Zaloguj

Zaloguj

byczoptymizm logo 1a

Witajcie wierni fani Byczoptymizmu. Witajcie w jublieuszowym, bardzo okrągłym bo dziesiątym już wydaniu naszego felietonu. Czy ktoś z was, czytając Byczoptymizm 1 spodziewał się, że ta niesamowita przygoda będzie trwać i trwać aż po numer dziesiąty? Tak, wiem, niejednemu z was łezka sie właśnie w oku zakręciła. Wiele się w tym czasie zdarzyło. Byki dostarczyły nam  niezpomnianych chwil radości i szczęścia, o których mogliście na łamach Byczoptymizmu niejednokrotnie przeczytać. Zwykle w takich jubileuszowych wydaniach wiele miejsca poświęca się wspomnieniom. Ja przyznam się szczerze, wzruszenie odbiera mi głos, więc wspomnę tylko, że pierwszy Byczoptymizm objawił się waszym oczom i zapadł w wasze serca równo 114 dni temu...

 A czy w czasie, który minął od poprzedniego wydania wydarzyło się w naszych szeregach coś Byczoptymistycznego? A wydarzyło bracia i siostry, wydarzyło i to nie jedno...

Wszyscy myślę widzieliśmy co się działo podczas ostatniego meczu z Kozłami. I nie chodzi mi tutaj o porażkę, bo ta blednie przy wydarzeniu jakim był dzień Bennego. Sto lat Benny. Mam nadzieję, że dorwałeś swoją piniatę.

Przytrafiła sie nam znów, na szczęście krótka dość seria meczów na zachodzie. Jak wiemy mecze tam rozgrywane są o dziwnych godzinach czasu naszego. Optymistyczne w tym wszystkim jest to, że seria zawsze daje mi okazję, do tego by się wyspać. No bo jak tu wstać o 4 nad ranem? Wstając na mecz o 1 czy 2 godzinie nocnej możemy mieć nadzieję, że po jego zakończeniu zdołamy sie jeszcze kimnąć choć z godzinkę czy dwie. A tu co? A tu lipa. A jak lipa to wiadomo – można się wyspać.

Widzieliście mecz z Portland? Jeśli nie to żałujcie. Warto było podziwiać na żywo to co oni robili, zwłaszcza w pierwszej kwarcie.

Zapewne nieraz tak jako i ja przecieraliście oczy ze zdumienia widząc jak amerykańce stawiają na płycie boiska swoje przerażone bobasy po czym uciekają im kilkanaście metrów dalej i machają do nich smartfonami [ bo jak widać tambylcy ( tambylca – tubylca znajdujący się tam z punktu patrzenia patrzącego) słodkie dziecięce misiaczki zastąpili smartfonami] i cieszą się gdy widzą, jak przerażone maleństwa próbują przemieszczać się w stronę mamusi w nadziei na bezpieczeństwo. Zawsze zastanawiałem się komu takie coś się może podobać? No i na którymś meczu ostatnio, który rozgrywany był w godzinach, w których ojcu trójki dzieci i mężu jednej żonie ciężko jest w spokoju mecz obejrzeć, przybiegły moje dzieciaki:

 - A czy będzie wyścig bobasów – zapytały dzieciaki. Kapelusz ze zdziwioną miną spojrzał w ich kierunku.

- A po co wam to?

- Bo to jest fajne tato – usłyszał w odpowiedzi. W tym momencie jego umysł odwiedziła pewna myśl.

Tak kochani rodacy. W tym momencie zdałem sobie sprawę, że nawet takie z kapeluszowego punktu widzenia idiotyzmy komuś sie mogą spodobać. Jakżesz to optymistyczne.

Do naszej ukochanej byczej hali zawitali po raz pierwszy od transformacji z byka w wilka Butler z Tadzikiem ( temu transformacja zajęła troszkę więcej czasu). Wzruszające to było spotkanie i niejeden z nas płakał widząc film poświęcony tym panom. I żałować można tylko , że w meczu tym nie mógł wystąpić Dunn, co jednak daje nadzieję na mocny jego występ w meczu zlotowym. O dyspozycji LaVina w tym meczu pisał wiele nie będę. Zgodzicie sie, że ten występ daje podstawy do tego, by z optymizmem patrzeć w przyszłość?

Ech, sporo tego optymizmu, sporo. A najlepsze zostawiam na koniec. Wybrana z Orlando może zapoczątkować piękną serię zwycięstw. Przyznacie, że nie da się z tym nie zgodzić. A jak patrze w kalendarz, to mogę jedynie z całą pewnością i powagą na jaka stać twórcę tego felietonu stwierdzić, że  bilans 46-36 jest ciągle możliwy.

A teraz nominacja do byczoptymisty tygodnia. A nominację tę zyskuje nasz były trener Tom Thibodeau. Za co zapytacie? A no za te fantastyczną minę, przywodząca na myśl wokalistę heavymetalowego zespołu z lat osiemdziesiątych ubiegłego stulecia, który całą godzinę przed koncertem poświęcił by wcisnąć się w spodnie i wydobywając z siebie pierwsze dźwięki zdał sobie sprawę, że one jednak są za ciasne. Nie wiem jak wy, ale ja sie cieszę, że miną tą ozdabia ławkę innego zespołu.

A teraz z niesłabnącym uporem zapraszał was będę na nasz czat meczowy. Łapcie kilka cytatów i zaglądajcie na stronę w czasie meczu. Warto.

„-kto wymyślił mecze na zachodzie?? :)

-Jakiś zwyrodnialec :) ”

 

„-powinni robić też "gluttony cam" i pokazywać jak wżerają te wszystkie fastfoody :D

-ale przecież to jest cały czas”

 

„Stare przysłowie mówi że nie ma takiej przewagi jakiej Thibs by nie rozpi.rdolil”

 

Zachęceni? Bo ja tak i już nie mogę doczekać sie następnego meczu.

Na koniec jeszcze jedne niezaprzeczalnie optymistyczny fakt. Do naszego zlotu pozostało już mniej niż dwa tygodnie. Czujecie to? Ja czekam na to wydarzenie od momentu kiedy rok temu wsiadłem w pociąg do domu...

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież