Zaloguj

Zaloguj

 Chicago Bulls Toronto Raptors 113 115

Jeżeli mecz NBA jest o 21.30 i gra Chicago możesz być pewny masy ludzi na czacie. Nie inaczej było w pojedynku z Raptors. Chyba świadomi tego faktu zawodnicy z Chicago zgotowali nam prawdziwy thiller i emocje do końca. Kolejny raz drużyna Hoiberga zagrała świetny mecz w ostatniej kwarcie. Po tym spotkaniu Byki awansują na drugie miejsce w konferencji Wschodniej.

Mimo wcześniejszych pozytywnych zapewnień, znów okazało się przed spotkaniem, że Derrick Rose nie zagra w trzecim kolejnym z rzędu meczem. Jego uraz jest

Od trójki Scoli zaczęli spotkanie gospodarze, a po chwili było 5-0, bo skuteczny wjazd zaliczył Carroll. Bulls odpowiedzieli po 100 sekundach trafieniem Gasola. Po 3 minutach był remis, bo Byki wykorzystywali cały skład do gry w ataku i trójkę trafił Hinrich. Ogólnie Kirk zaczął nadspodziewanie dobrze, bo w 4 minucie zabrał piłkę Valanciunasowi i po raz drugi trafił za trzy, a w kolejnej akcji zaliczył asystę do Miroticia (trzecia trójka Bulls w 5 minut gry).

{vine}ibdgDBD5FIT{/vine}

W połowie kwarty było 15-10 dla gości, a w drużynie z Chicago punktowali tylko nie czarnoskórzy gracze. W 7 minucie trafił też Butler. Obie ekipy trafiły wszystkie sześć prób za trzy. Goście lepiej rzucali, bo zaczęli spotkanie od 7/11 z gry. Po tym, jak ekipa Hoiberga odskoczyła na 7 punktów prowadzenia, stanęła w ataku i Raptors zrobili run 8-0 (kolejne dwie trafione przez nich trójki). Fatalnie podawał Gasol, który trzykrotnie był głównym odpowiedzialnym za straty i kilkukrotnie zawalił w defensywie. Na ostatnie 4 minuty kwarty wszedł Brooks, by jeszcze osłabić obronę Byków. Gdy stanął obok Pau, stworzyli tunel, którym obwodowi rywali mogli spokojnie wbijać się pod kosz niczym syryjcy imigranci do Europy. W 10 minucie do grających dołączył też Portis. Miejscowym jednak wszystko zaczęło wpadać i nie pomagała dobra obrona Bobby’ego czy Jimmy’ego. Na szczęście uaktywnił się w końcówce Gasol i jego 8 punktów pozwoliło Bulls skończyć pierwszą kwartę z remisem po 26. Chicago mieli aż 57% FG i 4/4 za trzy. Miejscowi mieli jednak 3 zbiórki w ofensywie i dobrze wykorzystali 4 straty rywali. 10 punktów w ich szeregach zdobył DeRozan, słabo zaczął Lowry – 0 punktów i 0/4 FG.

{vine}ibdHFejIJEz{/vine}

W drugiej kwarcie znów Hoiberg skorzystał z pary McDermott-Snell, a pod koszem postawił Portisa i Gibsona. To właśnie Taj jako pierwszy zapunktował w tej części. Choć początkowo wyglądał bardzo słabo, to w 3 minucie kwarty Brooks w końcu przydał się w ofensywie i trafił za trzy. Niestety w obronie stanowił kulę u nogi Bulls. Goście kompletnie nie mogli liczyć na gwizdki od sędziów, przez 16 minut Toronto faulowało tylko 3 razy i goście z Chitown ani razu nie rzucali z linii. Fajnie w piątej minucie Chicago poradzili sobie z próbą krycia wysoko Brooksa, zakończyło się to łatwym wjazdem ich rezerwowego PG-ka. Niestety zaproponowane przez trenera ustawienie na tę kwartę zawodziło w ofensywie i po 5 minutach jej trwania Bulls przegrywali 33-40. Wówczas wzięli czas i na parkiet za nieproduktywnych Douga i Snella weszli Butler i Moore. W połowie kwarty wrócili do gry Mirotic i Hinrich. Nikola niemal od razu trafił kolejną trójkę. Bulls jednak kompletnie nie grali w obronie i mimo braku skuteczności z półdystansu Toronto, zdobywali oni punkty po prostych wejściach. Na dodatek w 9 minucie do szatni musiał udać się Butler, bo podczas wejścia, gracz Raptors Carroll potraktował go łokciem.

{vine}ibdxMDeh2B7{/vine}

Nie zszokowało mnie, że sędziowie nie dopatrzyli się oczywistego faulu. Konieczne było nawet wycieranie parkietu, który ubrudzony był krwią Jimmy’ego. Chicago pierwszy raz rzucali wolne (Niko) dopiero w 20 minucie spotkania, rywale dostali wcześniej 9 takich rzutów. Choć Chicago trafiali 50% prób z gry i 60% za trzy to mieli też 8 strat i fatalnie grali w obronie, stąd cały czas przegrywali. Pierwszą połowę zakończyli stratą 12 punktów (48-60). Na ostatnią akcję wrócił jeszcze z szatni Jimmy i rzucił niecelnie. 12 punktów dla Byków miał Mirotic, tyle samo było dziełem Gasola tylko, że Niko zrobił to przy 5 rzutach, jego starszy kolega potrzebował 11. Dla Raptors 17 punktów miał DeRozan, a 9 dołożył z ławki Corey Joseph. W tej części przyjezdni trafili tylko 32% rzutów, a Raptors 59%.

{vine}ibpahQtlKYb{/vine}

Już w pierwszej akcji drugiej połowy pokazał się Butler, bo zakończył skutecznie wjazd pod kosz. Po dwóch minutach nadal gospodarze prowadzili dwucyfrową różnicą: 65-52. Wciąż wpadało im prawie wszystko z dystansu. Po stronie Byków dwoił się i troił Butler, ale bez dobrej defensywy ciężko było coś zdziałać. W 5 minut Jimmy zdobył 10 punktów, ale Raptors mieli już 10/18 za trzy, a kiedy nie trafiali, to zaliczali zbiórki w ataku. Nikola w odwecie dwa razy nie trafił z czystych pozycji dystansowych. Musiał w związku z tym zejść w połowie kwarty, gdy jego drużyna przegrywała 15 punktami. Hoiberg ciągle zmieniał skład, szukając optymalnego zestawienia, jednak poza Jimmym nie widać było zawodnika gotowego zapewnić odpowiednią defensywę na trafiających z olbrzymią swobodą przeciwników. W końcu to JB21 dostał misję pilnowania stanowiącego największe zagrożenie DeRozana. Sam stanowił maszynę do zdobywania punktów i dzięki jego wysiłkom Bulls zbliżyli się na 4 punkty w 10 minucie kwarty. Wtedy znów uaktywniła się skuteczność miejscowych – dwie trójki Pattersona i Raptors znów prowadzili 10 oczkami. Bardzo duża zasługa w tym Brooksa, który robił katastrofalne błędy w obronie. Ostatecznie goście przegrywali 6 punktami po 36 minutach gry. Utrzymywali się blisko dzięki niesamowitej postawie Butlera, który w sam w trzeciej kwarcie zdobył 21 punktów (23 w sumie). Byki kompletnie przestali trafiać za trzy – i po dobrej pierwszej połowie, w kolejnych rzutach notowali 0/6 zza łuku. Dla miejscowych 23 punkty miał DeRozan, a po 13 dokładali Scola i Lowry. Double double uzbierał Pau, który miał 16 punktów (fatalna skuteczność 6/15) i 10 zbiórek oraz 6 asyst.

Bulls na początku 4Q postawili na defensywę i pod koszem grał duet Gibson-Portis, a na obwodzie obok Brooksa grali Butler i Snell. Od początku dobrze radził sobie rookie Chicago, twardo grając w defensywie przeciwko Scoli i jeszcze twardziej w ataku. Po 3 minutach gry w tej części gospodarze powiększyli przewagę i prowadzili 94-85. W ekipie z Wind City grał tylko jeden zawodnik – Jimmy Butler. Koledzy co rusz marnowali jego dobre zagrania fatalną postawą w obronie lub prostymi błędami w ataku. Raptors mieli 'dzień konia' na dystansie – na prowadzenie 103-92 trafił nawet z dystansuLuis Scola i w połowie ostatniej kwarty ciężko było wierzyć w pozytywne zakończenie tego pojedynku. Na 5 minut do końca po 5-0 duetu Butler-Mirotic przewaga spadła do 7 punktów. Gdy do gry wrócił Gasol i zbierał piłki przewaga spadła do 5 oczek. Butler, który po powrocie w drugiej połowie trafił już 11 z 15 prób, miał 33 punkty i grał jak MVP ligi. Na 150 sekund do końca Butler dorzucił jeszcze trójkę i prowadzenie Raptors spadło do różnicy jednego posiadania. Na 58 sekund do końca meczu Bulls wyrównali, po pogoni z 12 punktowej straty! Po niecelnej próbie Butlera w ataku zebrał malutki Moore i trafił do kosza.

{vine}ibp1U0UXajX{/vine}

18 sekund później z trudnej pozycji odpowiedział Lowry. W szeregach Byków aż palił się, by przechylić szalę na ich korzyść Butler. Dostał podanie od Gasola, poprawił chwyt i rzucił trójkę wprost sprzed twarzy Carrolla.

{vine}ibpvvAmzTjh{/vine}

To Bulls wyszli na prowadzenie. Przy próbie Toronto znakomicie Lowry’ego tym razem bronił Moore i piłka po odbiciu od obręczy padła łupem Pau.

{vine}ibpv0uHhXqi{/vine}

Faulowany Hiszpan trafił tylko jednego wolnego i wciąż miejscowi mieli szansę na wyrównanie. Jednak co zepsuł na linii, Gasol naprawił pod koszem – zablokował DeRozana.

{vine}ibprHlIUp2e{/vine}

Nie wiedzieć czemu po złapaniu piłki nie próbował jej nikomu oddać Gibson i to on jako kolejny stanął przed szansą rzucania wolnych. Podobnie jak poprzednik trafił raz. Bulls prowadzili jednak 114-111 i rywale potrzebowali trójki, a na zegarze było mniej niż 16 sekund. Kryty przez Taja Carroll nie trafił, ale piłkę zebrał Valanciunas i wsadził ją do kosza: 113-114. Faulowany na 6 sekund przed końcem Butler miał szansę pobić rekord Jordana w ilości punktów w jednej połowie w historii Bulls. Zrobił to bo trafił jeden wolny z dwóch prób. To dawało jeszcze Raptors szansę na wygraną. Nie mieli już dostępnych timeoutów i DeRozan musiał spod własnego kosza biec i próbować oddać zwycięski rzut. Nie trafił jednak i czwarte z rzędu zwycięstwo Bulls stało się faktem.

{vine}ibpgzvmhHBV{/vine} 

 

Plusy:

- Butler – moim zdaniem, a od co najmniej 5 lat śledzę bardzo dokładnie wszystkie mecze Byków – to najlepszy indywidualny występ gracza Bulls, jaki widziałem. Komentatorzy mówią, że najlepszy nawet od czasów Jordana. Butler zdobył 40 punktów w drugiej połowie meczu. Łącznie miał ich 42. Trafił 15 na 23 rzutów, dodał 5 asyst, 4 zbiórki, przechwyt i blok. Był maszyną i zdominował obie strony parkietu. Nie tylko pobił rekord Jordana w ilości punktów w jednej połowie (w historii Bulls), ale jeszcze zaliczył kolejny – 40 mecz z przechwytem.

{vine}ibpXaEzDdOg{/vine}

Humor: Jeden z kibiców Raptors napisał w połowie meczu na twiterze: „DeRozan 17 punktów, Butler 2. Kto powiedział, że Butler będzie ponownie lepszy?”.

- Nikola Mirotic – miał problemy w 3 kwarcie, ale wrócił i zakończył mecz z 17 punktami. Trafiał ważne wolne i pierwszy raz w tym sezonie zaliczył dwa mecz z rzędu z dwucyfrową zdobyczą.

- 4 kwarta – 36-24. Pościg z 15 punktowej straty, gdy wydawało się, że tu już nic nie da się zrobić. Jimmy pokazał, jaki ma być lider i pociągnął za sobą drużynę do wygranej.

- Moore – cichy bohater. Trafił ważny rzut w ostatniej minucie i świetnie zagrał w obronie. Nie zobaczysz go w statystykach, ale bilans punktów +6 (trzecie w Bulls po Butlerze i Gasolu) w tym ciężkim spotkaniu pokazuje jego duży pozytywny wpływ.

- Hinrich – nie dostawał (nie wiedzieć czemu) za dużo szans po pierwszej kwarcie. Zaczął znakomicie i pierwsza kwarta to chyba najlepsza w jego wykonaniu w tym sezonie.

 

Minusy:

- Bylejakość drużyny przez większość meczu. Gdyby nie wiara i doskonała gra Butlera mogłoby to się skończyć blowoutem.

- Do ostatniej minuty Bulls mieli 19/19 z linii – przy najważniejszych próbach drżały im ręce – 3/6 FT.

- Znów błędy w zastawianiu i pozwalanie na zbiórki w ataku rywalom. Irytujące, zwłaszcza że Gasol przegrał pojedynek z Valanciunasem w samej końcówce spotkania.

- Brooks – grał słabo w ataku i tragicznie w obronie. Trener musi być bardziej elastyczny w ustalaniu jego minut. W tym spotkaniu grał za dużo.

- Rose – niby miało być nic poważnego, a nagle słyszymy, że uraz jest przewlekły i dopiero w poniedziałek będzie MRI i będziemy wiedzieć co dalej.

- McDermott, Snell – faulują – każdy mecz to niepewność co możemy zobaczyć w ich wykonaniu.

- Znów wielu czatowiczów zawodziło w połowie 4 kwarty, że już po meczu (najgłośniej DwaŁańcuchy) – fajnie, że Bulls udowodnili, że póki piłka w grze – wszystko jest możliwe.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież