Zaloguj Zarejestruj

ss_cover_selden.jpg

Często bywa tak, że ktoś wygląda jak gracz NBA i gra jak gracz NBA, teoretycznie spełnia wszystkie warunki - jest rozmiar, szybkość, atletyzm, spektakularne dunki i „know how”. Jest też szkoła średnia z dedykowanym programem, gra w McDonald's All American i Brand Jordan, odpowiednia uczelnia wyższa, gdzie trener słynie z kształtowania przyszłych zawodników NBA, a potem, gdzieś po drodze, sprawy się komplikują i nie do końca plan kończy się tak jak zakładano.

Granica między klęską a sukcesem często jest bardzo cienka. Wydaje się, że czasem nie ma zbyt dużej różnicy między kimś kto jest pewniakiem do pierwszego picku draftu, a tym, który wygląda niemalże tak jak on, a jednak musi liczyć na drugą szansę w Summer League,
a następnie dryfuje gdzieś między G-League a pojedynczymi szansami w garbage time na 10-dniowym kontrakcie, w którymś z zespołów w NBA.

Taka cienka granica może prostą drogą do rozczarowania i rozpaczy młodego zawodnika, a przede wszystkim młodego człowieka, którego całe życie było dedykowane temu by trafić na parkiety NBA. Może być także początkiem procesu, w którym gracz wykaże się determinacją i wykuje swój charakter w ciężkiej walce o własne miejsce w NBA i każdą minutę na parkiecie.

Ten drugi przypadek wydaje się być bliższy temu, przez co przeszedł i gdzie obecnie znajduje się nowy nabytek Bulls – Wayne Selden Jr.

ct-spt-bulls-nets-20190129.jpg

"Oczywiście, że chciałem zostać wybrany w drafcie", powiedział mierzący 6-foot-5 swingman, który wskoczył do pierwszej piątki Chicago Bulls na pozycję nr 3, kiedy kontuzji doznał rookie Chandler Hutchison. "Czuję, że fakt iż nie zostałem wybrany w drafcie sprawił, że stałem się tym kim jestem. Przechodząc przez G-league, 10-dniowe kontrakty … Wszystkie doświadczenia sprawiają, że jesteś tym kim jesteś. Myślę, że nadal mam w sobie ten ogień, przez fakt, że nie wybrano mnie w drafcie, to poczucie, że każdego dnia muszę coś udowadniać. Staram się żyć z dnia na dzień i ciężko pracować. "

"Po prostu staram się poprawiać z dnia na dzień", mówi Selden. "Tak, wiem, że to brzmi jak banał, ale musisz zrozumieć, że tak faktycznie jest. Wejdź na halę, skup się na tym konkretnym dniu, staraj się z dnia na dzień być coraz lepszy. "

Bardzo możliwe, że Selden Jr w końcu odnalazł swoje miejsce w NBA. A przynajmniej takie,
w którym zagości dłużej niż na krótką chwilę.

Wszyscy w NBA zachwycają się wielkimi nazwiskami, gwiazdami, zawodnikami wybranymi wysoko w drafcie, tymi, którym przewiduje się wielkość, i którzy mają przynieść zespołowi chwałę w perspektywie kilku lat. Wayne Selden Jr już nie jest tym facetem, na którego wejście do NBA czekają scouci i pasjonaci koszykówki akademickiej, więc stara się w inny sposób udowodnić, że posiada wszystkie cechy potrzebne zawodnikowi NBA i zasługuje na to by być tu gdzie jest.

W swoich trzech startach dla Byków, Wayne grał średnio 33,7 minuty i notował 13,7 punktu, 4,3 asysty i 4 zbiórki. Rzuca na poziomie 60 procent z gry i 58 procent za trzy, rozgrywając jeden z najlepszych meczy swojej kariery w ostatnim spotkaniu przeciwko Miami Heat. Selden Jr zakończył mecz z linijką 20 punktów (6/10 z gry, 4/6 za 3, 4/4 z linii rzutów osobistych) i 8 asyst. Wcześniej, w meczu przeciwko Cavs, Selden rzucił 15 punktów, w tym trzy ze swoich czterech celnych trójek trafił w ostatnich minutach meczu i były to jedyne punkty Bulls w ostatnich trzech minutach spotkania.

„Myślę, że pokazał się z dobrej strony zarówno grając z piłką jak i w sytuacjach kiedy musiał grać off-ball” powiedział Jim Boylen po treningu w Miami przed wylotem do Charlotte. „To zawodnik dysponujący odpowiednimi warunkami fizycznymi i zdaje sobie sprawę z tego jak ważna jest praca w obronie. Straciliśmy – tak dobrze słyszycie i to nie jest wymówka – ale straciliśmy Justina Holidaya (HAHAHAHAHAHAHAH Boylen to jest GigaDzban a nie tylko taki zwykły dzban. – przyp. Łańcuch), defensora, który w naszym systemie był bardzo produktywny, straciliśmy Wendella, Chandlera …. Teraz Wayne wniósł do zespołu nieco atutów w ataku, ale także odpowiedni rozmiar i fizyczność na skrzydle i wierzę, że będzie dla nas wartościowym nabytkiem. Tak więc jestem za to wdzięczny. Mając jego i Archiego (Arcidiacono – przyszły MIP i MVP – przyp. Łańcuch.) oraz Shaqa (nie Szakila Onila tylko Harrisona – przyp. Łańcuch.) razem z resztą chłopaków, to grupa twardych gości.”

„To co mi się podoba w Seldenie, to to, że kilkukrotnie powiedział mi „Trenerze, zrobię wszystko czego ode mnie oczekujesz i będę gotowy zawsze kiedy na mnie postawisz.”. Nie powiedział „Muszę zaczynać” albo „Muszę dostawać dużo więcej minut”. Po prostu, „wszystko czego ode mnie oczekujesz i kiedy tego oczekujesz, zrobię to.”- zakończył Jim Boylen.

Taki zawsze był etos pracy Seldena i tak naprawdę ciężko określić dlaczego nie został wybrany w drafcie i nie otrzymał jednego z tych z gwarantowanych kontraktów w NBA. Jak już wspomniałem wcześniej - Istnieje bardzo cienka granica, która często robi z zawodnika role playera-włóczęgę. Gracze wybrani w pierwszej rundzie draftu bardzo często okazują się niewypałami, a mimo wszystko otrzymują aż 3-letnie, gwarantowane umowy. Konsekwencją takiej „inwestycji” jest często trzymanie bezproduktywnego gracza na siłę w zespołach NBA. Ilość miejsc w rosterach jest ograniczona, tak więc Wayneowie Seldenowie tego świata, mimo iż mogliby wnosić więcej do gry niż wspomniani wyżej gracze, nie otrzymują tej szansy z prostego powodu – front office decydując o wyborze kogoś takiego w drafcie mógłby stracić twarz gdyby lepszym zawodnikiem okazał się gość pominięty w drafcie, wchodzący do drużyny przez G-League czy po Summer League. Jak ma to miejsce w wielu profesjach – ciężko stworzyć skalę, mierzącą prawdziwą wartość, umiejętności i predyspozycje.

5c4156930d174.image.jpg

„Takie jest NBA. W naszej profesji musisz być na to przygotowany. Musisz być gotowy na częste zmiany sytuacji, musisz być gotowy na niespodziewane. Uczysz się brać to wszystko z dnia na dzień. Nie możesz się rozpraszać.” mówił Selden.

Wayne z pewnością mógł wybrać łatwiejszą drogę i przenieść się do Europy. Wielu przed nim przeszło tę ciężką drogę. On jednak wierzy, że droga do NBA dla takich koszykarzy jak on niekoniecznie musi prowadzić przez przeprowadzkę na inny kontynent.

„Do tej ligi nie powinno się wchodzić z wielkimi oczekiwaniami. Wydaje mi się, że trzeba być gotowym na ciężką pracę każdego dnia, to jest najważniejsze.”

Mierzący 6-foot-5 guard, a obecnie Small Forward Byków, z pewnością dysponuje wszystkim co potrzebne by w końcu osiągnąć sukces w NBA, nawet jeżeli oznaczałoby to jedynie bycie zadaniowcem z ławki.

Pochodzący z Massachusetts Selden uczęszczał do szkoły w New Hampshire, które jest 15 w rankingu top 100 najlepszych szkół średnich w USA, grywał w wielu meczach All Stars na niższych szczeblach wiekowych gdzie zazwyczaj był najlepszym strzelcem by w końcu stać się częścią jednego z największych programów amerykańskiej koszykówki akademickiej – Kansas, gdzie w swoim drugim sezonie notował średnio ok 14 punktów i 40% skuteczności z dystansu.

Selden wydaje się mieć wiele atutów – umiejętność wbijania się pod kosz, pakowania spektakularnych dunków, rzut za trzy, umiejętność znajdywania partnerów podaniami, szeroki zasięg ramion i odpowiednie podejście do swojej pracy. Mimo tego scouci nie zauważyli w nim wystarczającej ilości pozytywów czego konsekwencją był brak wyboru w drafcie. Inny atletyczny skrzydłowy, który wydawał się zagadką, Timothy Luwawu-Cabarrot, został wybrany jeszcze w pierwszej rundzie. W piątek Bulls ogłosili pozyskanie tego właśnie gracza, razem z pieniędzmi, z Oklahoma City Thunder w zamian za pick 2 rundy draftu. By stworzyć mu miejsce w rosterze Bulls zwolnili Melo. Luwawu-Cabarrot niektórym przypomina byłego gracza Byków – Thabo Sefoloshe – atletycznego, grającego w obronie zadaniowca.

Selden wydaje się być graczem jakich wielu w NBA – 6-foot-5, atletyczna budowa, potrafiący zrobić po trochu wszystkiego ale jednak żadnej z tych rzeczy na bardzo wysokim poziomie. Scouci wolą graczy świetnych w pewnych aspektach niż tych jedynie dobrych lub przeciętnych w większej ilości elementów koszykarskiego rzemiosła.

Tak więc Selden, obecnie 24 letni, po tym jak nie został wybrany w drafcie, podpisał umowę z Grizzlies na obóz treningowy w 2016 roku po czym został zwolniony. Wylądował w Iowa Energy. Potem podpisał 10-dniowy kontrakt z Pelicans i kiedy ten wygasł, Wayne został ponownie podpisany przez Memphis gdzie zagrał 6 spotkań w playoffs przeciwko Spurs,
w jednym ze spotkań rzucając 10 punktów.

Kolejny sezon rozpoczął w zespole Memphis w G-League gdzie doznał urazu i wypadł z gry na miesiąc. Nie grał wiele aż w końcu otrzymał szansę w NBA przeciwko Pelicans. W tym spotkanie Selden zanotował 31 punktów i trafił 5 z 7 trójek. Taki mecz przeciwko zespołowi, który wcześniej go zwolnił to dobry przykład na to jak twardym psychicznie graczem jest Wayne.

„Po prostu rób to czego zespół potrzebuje” powiedział Selden. „Wydaje mi się, że jestem w stanie wypełniać różne role przy okazji różnych spotkań. Chce tylko dawać to, czego zespół w danym spotkaniu ode mnie wymaga. Myślę, że mam to w sobie. Wierzę w swoje umiejętności i chce już tylko iść do przodu.”

ss_selden.jpg

Jednak tak szybko jak Memphis rozpoczęli walkę o wysoki pick w drafcie 2018, tak szybko Selden wypadł z rotacji, pojawiając się jedynie na 7 spotkań w marcu, przy czym notował średnio 15.4 punktów na mecz. Taki zawodnik nie pomagał w tankowaniu. A ponieważ w Memphis nie zainwestowano w niego zbyt wiele (nie stracono na niego żadnego picku) to bez problemu odcięto go z rotacji.

W tym sezonie Wayne ponownie wpadał i wypadał z rotacji Grizzlies a przed wymianą do Bulls, po powrocie Conleya i Gasola, nie otrzymywał zbyt wielu szans. W Memphis uwierzono, że Justin Holiday może wnieść do zespołu rzuty za trzy punkty i obronę (LOL – przyp. Łańcuch) co zwiększy szansę na playoffs. Zapomnieli jednak, że dokładnie to samo mógłby dać im Selden, jednak brak doświadczenia w NBA chłopaka, którego nikt nie zechciał wybrać w drafcie zapewne zrobił swoje.

Bulls pozyskali z Memphis także MarShona Brooksa, którego natychmiast zwolniono. Po kilku spotkaniach poza rotacją, Selden zaczął grywać z ławki notując mecze z podwójną zdobyczą w statystyce „punkty”.

W tym momencie nadeszło przełamanie, szansa. Kontuzja Hutchisona sprawiła, że los Seldena się odmienił i stał się graczem pierwszej piątki.

W barwach drużyny z Wietrznego Mista Selden pokazał się już jako dobry slasher atakując kosz, dobrze podaje w ruchu i nie boi się oddawać rzutów w kluczowych momentach. Wydaje się, że ktoś taki dobrze pasuje do gry Byków i odnajdzie swoje miejsce w rotacji śladem Arcidiacono czy Harrisona. Bulls nie wygrywają wielu spotkań ale Ci gracze z pewnością zbudowali sobie wartość w NBA dzięki ciężkiej pracy, maksymalnemu zaangażowaniu i wierze w swoje umiejętności.

„Znamy swoją szatnie. Nie mamy tutaj wielkich gwiazd. Mamy za to ekipę chłopaków, którzy chcą walczyć. To właśnie musimy robić.” Powiedział Wayne Selden.

„Myślę, że [Selden] podniósł swoją wartość w lidze, naprawdę tak myślę.” Powiedział Jim Boylen.

Z pewnością możemy stwierdzić, że Wayne podniósł swoją wartość dla organizacji Chicago Bulls.

„Jeżeli o mnie chodzi, czuję, że miejsce w którym dziś jestem to błogosławieństwo. Cieszę się, że mogę grać i rywalizować. Pomyślałem, że Bulls to dla mnie wielka szansa. W Memphis tak naprawdę nigdy nie miałem większych szans na sukces. Tak więc jestem szczęśliwy, mam tutaj dobre warunki.” Skomentował swój dotychczasowy czas w Chicago Wayne Selden Jr.

[źródło: nba.com]

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież