byczoptymizm22

Witam, witam. Kolejny Byczoptymizm przed wami i kolejne wyzwanie by wytrwać do ostatniej literki, czego wam i sobie na początku tego czwartego już numeru życzę.

Sezon mknie do przodu z prędkością kropli potu spadającej z czerwonej twarzy Thibsa w odległych juz czasach a Byki ogląda się coraz lepiej. Swój potencjał zaczyna pokazywać Dunn, Markannen nabiera doświadczenia ale, ale. W ten sposób to skończę ten numer zanim go zacznę.A to było by jakżesz smutne. Zatem po kolei...

Co mamy w tym tygodniu zmagań? Czy uda się dostrzec jakieś plusy? Czy Byki zapewniły nam trochę radości? Odpowiedź może być tylko jedna i jakże do tego pozytywna.

Po meczu z SAS został mi jeden dość duży pozytywny wydźwięk. Mianowicie, chciałem tu napisać, że najgorszą kwartę w sezonie mamy juz za sobą. Jednak moje kapeluszowe serduszko targała jakaś taka wewnętrzna rozdartość. Czy aby na pewno? Co jeśli nie? Ja tu, w tym poważnym i opiniotwórczym felietonie napiszę, że tak, a tu jednak nie? I co się stało? Przyszedł mecz z OKC i jakże optymistyczna pierwsza kwarta. Teraz mogę ze spokojnym sumieniem wykrzyczeć nad dachami świata ( że pozwolę sobie tutaj sparafrazować jednego z moich ulubionych poetów), że teraz może być już tylko lepiej! Czyż to nie kojąca wiadomość?

Wracając jeszcze do meczu z SAS to przyznacie, że optymizmem napawa pogoń, jaką uskuteczniliśmy w drugiej kwarcie? CO , nie przyznacie? No przyznajcie ( najlepiej jak zawsze w komentarzach pod spodem).

Ileż to razy w poprzednim sezonie ciśnienie w mojej kapeluszowej głowie podnosił fakt, że przegrywamy mecze przez sędziowanie. Ileż to razy ich decyzje powodowały, że serce ściskało mi się z żalu. Wiecie co? W tym sezonie jesteśmy od tego wolni. Przegrywamy na własne życzenie i w ten oto pokrętny sposób wrzucam ten fakt do zbiorku z nazwą „Optymistyczne”.

A teraz ściszcie trochę monitory bo będę krzyczał. Już? No to zaczynam.

MAMY KOLEJNE ZWYCIĘSTWO! I TO W PIĘKNYM STYLU!

Cieszyłem sie jak dziecko, gdy w 4 minucie meczu mieliśmy więcej punktów niż w poprzedniej pierwszej kwarcie.

Widzieliście już gościa nazwiskiem Blakeney? Jasne, że widzieliście. Niniejszym w tym felietonie stawiam go obok Nwaby. Niech się rozwija łapiąc minuty w podstawowym składzie. Jeszcze tylko Felka oddajmy do D League a weźmy  stamtąd najwyższego jako zmiennika Lopeza – to dopiero będzie niespodziewane zagranie.

Troszkę sie tego nazbierało już a to jeszcze nie koniec. Na koniec zostawiam kilka smaczków. Po pierwsze coś na co wielu z nas czekało. Dunn wreszcie zagrał w s5, gdzie jest jego miejsce i optymistycznie ośmielę się stwierdzić, że na lata.

Kolejny fakt, który pachnie optymizmem jak Felek cebulą ( tutaj bywalcy czata są w stanie zrozumieć skąd takie zestawienie) jest taki, że w naszej drużynie jest chemia. Widzieliście reakcję ławki po wsadzie Dunna przeciwko LAL? Widać, że młodzież się bawi i cieszy, a w takiej atmosferze można sie rozwijać. A jak ktoś sie nie bawi, i nie cieszy to zawsze można nasłać na niego Portisa.

Piszę i piszę a zbiór optymizmów z tego tygodnia wcale sie nie zmniejsza. Pozwolę sobie zatem wspomnieć jeszcze o dwóch rzeczach, a resztę wplotę jakoś w kolejnych numerach. Widzieliście ten napis: „NBA fashion – this is why we play “. Powiem, że dorabianie do tego różnych teorii ustawiło mi dzień. Kochana NBA – więcej takich idiotyzmów a nawet mecze z OKC będzie ciekawie oglądać.

I jeszcze jedna rzecz, która cieszy mnie niezmiernie. Dzięki lidze i jej trójkowemu obliczu mam dużą motywację by oglądać mecze z lat 90, gdzie koszykówka była koszykówką. A nostalgia moja bierze się z faktu, że niebawem stanie sie tak, jak prorokuje nasz naczelny prorok z czata ( w ten sposób płynnie przeszliśmy do cytatu tygodnia). Z uwagi na to, że czytać to mogą osoby wrażliwe niczym kapelusz na wszelkie wulgaryzmy pozwolę sobie nieco złagodzić cytowaną wypowiedź:

 „w ogóle kur.a postawmy krawężnik przy linii za 3 żeby nie grać akcji pod kosz tylko jeb.ć cegły za 3, a sezon honorowo rozpocznie niko przecięciem wstęgi i wyejb.niem cegły z polowy”

Prawda, że prorocze słowa.

Mkniemy szybko niczym Łańcuch w ustronne miejsce w przerwie meczu do Byczoptymisty tygodnia.

Mój typ może być tylko jeden – Kołcz Fred za granie piątką: Felder, Dunn, Portis, Felek, Denzel. Brawa dla tego pana. A jakie są dziś wasze typy?

Jeszcze na koniec chciałbym się tutaj z wami podzielić Byczoptymistycznym filmikiem tygodnia ( tak, tak, czasem coś takiego sie tutaj pojawi).

Dinozaury ostrzegam, że łezka sie w oku kręci. A młodzieży powiem: Tak, nie ma HD. Jednak obejrzeć warto! Taka NBA nas wychowała.

               

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież