Zaloguj

Zaloguj

bulls sas kompromitacja

Który to już raz przegrywamy wygrany mecz?

Mecz z San Antonio rozpoczynamy piątką: Zach, Laui, Tadeusz, Sato i Patrick, co jak pokazały ostatnie mecze wydaje się być słuszną koncepcją.

Rozpoczynamy niezłą obroną wymuszając błąd 24 s już podczas pierwszej akcji gości. Mecz otwiera nam Lauri trójeczką. Dobry początek Younga i trójka Zacha wyprowadzają nas na 6 punktów przewagi. Początek spotkania gramy z dużą swobodą i pewnością siebie. Kolejne trójki Sato i Patricka pozwalają nam zwiększyć prowadzenie do 10 punktów. Wygldamy solidnie w obronie i ślicznie w ataku. Na boisku pojawił się mocno zmotywowany Wendell, który z ławki prezentuje się nienajgorzej. Śliczny wsad Zacha, trójka Whita i gra układa się tak jak powinna.  Jedynym problemem wydaje się być center gości, którego jak na razie ciężko nam zatrzymać.  31 – 17 po pierwszej kwarcie dokładnie oddaje to co się działo na boisku.

W drugiej kwarcie obraz gry wygląda podobnie jak w pierwszej odsłonie. SAS nie stawia nam poprzeczki zbyt wysoko. 38 do 24 w połowie drugiej kwarty i na parkiet powraca Zach oraz Lauri. Agresywnie Sato, agresywnie Fin i ten mecz zaczyna coraz bardziej przypominać trening. Gramy naprawdę ładnie i nie ma się za bardzo do czego przyczepić. Niesamowita szybkość Zacha sprawia, że obrońcy SAS wpadają na siebie. Wygląda, że w tym miejscu mogę przestać pisać tę relację i udać się do spania a rano uzupełnić tylko o wynik. Nic jednak z tego, nie wiadomo jak długo nasze Byczki będą grać na takim poziomie więc trzeba się tym maksymalnie nacieszyć dopóki jest taka możliwość. Zatem zostaję i oglądam dalej. Bardzo ładnie w s5 odnajduje się Sato, co powiem jest dla mnie chyba największym zaskoczeniem ostatnich dni. Nasz atak funkcjonuje koncertowo.  58 do 40 po pierwszej połowie.

Drugą połowę otwiera dla nas Zach dopiero po 2 minutach gry. Swoje gra też Young co pokazuje tylko jak bardzo jest nam potrzebny w tym sezonie. Gramy nie tracąc wypracowanej przewagi. Na każde ładne zagranie SAS odpowiadamy jeszcze ładniejszym. Piękne podanie Williamsa do Tadzia i łatwe punkty pokazują, jak dobrze dzielimy się w ostatnich meczach piłką. Szybka trójka LaVina z narożnika i prowadzimy 20 punktami. Mocniejsza obrona Spurs wymusza na nas głupie straty. Przydaje się znów Otto, który trafia dwie trójeczki, tę drugą po ładnym podaniu Sato. Tracimy jednak trochę w tej kwarcie i na ostatnią odsłonę wyjdziemy z przewagą 13 punktów.

Chwila dekoncentracji i po minucie gry mamy już tylko 8 punktów przewagi. Dwie nieudane akcje w ataku, słaba obrona i mecz zaczyna się od nowa gdy SAS zbliżają się na 3 punkty a ja rwę włosy z głowy, że to się znów dzieje.  Mocna obrona gości zaczęła nam sprawiać ogromne problemy. Głupio traci piłkę Patrick. Na parkiet wraca LaVine i Lauri  jednak my tracimy kolejne 2 punkty. Ważną trójkę trafia Markannen  co sprawia, że znów prowadzimy 6 punktami.  Wzmacniamy obronę lecz po trójce gości znów prowadzimy tylko 1 punktem i Donovan zmuszony jest brać czas. Kolejna głupia strata i na 5 minut przed końcem Spurs wychodzą na pierwsze prowadzenie tej nocy. Gramy słabo i tracimy kolejne punkty. Straty jakie robimy w końcówce meczu wołają o pomstę do nieba. Obrona zrobiła się dziurawa, atak przestał istnieć. A ja patrząc na to nie wierzę w to co widzę. Kolejna głupia strata tym razem LaVina i tracimy już 9 punktów. Nie wiem co się stało ale stało się to w głowach naszych graczy. Młodzierz ewidentnie nie wytrzymuje presji i blokuje się, gdy przeciwnik zaczyna odrabiać ogromną stratę. Pozwalamy sobie wrzucić kolejną trójkę nie grając zupełnie nic w ataku. Jedyne co teraz potrafimy to oddać piłkę do Zacha. Sporo pracy jeszcze przed tym zespołem. I co z tego, że jest potencjał jak przegrywamy kolejny praktycznie wygrany mecz. Co więcej, widząc statystyki z tego meczu a nie widząc wyniku postawił bym wszystko na to, że to my wygraliśmy ten mecz.

 

 

Plusy:

-          [‘][‘][‘]             

po trzech kwartach nazbierało się tu tego sporo, ale wspaniała gra w kwarcie czwartej zamordowała je wszystkie z zimną krwią.

Minusy:

- Przegrywamy wygrany mecz

- Tracimy ogromną przewagę

- Straty, straty, straty

- Brak centra

 

OSTRZEŻENIE! Film tylko dla ludzi o mocnych nerwach. Jeśli jesteś wrażliwy, pod żadnym pozorem nie oglądaj!

Dodaj komentarz

Kod antyspamowy
Odśwież