Zaloguj

Zaloguj

byczoptymizm22

Witajcie Byczoptymiści. Niezmiernie sie cieszę, że mogę was powitać w tym wydaniu, które nie mam co do tego żadnych wątpliwości, przejdzie do historii jako pierwsze wydanie Byczoptymizmu w tym nowym, 2018 roku. Roku, który może okazać sie wyjątkowym, roku który wciąż ma szansę, by stać sie rokiem mistrzowskim.

Końcówka roku minionego i początek tego naprawdę napawa optymizmem. Weźmy na tapetę taki przegrany niestety pojedynek z Cavs. Graliśmy mecz na styku z drużyną, która wymieniana jest jako faworyt do wygrania naszej konferencji. My, chłopcy do bicia, drużyna skazywana w tym sezonie tylko na zdobywanie czołgu. A jednak nie. Obrona Lauriego na Lebronie i zaraz potem wsad, przechwyt Dunna na zeszłorocznej  gwiazdce naszej ekipy, to się chce oglądać. I w ten oto sposób przechodzimy do jednego z byczoptymistycznych faktów, które nasza drużyna serwuje nam w obecnych rozgrywkach. Możemy wygrać z każdym. Z każdym rywalem jesteśmy w stanie podjąć wyrównana walkę. A do tego jak widać nie zależy nam już tak na przegrywaniu. No a skoro nie zależy nam na przegrywaniu, i skoro z każdym rywalem jesteśmy w stanie podjąć wyrównaną walkę, to możemy wygrać z każdym. A skoro możemy wygrać z każdym to każdy mecz ogląda się naprawdę ciekawie. Tak, tak rodacy, dzielnie przedzierający się przez meandry kapeluszowych myśli. Jesteśmy drużyną, którą od grudnia ogląda się z radością.

Przyznam sie wam teraz tutaj szczerze, że oglądając ostatnie mecze Byków z niecierpliwością czekam na zmiany. Czekam na czas kiedy do gry wejdą Niko, Nłaba ( chodzą słuchy, że guru polskiego komentarza go tak nazywa, więc gdzie mnie mróweczce równać się z gościem, który jak sam o sobie mówi „zęby na koszykówce zjadł” a do tego „kocha NBA” i namawia nas słowami „ polecam pokochać NBA tak jak ja ją kocham”), Portis czy ostatnio również Grant. Nasza druga piątka w porównaniu do innych drugich piątek wypada naprawdę rewelacyjnie i jest w stanie w całkiem widowiskowy sposób uciekać rywalowi. A jak pomyślę o tym, że przykładowo naszą ławkę może jeszcze wzmocnić taki Holiday...Ech... I tym sposobem przechodzę do pozytywu, który juz nie daje mi spać po nocach. Pierwszy mecz Zacha w barwach Bulls już tuż tuż.

Kolejne wygrane mecze w tym sezonie pozwalają umotywować w rzeczywistości różowe okulary spoczywające na moim nosie. Jesteśmy mocni, potrafimy gonić wynik, potrafimy grać szybko, w ekspresowym tempie przechodzić do kontry, potrafimy seriami sypać trójki. Co tam zachwyty nad GSW i ich trójkami, my też możemy. Czyżby myśl trenerska gościa, którego w tym sezonie nie zawaham się już nazywać „trenerem”? Wierzę, że tak. Wierzę, że to co się działo przez poprzednie lata będzie można zapomnieć patrząc, jak nasza drużyna się rozwija i dokąd zmierza.

Zafascynowany patrzę na to, co wyczynia nasz ROTY. Niesamowite jak on się rozwija, jak mądrze gra. Nie było by pewnie aż tak różowo, gdyby nie dobra gra Niko i Portisa. A skoro o Niko mowa, jakże cudnie wygląda ustawienie z Finem i Nikolą razem na parkiecie.

Rzućmy jeszcze oczkiem na ostatni mecz z poprzedniego roku. Byliśmy świadkami czegoś niesamowitego. Jestem przekonany, że nigdy więcej nie ujrzymy czegoś takiego, zatem warto było oglądać mecz w sylwestra. Nie zebrać po takich rzutach wolnych? Bez jaj, to jest niemożliwe. A jednak. Wnukom będę kiedyś opowiadał, że to widziałem.

Jak wszyscy wiecie jest to bardzo poważny felieton, który często dotyka problemów niezwykle istotnych. I nad takim problemem przychodzi nam się teraz pochylić. Wiem z pewnych źródeł, że nie tylko mi leży na sercu los naszej Murzynicy. A ona niknie nam w oczach! Z meczu na mecz jest coraz chudsza i chudsza. Rodacy, nie pozostawajmy obojętni na los bliźniego naszego. Zróbmy jakąś zrzutkę na bony do McDonalda czy innej amerykańskiej jadłodajni i prześlijmy naszej ulubionej prowadzącej zabawę, prezenterce? Jak ją nazwać? Propozycje należy jak zwykle podawać w komentarzach poniżej. Ewentualnie ma ktoś może kontakt z organizacją NBA Cares? Oni chyba mogli by jej jakieś obiady załatwić.

Mój typ na byczoptymistę tygodnia może być tylko jeden. Wygibaśny dziadek w pasiastym wdzianku z meczu z Portland. Macie inne typy? Piszcie jak zawsze poniżej.

Dobrnęliśmy w miejsce, z którego nieodmiennie zapraszam do uczestnictwa w naszych nocnych fanów rozmowach. Nasz czat meczowy stoi otworem dla każdego. A cytat, który szerokiej publiczności zaproponuję dzisiaj jest może niedługi ale jakże prawdziwy w swej treści:

„Felek czy gra czy nie gra mina niezmienna :D”

I jeszcze na koniec naszła mnie taka refleksja, głosowanie na szopkę nazywaną w obecnych czasach meczem gwiazd rozpoczęte. Łapcie zatem taki byczoptymistyczny filmik, który pokazuje, czym te mecze powinny być. Aż łezka się oku kręci...

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież