Zaloguj

Zaloguj

jimmy

Byki minionej nocy odnotowały szóste zwycięstwo z rzędu. Tym razem nie dając szans ekipie z Bostonu, wygrywając pewnie 101:92. Świetne zawody rozegrał Pau Gasol, który na swoim koncie zapisał solidne double-double w postaci 17 punktów oraz 18 zbiórek. Najskuteczniejszym graczem był jednak Jimmy Butler, który zdobył o dwa punkty więcej od Hiszpana. Dla Celtics 17 oczek ustrzelił Jae Crowder.

 

Mecz dobrze rozpoczął wcześniej wspomniany Gasol, po którego punktach Bulls prowadzili 4:2. Chwilę później Derrick Rose podwyższył prowadzenie do czterech punktów, jednak kolejne akcje w jego wykonaniu nie były już tak skuteczne. Niecelny rzut oraz dwie straty w krótkim czasie pozwoliły gościom odrobić stratę i objąć prowadzenie.

 

Rose jednak nie podłamał się słabszym fragmentem i po krótkiej przerwie zaczął zdobywać punkty, których w sumie po pierwszej kwarcie miał osiem. Po drugiej stronie parkietu identyczną zdobyczą punktową mógł pochwalić się Kelly Olynyk. Mimo identycznej zdobyczy punktowej w lepszym nastroju z parkietu schodził gracz Celtics, bo to jego zespół po pierwszej kwarcie prowadził 27:21.

 

Druga odsłona rozpoczęła się od kilku błędów ze strony ekipy z Chicago, co w efekcie dało Celtom możliwość minimalnie podwyższyć prowadzenie (29:21). Na ratunek w porę przybyli obwodowi, Doug McDermott oraz Tony Snell. Dwie trójki tych graczy nie pozwoliły C's rozkręcić się na dobre. Po chwilowym przestoju w skutecznej grze obu ekip swoje pierwsze punkty w meczu zdobył Jimmy Butler. Goście jednak znów po kilku punktach zdołali odskoczyć Bykom na dziesięć punktów.

 

Po krótkiej przerwie na żądanie gospodarze poprawili swoją grę i po zrywie i serii 13-2 wyszli na jednopunktowe prowadzenie. Taką też przewagą zakończyła się druga kwarta. Wciąż najlepiej punktującym w szeregach Chicago Bulls był Rose, autor 12 oczek.

 

Już od pierwszych minut drugiej połowy na twarzach graczy z Chicago rysowała się motywacja i wola walki. Swoją determinację przenieśli na parkiet i trzecią kwartę zaczęli od mocnego uderzenia. Seria 13-2 wreszcie mogła nieco uspokoić kibiców w Chicago, ponieważ ich zespół prowadził 61:49.

 

Od tego momentu gra się wyrównała i toczyła się na zasadzie walki kosz za kosz. Bulls pozostawali wciąż na niezagrożonym prowadzeniu w okolicach dziesięciu punktów, a Celtics starali się podgonić trochę wynik, jednak nieskutecznie. Po trzech kwartach na prowadzeniu byli Bulls, którzy schodzili z parkietu przy wyniku 74:63.

 

Przy takim obrocie wydarzeń i kilkupunktowej przewadze przed ostatnią kwartą, zadaniem zawodników Freda Hoiberga było utrzymanie przewagi, aby nie dopuścić do nerwowej końcówki i niepotrzebnych problemów. Tak się właśnie stało i po raz szósty z rzędu koszykarze Bulls schodzą z parkietu w glorii zwycięzców. Ostateczny wynik to 101:92.

 

Kolejnym rywalem naszej ekipy będzie Atlanta Hawks, z którą zmierzymy się sobotę o 23:00 czasu polskiego.

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież