {vine}5TATrq0O1nx{/vine}

Po przerwie, imponująco w drugą połowę wszedł Lopez, zdobywając 4 punkty (potrzebował 23 minut, by uzbierać double double), a reszta drużyny nie zapominała o dobrej defensywie. Blazers szukali swoich szans w rzutach dystansowych i walce na desce. Bulls grali konsekwentnie i po 3 kwartach trzech zawodników miało uzbierane DD: Butler, Gibson i zmotywowany jak nigdy Lopez. Prowadzili też 50 do 38 w zbiórkach i 83-63 w zdobyczach punktowych.

{vine}5TAjZ6UPbPI{/vine}

Na początku ostatniej kwarty przyjezdni z Chicago trafili trzy trójki (dwie Niko), lecz w ekipie z dystansu rywali strzelał Crabbe. Gra polegała na na wymianie ciosów, co było korzystne z punktu widzenia wysoko prowadzących Chicago Bulls. Ani na chwilę Byki nie pozwolili myśleć miejscowym o zwycięstwie i przy ich 26-punktowym prowadzeniu na 4 minuty przed końcem zaczął się ‘garbage time’. Rezerwowi utrzymali przewagę, co dało Bykom pierwsze szalenie ważne zwycięstwo podczas tego dwutygodniowego wyjazdowego touru.

 {vine}5TAY1tAhidz{/vine}

 

Plusy:

- Jerian Grant – zastąpił Rondo w pierwszej piątce – trochę nieoczekiwanie – ale dał kapitalny występ. 18 punktów, 3 zbiórki, 2 asysty, 5 przechwytów (!!!). Do tego miał spory udział w zatrzymaniu pierwszego backourtu rywali na skuteczności 14/39 FG.

- Butler – czasami mam wrażenie, że jest na jakimś innym poziomie niż reszta graczy. Praktycznie niemożliwe jest  zatrzymania go zgodnie z przepisami, rozszerzył swój arsenał rzutów  i nie ma praktycznie miejsca na parkiecie, gdzie można mu pozostawić miejsce. 27 punktów, 12 zbiórek (rekord sezonu) i 5 asyst. Zrobione z lekkością, która dawniej była domeną sami wiecie kogo.

- Zbiórka wygrana przez Bulls 67 (!!!) do 49. Sześciu graczy z 5+ w zbiórkach, 3 double double.

- Pierwsza kwarta tego meczu to najlepsza odsłona Chicago w całym tym sezonie: 35-14.

- Obrona. Poważnie zastanawiam się czy to brak Rondo sprawił, że Bulls tak dobrze bronili. Rywale praktycznie nie mieli czystych wjazdów pod kosz, a i z dystansu ceglili nie bez powodu.

- Debiut Huntera w Bulls.

Minusy:

- Portis. Szarpał się i rzucał trochę jak jeździec bez głowy, bo potrafił nie trafić layupa. Jego pierwsze wejście zakończyło się bardzo szybko, bo kompletnie był nieprzydatny na boisku.

- Słabe wsparcie punktowe rezerwowych, którzy dopiero w 4 kwarcie zaczęli dokładać do dorobku drużyny coś od siebie.

- Moim zdaniem po przyzwoitym początku, później zbyt siłował swoje rzuty Lopez.

 

BOXSCORE

Oceny zawodników:

Dwyane Wade   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.36 (43 Votes)
Jimmy Butler   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.86 (51 Votes)
Robin Lopez   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.95 (38 Votes)
Taj Gibson   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.00 (37 Votes)
Nikola Mirotic   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.21 (40 Votes)
Bobby Portis    1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.44 (36 Votes)
Isaiah Canaan   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 3.03 (36 Votes)
Cristiano Felicio   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.48 (32 Votes)
Jerian Grant   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 4.57 (45 Votes)
Paul Zipster   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.11 (31 Votes)
Denzel Valentine   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.63 (31 Votes)
RJ Hunter   1 1 1 1 1 1 1 1 1 1 Rating 2.59 (32 Votes)

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież