Zaloguj

Zaloguj

bulls pacers vuc

Serię porażek zakończyliśmy przegraną z Utah. Seria ta na pewno nie mogła się podobać, niemniej mecze te nie wyglądały źle i w moim odczuciu prowadziły nas do spotkania jakie rozegraliśmy przeciwko Nets. Owszem, można twierdzić, że przeciwnik mocno osłabiony ale nie da się nie uśmiechać, gdy widzi się jak dobrze grał w tym spotkaniu nasz team. Biorąc to pod uwagę można było z optymizmem podchodzić do spotkania z Pacers.

Mecz zaczęliśmy piątką Vuc, Young, Zach, Williams, Sato. Pierwszą kwartę udało się wygrać dwoma punktami. Cały jej przebieg to walka punkt za punkt. Całkiem ładnie prezentował się Lauri, który z ławki wyglądał całkiem zacnie. To do czego nas przyzwyczaił konsekwentnie robił Tadeusz. Na początku drugiej kwarty udało nam się odskoczyć na 12 punktów. Ładnym blokiem popisał się Lauri, popunktował trochę White. Kolejną trójkę dołożył  Vucevic. Pierwszą połowę wygrywamy 62 do 49.

Drugą połowę efektownym wsadem rozpoczął nasz nowy All star, po ślicznym pick and roll z Zachem. Dobra gra Vuca i całego zespołu sprawiła, że utrzymywaliśmy kilkunasto punktowe prowadzenie wyglądając nareszcie tak, jak chciałbym byśmy wyglądali. Kwarta zakończona efektowną trójką Zacha pokazała ile znaczy mieć dobrego centra. W czwartej kwarcie robiliśmy swoje, do tego stopnia, że parkiet swą obecnością zaszczycić mógł nie kto inny jak Felek. Wygrywamy 113-97 i ja osobiści mam nadzieję, że to początek pięknej serii zwycięstw.

Plusy:

 

- Vucevic – bardzo dobry mecz bardzo dobrego centra

- Zach i Vuc – ci panowie grający wspólnie mogą być nie do zatrzymania

- Lauri – z ławki jestem skłonny go polubić

- Widać, że jest radość z gry

Minusy:

- straty – nasza zmora od dawna

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież