Zaloguj Zarejestruj

byczoptymizm22

Niezmiernie miło mi powitać was dzisiaj w tym bardzo wyjątkowym, przedokrągłym wydaniu Byczoptymizmu. Na wstępie chciałem wam podziękować.

Podziękować za to, że mimo iż wiecie, że już za chwilę, gdy skończycie czytać to wydanie zacznie się wasza gehenna. Gehenna oczekiwania na następny numer, trud niecierpliwości gdy serce rwie się do Byczoptymizmu, gdy dusza potrzebuje więcej a tu trzeba cierpliwie czekać. Dziękuję wam z całego kapeluszowego serca, wasza siła i wytrwałość w znoszeniu tego cierpienia jest dla mnie siłą do wytrwałego kroczenia przez ten pełen pułapek świat. Zdradzę wam, że ja, będąc na waszym miejscu nie dał bym rady. I wiem co mówię, przeżyłem to już raz i nie chcę przeżywać ponownie. Kiedy? Gdzie? Jak? Zapytacie. W podstawówce – odpowiem. Pod kioskiem ruchu, kiedy co rano sprawdzałem, czy jest już może nowy numer X – Man.

W poprzednim numerze sugerowano, że dziś znów może się pojawić postać LaVina. Trafne były te przewidywania. Jakże bowiem optymistycznie jest widzieć gościa, który wraca po ciężkiej kontuzji. I trzeba to powiedzieć, wraca całkiem przezwoicie. Owszem, brakuje jeszcze tego czy owego ale bez prawdziwej gry nie da się tego wypracować. A Zach już gra, i to gra tak, że ja chcę go oglądać.

Lataj nam Lotniku, a do tego latania dodaj jeszcze kilka trójek w meczu a będzie dobrze.

Dobra, skoro o Zachu i jego powrocie już było to z czystym sumieniem mogę przejść do tego co mnie najbardziej ucieszyło w minionym czasie. Murzynica przestała już być tylko Murzynicą, ona dostała imię! Prawdziwe imię. Pozdrawiamy cię Cortney i trzymamy kciuki. Jak dla mnie po poprzednim razie, gdy mogła przeczytać o sobie w tym felietonie, troszeczkę przybrała. Jednak opozycjoniści z czata twierdzą, że miała na sobie dwie bluzki. No i nie wiem czy to tylko mnie ubawiło ale jej partner boiskowy ma na imię Roman...

Szukając byczoptymistycznych faktów moje kapeluszowe serce pokrzepiła taka oto myśl. „ Kapelusz, spójrz na to” – tak sobie pomyślałem. „ Kapeluszu, w naszym teamie ( nie wiem czemu mi się pomyślało po angielsku ) zawsze jest ktoś, kto seryjnie może odpalić za trzy”. Patrz Holiday w meczu z Miami. I wiecie co, po tej myśli jeszcze ciekawiej mi się ogląda nasze spotkania.

Skacząc  tak sobie po byczej łące pełnej motylków, kwiatków i radości dokicaliśmy właśnie do spotkania z Pelikanami. Puścić w czwartej kwarcie run 21-2, nie trafić wolnego na zwycięstwo i przegrać mecz po dwóch dogrywkach.  Głęboko wierze, że ta przegrana zbuduje nas na nadchodzące wielkimi krokami finały i sprawi, że takie coś nie powtórzy się w meczu o pierścień.

Wspominałem już kiedyś o Nwabie? Jeśli nie/tak ( niepotrzebne skreślić) to tylko szybko wspomnę, że jego energia i zaangażowanie w grę buduje moje serce.

Wspomnę też drodzy wytrwali czytelnicy krótko o meczu z GSW. Niestety, nie dane było mi go obejrzeć gdyż obiecałem mojej pierworodnej narty z samego rana zanim którykolwiek z feriowiczów  zdąży pomyśleć o tym, że warto by może dzisiaj wstać i zaludnić stok, więc musiałem go odpuścić. Niemniej patrząc na relacje z meczu na najpoczytniejszej stronie o Bykach, trzeba uczciwie przyznać, że jeśli GSW zdołają dojść do finału to nie będą mieli z nami łatwo.

W ten oto ciekawy wierze dla was sposób dobrnęliśmy do Byczoptymisty Tygodnia. Tym razem mam dwa typy i nie wiem na kogo się zdecydować. Głosowanie oraz wasze typy ( jeśli będą różnić sie od moich) oczywiście zostawcie pod tym wpisem w komentarzach).

Typ nr 1 – Stacey King – za śpiew, a może nawet bardziej za śmiech, który następuje zaraz po śpiewie.

Typ nr 2 – ludzie walczący o krowy spadające na spadochronach w czasie meczu z Hawks ( ustawili mi dzień)

Dotarliśmy znów do urywków z naszego niezastąpionego czata meczowego, na który to niezmiennie zapraszam. A zaproszeń tych widać skutki – 11 osób zarejestrowanych na czacie podczas meczu, w którym do gry wracał Zach. Zatem łapcie kilka cytatów na dziś:

„ - wiecie jak to mawiają, w życiu są 3 pewne rzeczy - śmierć, podatki i cegła niko z polowy boiska

 - myślałem, że napiszesz w swoim stylu - śmierć, podatki, kupa :D”

„sędziowie patrzą w tej kwarcie tak - ma koszulkę Bulls - tak, stal pod koszem - tak, nie trafili Miami - tak - to faul”

 

„ - co ludzie skandowali?

 - KON STY TUCJA pewnie czy coś”

 

„jedyne miejsce w lidze gdzie Dutant i LeBron mogliby odbudować swoje legacy to mistrzostwo w Chicago”

 

„kapelusz na głowę i do przodu:)”

 

I jeszcze na koniec jedna, jakże optymistyczna rzecz. Do naszego zlotu został już raptem niecały miesiąc wiec w Byczoptymiźmie zaczynamy odliczanie. Niezdecydowanym radzę się zdecydować, zdecydowanych zapraszam, a tych, co nie chcą przyjechać namawiam do zmiany zdania. Bedzie się działo. Uprzedzając wasze pytania rodacy. Nie, nie będę rozdawał autografów. Sprawę przemyślałem gruntownie i stwierdzam, że nie mogę pozwolić na to byście zamiast bawić się na zlocie stali w ogromnej kolejce, która niewątpliwie by się w tym celu ustawiła. Niemniej pytajcie o Kapelusza i podejdźcie porozmawiać, będzie mi bardzo miło.

 

 

 

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież