Chicago Bulls Players Jimmy Butler Bobby Portis Denzel Valentine Celebrates 900x440

Finały zakończone, sezon ogórkowy kwitnie, na szczęście zostały Nam jeszcze dwa całkiem ważne momenty, które na dobre puszczą w historię minione kilka miesięcy. Po pierwsze czekamy na przyznanie nagród indywidualnych, w tym nagrodę MVP sezonu regularnego, po drugie już za tydzień 22 Czerwca odbędzie się draft. Od tegorocznej klasy debiutantów oczekuje się dużo, praktycznie od 2 lat głośno jest o tym, że Draft 2017, jest najsilniejszy od 2003 roku, kiedy to wybrani zostali LeBron James, Dwyane Wade, Carmelo Anthony, Chris Bosh czy też mój ulubieniec Kirk Hinrich. W tym samym drafcie wybrani zostali z numerami 30 i 35 Maciej Lampe oraz Szymon Szewczyk. W tym trzymajmy kciuki za przemka Karnowskiego, który od ponad tygodnia pokazuje się na workoutach w min. Waszyngtonie, Orlando, Charlotte czy Dallas. 

Draft dla fana Chicago to o tyle ciekawa sprawa, że w ostatnich latach poza wyjątkowym 2016 rokiem wybory w noc draftu, to były główne ruchy zarządu Chicago podczas offseason. Poprzednie lato Bulls mieli dość bogate, bo tak trzeba odbierać kontrakty z Rajonem Rondo i Dwyanem Wade’m, poprzednim razem tak głosne nazwisko, które związało się z Chicago kontraktem to chyba Carlos Boozer, dla przypomnienia w 2010 roku był on czołowym PFem, All-Starem i Mistrzem Olimpijskim.

Scouting Chicago w ostatniej dekadzie zaliczał wzloty i upadki – Gar Forman podjął parę trafnych decyzji, były też decyzje fatalne jak choćby wybór Marqusa Teague’a przed Draymondem Greenem.

Postanowiłem prześwietlić rok po roku, od draftu 2007 wybory organizacji i wystawić ocenę Formanowi zanim okaże się, czy tegoroczny pick to będzie dla Byków „steal” i wzmocnienie, czy „bust” i rozczarowanie.

2007

Pick nr 9 – Joakim Noah

Pick 49 – Aaron Gray

Pick 51 – Jameson Curry

Z dalszymi numerami ciężko znaleźć gracza, który byłby dla Chicago lepszym wyborem. Noah dał fanom Bulls lata pozytywnych wspomnień, był sercem i motorem drużyny ambitnej, teamu z którym liczyła się cała liga, bandy która nękana przez kontuzje była wstanie bić się z każdym.

Patrząc na całą historię draftu z 2007 roku, nasuwa mi się tylko jedna myśl. Gdzie Chicago byłoby dziś, gdyby z 49 numerem wybrało Marca Gasola, który został wybrany jako gracz nr 48! Przez Lakers.

2008

Pick nr 1 – Derrick Rose!

Pick nr 39 – Sonny Weems

Tutaj nie ma kalkulacji, Derrick szturmem wziął ligę I możemy sobie gdybać co by było gdyby…

Z dalszymi numerami poszli Westbrook, Love, Gallinari, bracia Lopez, Batum, Ibaka.

Za anonimowym dla Nas wszystkich obrońcą poszedł m.in. Goran Dragic

2009

Pick nr 16 – James Johnson

Pick nr 26 – Taj Gibson

Między dwoma wyborami Bulls poszło dwóch graczy, którzy mogli być zdecydowanie lepszym wyborem. Nr 17 przypadł Jrue Holiday’owi, nr 19 to Jeff Teague.

Taj to zdecydowanie Najlepszy daleki wybór w drafcie z 2009 roku! Nikt za nim, w moim odczuciu nie byłby lepszą opcją dla Chicago.

2010

Pick nr 17 – Kevin Seraphin

Eric Bledsoe, Avery Bradley, Hassan Whiteside, Lance Stephenson, ten draft mógł zostać rozegrany o wiele lepiej

2011

Pick nr 28 – Norris Cole

Pick nr 30 – Jimmy Butler

Pick nr 43 – Malcolm Lee

Nie ma tutaj żadnego ale, Gar Forman dał nam Jimmy’ego Butlera i zapamiętamy go chociaż z tego jednego małego pozytywnego akcentu. Nie ma tu żadnego znaczenia, że z ostatnim pickiem wybrany został Isaiah Thomas, chociaż gdyby wymienić tutaj Malcolma Lee na filigranowego PG z Bostonu ten draft byłby idealny.

2012

Pick nr 29 – Marqus Teague

Marqus był od ligi letniej z 2009 roku bliski memu sercu z jednego powodu. Stylem gry, poruszania się po parkiecie, szybkością podejmowanych decyzji to była kopia Łukasza Koszarka. Za mało kreatywnym rozgrywającym poszli Festus Ezeli, Jae Crowder, Draymond Green, Khris Middleton

2013

Pick nr 20 – Tony Snell

Pick nr 49 – Erick Murphy

Rudy Gobert! Rim protector z Francji wybrany został z numerem 27! Jak mocny w defensywie byłby Frontcourt Chicago gdyby od 2013 stał tam wymiennie zestaw w postaci Joakim Noah/Rudy Gobert

2014

Pick nr 11 – Doug McDermott ( za 2 wybory Nuggets -> Jusuf Nurkic/Gary Harris )

Pick nr 49 – Cameron Bairstow

Chicago poswięciło 2 wybory w pierwszej 20-stce żeby zdobyć utalentowanego strzelca. Był potencjał, talent, była też podobno chęć do ciężkiej pracy, czego więc zabrakło żeby osiągnąć sukces?

Tego nie wiem, natomiast po Dougu w drafcie poszedł m.in. Zach LaVine, Dario Saric, Nikola Jokic…

2015

Pick nr 22 – Bobby Portis

Bez dyskusji Chicago podjęło bardzo dobrą decyzję I gracza, który patrząc po 2 latach ma na papierze dalej największy potencjał I talent z graczy, którzy poszli w drafcie za nim. Ja jestem przekonany, że sezon 2017/18 może być przełomowy dla szalonego skrzydłowego, warunek jest jeden – mniej Nikoli Miroticia, o ile oczywiście Chicago podpisze z Hiszpanem nowym kontrakt.

2016

Pick nr 14 – Denzel Valentine

Pick nr 48 – Paul Zipser

Patrząc na całokształt ubiegłorocznej klasy draftu, oba wybory Bulls wydają się przyzwoite. Z numerami niższymi od Denzela poszli m.in. Ivica Zubac, Ante Zizic, Tyler Ullis, Malcolm Brogdon, Juan Hernangomez, jednak te szanse, które Denzel z Paulem otrzymali od trenera w pierwszym sezonie pokazują, że ich wybór miał sens i ciężko mieć tutaj większe zastrzeżenia.

 

Ocena ogólna dla wyborów jakie Bulls podejmowali w ostatnich 10 latach, biorąc pod uwagę, że tylko dwukrotnie Chicago miało wybór w TOP10 loterii draftu to mocna 4. ( 4/6 w razie wątpliwosci jaką mamy skalę )

"Fuckupy" zdarzają się zawsze, to nieuniknione, a w takich kategoriach możemy okreslić marnowanie swoich szans wyborami Teague'a, Murphy'ego, Bairstowa, Johnsona czy Weemsa. Jednak nie można tutaj odbierać Formanowi, szczególnie od 2010 roku kiedy to on podejmuje decyzje, że w zdecydowanej większosci do Chicago trafiają gracze, którzy są najbardziej "ready to NBA" biorąc pod uwagę dostępne nazwiska. Butler/Valentine/Zipser/Portis to lada moment może być zestaw starterów Chicago i wszyscy są chciał nie chciał wymysłem Gara Formana. Mam zastrzeżenia i delikatny zawód, że Forman nie podejmuje ryzyka i zawsze wybiera graczy ukształtowanych z co najmniej 2 letnią historią w NCAA ( lub solidną karierą w Europie ), ale takie pójscie na łatwiznę to też metoda.

Jakie jest Wasze zdanie?

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież