byczoptymizm22

Witajcie fani Byków. Witajcie w Byczoptymiźmie. Dziś już szóste, jakże wyjątkowe wydanie. Wydanie, które ukazuje się w niesamowitych okolicznościach. Okolicznościach, które przewidzieć mógł tylko ktoś, komu oczy całkowicie zasłaniają takie okulary, jak na logo tego wspaniałego felietonu.

Hornets, Kinks, Boston, Utah, Bucks, Phila – każdy z tych zespołów w sezonie 2017/2018 zapisał się na kartach historii. Każdy z nich brał udział w niesamowitej serii Byków, którzy po niezasłużonej serii porażek w ten właśnie sposób wystartowali po siódmy w swojej historii tytuł mistrzowski.

Wspominając te zespoły, zwracam uwagę na jeszcze jeden fakt – tak Kozły ofiarne, pokonaliśmy was za największą gwiazdę mając naszego kochanego Bennego.

I tutaj płynnie pozwolę sobie przejść do kolejnego niesamowicie optymistycznego faktu, który uderzył mnie po kapeluszowej mordce właśnie w czasie gdy ogrywaliśmy Antka i spółkę. Myślę, że to właśnie na plus należy zaliczyć nam brak zdeklarowanej, zmanierowanej gwiazdy. I nie powiem, że bronił bym się przed tym, gdyby jakaś miała do nas przyjść niemniej to, że młodzi dostali tak wiele minut i praktycznie całą odpowiedzialność za wynik, jest czymś, co przyniesie efekt w postaci kilku reprezentantów w koszulkach Byków ( tak, wiem, że tego już nie ma ale mi się marzy powrót do tej tradycji) w czasie meczu gwiazd.

Więcej pozytywów? Więcej plusów? Naprawdę? Nie wystarczy wam, że wygrywamy 6 ( słownie sześć) meczów pod rząd? No ja sie z wami mam...

Ostatnia akcja w meczu z NY. Widział ktoś? Mega pozytywnie natchnęło mnie to, że oni wiedzieli co mają grać. Czasy, że ostatnią akcją jest podanie do Denga chyba już minęły co?

Cieszy też fakt, że mając młody i szybki zespół Fred zaczyna przypominać trenera. Na naszym czacie coraz mniej jest narzekania na gościa, który kreci się w okolicach naszej ławki a jakby więcej nieśmiałych, rzucanych pod nosem mruknięć aprobujących jego posunięcia. A tego to nawet ja się przyznam nie spodziewałem.

Wiem, że zabrzmi to może jak plagiat z poprzednich numerów niemniej: widzieliście jak gra Nwaba? Uwielbiam gościa ( to na wypadek jak by ktoś jeszcze nie wiedział o tym). Jego blok i wsad w meczu z NY poderwały mój tyłek z kanapy. Tak dalej młody padawanie a będzie dobrze.

I co? Im dalej w sezon tym więcej powodów do Byczoptymizmu. Pozwolę tu sobie zwrócić uwagę na coś jeszcze. Mimo, że skład nasz dość młody jeszcze to nie da się nie zauważyć, że jest mocno wyrównany. Zarówno pierwsza piątka, jak i druga pierwsza piątka mogą grać na podobnym poziomie. A to daje nam sporą przewagę nad wieloma drużynami w lidze. Korzystajmy z tego faktu jak najczęściej.

No i nadszedł czas by wspomnieć o jeszcze dwóch panach. Gościach, którzy ten sezon zaczęli bardzo efektownie i z rozgłosem na cały swiat. Bobby i Niko, Niko i Bobby... Czy znalazł by się jakiś optymista, który stawiał by na to czego świadkami właśnie jesteśmy? Tego co się na naszych czach dzieje? Obaj panowie grają świetnie. A to co w tych sześciu meczach wyczynia Nikola to... No właśnie, wyliście swoje przestrzenie między uszami i wpisujcie w komentarzach co też on właśnie wyczynia... Poprawił celność, poprawił szybkość, podejmuje o wiele lepsze decyzje rzutowe niż w poprzednich sezonach, poprawił grę w pomalowanym, zwiększył agresywność. Proszę cię Nikola, graj tak dalej, pokaż, że wykluczenie Portisa na 8 spotkań nie poszło na marne.

Cichutko jeszcze wspomnę o tym, że Felek zapunktował u mnie dość mocno ciesząc moją twarz widokiem Shreka siedzącego na ławce.

Dostrzegam też jeszcze jeden, choć nieoczywisty pozytyw płynący z Chicago w ostatnim czasie. A mianowicie Cameron Payne. Gdy na niego patrzę to słyszę w głowie słowa pewnej mało znanej piosenki bardzo znanego zespołu: „ Czasem myślę co by stało się, gdyby bocian co mnie niósł, przez pomyłkę wybrał inny dom, gdzieś daleko stąd zrobił zrzut”. Patrząc na Payna podbudowuję się tym, że i ja mógłbym grac w NBA! Gdyby nie fakt urodzenia się w niedużym Polskim mieście...

Przemknęliśmy przez Byczoptymistyczne fakty niczym Portis przez boisko po bardzo udanej akcji. Czas zatem na Byczoptymistę tygodnia. Nie pozostaje mi nic innego jak ogłosić, że Byczoptymistę wyłonimy przez głosowanie:

- propozycja oczywista – Niko. Za wiarę w to, że jeszcze może.

- propozycja nieoczywista – Autor tegoż felietonu za dołączenie do grona sędziów koszykówki będąc w tak podeszłym wieku ( dodam, że razem ze mną sędziami zostało kilku innych nastolatków).

Głosujemy jak zwykle przez komentarze pod Byczoptymizmem.

Wiem, że wielu z was najbardziej czeka na to, co nastąpi już niebawem, już za chwilę. Cytat tygodnia.

Dziś mamy powrót Łańcucha na szczyt. Popatrzcie sami:

Rubio i Adams to dwaj kolesie którzy zapuścili włosy, brodę i dodali milion tatuaży żeby wyglądać na twardych bo wchodząc do ligi wyglądali jakby sprzedawali ogórki na czeskim targu.” Naprawdę zapraszam na nasz meczowy czat.

Wytrwałym dziękuję, tym co nie dotrwali do końca pokazuję z pod kapelusza język, i tak tego nie widzą a wszystkich zapraszam na następny numer.

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież